Rozmowy
  • Register

Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego obchodzi 30-lecie powstania, w związku z czym rok 2021 został ogłoszony Rokiem SEW. 

W ciągu tych 30 lat, a jak na jednostkę uniwersytecką jest to dość dużo, Studium przeszło różne etapy rozwoju, przyjmując setki młodych naukowców z Ukrainy, Białorusi i innych państw Europy Wschodniej, a także z Bałkanów, Kaukazu i Azji Środkowej.

Miniony rok zmienił nieco przebieg i format planów Studium Europy Wschodniej, ale nie miało to katastrofalnego wpływu na działalność tej jednostki UW. O tym, jak ważna jest umiejętność zaakceptowania zmian i nieoczekiwanych wyzwań współczesności, o działalności Studium, nowych projektach, o Wschodniej Szkole Letniej, która ruszy w Warszawie już 1 lipca i potrwa trzy tygodnie, o problemach i wyzwaniach współczesnej nauki, o relacjach i współpracy naukowej z Ukrainą rozmawiamy z Janem Malickim, dyrektorem Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, historykiem, profesorem honorowym Narodowego Uniwersytetu «Akademia Kijowsko-Mohylańska», doktorem honorowym Narodowego Uniwersytetu «Akademia Ostrogska».

Jan Malicki1

– Panie Dyrektorze, czy mógłby Pan wskazać trzy główne filary rozwoju SEW w ciągu tych 30 lat? Ogólnie i w kontekście Ukrainy.
– Dziwna sprawa, 30 lat. Dla człowieka, jak się okazuje, jest to bardzo mało. Dla jednostki uniwersyteckiej jednak bardzo dużo. W formalnym i prawnym sensie SEW zostało założone 5 grudnia 1990 r. Wszystko zaczynało się na fali entuzjazmu. Na początku były w to zaangażowane dwie osoby, później trzy. Nie mieliśmy żadnego przydziału etatów. Zaczynaliśmy jako jednostka organizacyjno-badawcza, dawaliśmy otwarte wykłady, na które po prostu przychodzili ci, co chcieli. Był ze mną Andrzej Ananicz, dyplomata, polski wiceminister spraw zagranicznych, ambasador, oraz profesor Tadeusz Majda, wybitny turkolog, który dał nam gościnę w swoim malutkim gabineciku. Był mniejszy od stołu, przy którym teraz siedzimy. Więc to też pokazuje, jaką drogę Studium wykonało od początków w pokoju 114 na orientalistyce do obecnej sali recepcyjnej w Pałacu Potockich.

Natomiast dzisiaj, po 30 latach, Studium Europy Wschodniej ma 20 pracowników administracyjnych i 50 pracowników naukowych. Jest w skali małego instytutu czy dużego fakultetu. W roku 1998 otworzyliśmy nowy kierunek Studiów Wschodnich. Mieliśmy 17 studentów, 16 Polaków i jednego Litwina.

Drugi punkt przełomowy był w 2000 r. Polegał na tym, że państwo polskie przyznało SEW specjalny Program Stypendialny na Studia Wschodnie. Dzięki temu od 20 lat możemy dawać stypendia. Dziś Studia Wschodnie są chyba najbardziej międzynarodowym kierunkiem na UW. I trzeci przełomowy moment, to utworzenie Nagród imienia Lwa Sapiehy dla Białorusinów, imienia Iwana Wyhowskiego dla Ukraińców oraz imienia Tytusa Filipowicza dla badaczy z krajów kaukaskich.

Nie wolno również zapominać o Wschodniej Szkole Letniej dla młodych badaczy, która jest najstarszym projektem młodzieżowo-naukowym. W tym roku odbędzie się już XXXI WSL. Mamy 700 absolwentów. Organizujemy ją wreszcie w trybie stacjonarnym. Jest to bardzo ważne, ponieważ musimy wrócić do normalnego życia. Wykładowcy tęsknią za studentami i odwrotnie (uśmiecha się – aut.). Przyda się nam wszystkim odrobina żywego kontaktu oraz dobrej komunikacji zawodowej i zwykłej młodzieżowej.

– A dziś…
Dziś SEW realizuje dużo różnych działań. Zadanie, które stawiałem sobie do lipca 2020 r. – dobrze zarządzać tym, co jest, i nie wymyślać niczego nowego. I nagle przyszła rewolucja na Białorusi. Dużo Białorusinów, badaczy, wyrzucano z uczelni z przyczyn politycznych. Jak zaczęły się prześladowania po sfałszowanych wyborach, zrobiliśmy nabór specjalny dla tych ludzi i przyjęliśmy prawie 800 nowych osób na studia lub staże naukowe. Realizujemy w SEW Program im. Konstantego Kalinowskiego. Od 2006 r. do lipca 2020 r. przeszło przez niego 1008 osób. W związku z wydarzeniami na Białorusi założyliśmy jeszcze jedną placówkę – Studium Dyplomatyczne. Działa pod hasłem «Nowe kadry dla nowej Białorusi».

Sprawa widocznie jest bardzo ważna, bo w dniu otwarcia Studium Dyplomatycznego 20 grudnia 2020 r. był oficjalny protest Ambasady Białoruskiej skierowany do polskiego MSZ. To potwierdziło, że robimy coś ważnego.

– Mamy nową rzeczywistość: zmiana formatu komunikacji oraz nauczania, a także zmiana priorytetów. Pana zdaniem, jaki to wszystko ma wpływ na rozwój nauki, jak zmieniła się młodzież, badacze?
COVID-19 przyniósł nam jedną dobrą rzecz: niesamowity postęp technik audiowizualnych. Kiedy rok temu zaczął się w Polsce lockdown, pojawiły się konferencje on-line, wykłady on-line, i trzeba było się do tego przyzwyczajać. Pierwsza konferencja on-line, na Zoom, w której brałem udział, odbyła się 24 kwietnia 2020 r. Datę bardzo dokładnie pamiętam, ponieważ została poświęcona sojuszowi Piłsudski-Petlura i 100. rocznicy podpisania tak zwanego Warszawskiego Dohoworu, czyli Umowy Warszawskiej. Konferencja została zorganizowana przez polsko-ukraińską komisję historyków założoną przez SEW i mnie wspólnie z Akademią Kijowsko-Mohylańską.

Skala możliwości technicznych, które mamy w tej chwili na uniwersytecie: Teams, Google Meet, profesjonalne platformy, które oferuje uniwersytet, jest tak niewiarygodna, że właściwie nawet w tej sytuacji człowiek gotów jest przyznać, iż COVID-19 przyniósł plusy. Na przykład to, że na konferencji mogę mieć uczestników z dowolnej części świata. To jest ten pozytyw, który zostanie chyba już na zawsze.

Planując wykłady na przyszły rok akademicki już wiem, że część zostawię on-line. Uniwersytet Warszawski wraca (przynajmniej planuje!) do stacjonarnej formy wykładania, ale na SEW zostawimy część wykładów on-line, bo łatwo można zaprosić kogoś z Ameryki czy skądkolwiek bez konieczności organizacji przyjazdu. Studium ma ogromną liczbę wybitnych wykładowców ze świata nauki, kultury, polityki, którzy nie mają czasu. Nigdy nie wiadomo, kiedy się uda wysupłać ten czas, żeby mogli przyjechać, a z domu bardzo łatwo to zorganizować.

Jednym z minusów, które przyniósł lockdown, również jest to, że dla wykładowcy przygotowanie wykładu on-line jest bardziej pracochłonne i trudniejsze niż wygłaszanie go na sali, a w dodatku jest odebrana przyjemność żywego kontaktu ze studentem, który potrafi dyskutować.

SEW zawsze było niezwykle aktywną jednostką pod kątem organizacji różnych wydarzeń, konferencji, spotkań i sesji. W zeszłym roku nie odbyły się słynne objazdy naukowe. Zorganizowaliśmy dwa objazdy naukowe on-line.

Cóż... Studenci wspominają te wyjazdy z największym wzruszeniem. Polscy studenci jadą na dwutygodniową wyprawę akademicką po krajach badań: Europa Środkowa, Bałkany, Ukraina, Białoruś, a stypendyści zza granicy maja taki objazd po Polsce.

– Czy możemy dziś mówić o powstaniu nowej elity intelektualnej, zupełnie innej, czy też mamy do czynienia z całkowitym jej upadkiem?
O powstaniu nowej elity intelektualnej mówić za wcześnie. Moim zdaniem ten rok przyniesie ogromne straty dla kształcenia. Głównie z powodu utraty modelu kontaktu mistrz – uczeń. Można na ekranie komputera wygłosić wykład, i student później będzie miał do niego dostęp, ale cechą immanentną uniwersytetu jest kontakt mistrz – uczeń. Nie da się poprzez komputer doprowadzić do owocnej rozmowy na temat pracy magisterskiej. Poprawki, uwagi, sięgniecie na półkę po książkę. I jeszcze to, co jest bardzo ważne: kontakt studentów między sobą – tego ekran nigdy nie zastąpi. Najbardziej stałe kontakty: znajomości, przyjaźnie, miłości są z okresu studiów. To jest czas, kiedy człowiek intensywnie się kształtuje, a tego nie zrobi się bez kontaktu międzyludzkiego. SEW w ogóle ma dość specyficzne środowisko, bo jest takim tyglem międzynarodowym. Białorusini, Ukraińcy, Gruzini przyjeżdżają tu i poznają kawał innego świata.

Jeszcze jednym problemem współczesności, z którym ciągle walczymy, jest kradzież intelektualna. To mnie boli najbardziej. Internet daje wiele możliwości, ale niestety człowiek traci prywatność i jest wielka pokusa przywłaszczenia sobie czyjegoś tekstu. Niestosowanie się do zasady własności intelektualnej to jedna z wielu plag współczesności. Czy coś z tym da się zrobić? Trzeba mówić, wyjaśniać, uprzedzać o konsekwencjach. Cóż, młodzi ludzie samodzielnie również powinni się trochę edukować w tym kierunku, mieć większą świadomość w tej kwestii.

– Co w działalności SEW jest dziś związane z Ukrainą?
Wszystko. Każdy element jest związany z Ukrainą. Ponad połowa słuchaczy Studiów Wschodnich to są Ukraińcy. Co roku jest ich najwięcej. Od 2014 r. dla badaczy wyłącznie z Ukrainy istnieje Nagroda imienia Iwana Wyhowskiego. Powstała jako reakcja na kolejny Majdan. Jej specjalność polega na tym, że to nie jest projekt rządu i nie jest realizowana za pieniądze państwowe. Zdołałem namówić 25 polskich uniwersytetów na to, żeby własne uczelniane pieniądze przeznaczyć na przyjmowanie badaczy ukraińskich, każda uczelnia jednego naukowca na cztery miesiące. Jestem z tego bardzo dumny. Moim zdaniem to bardzo ważny gest solidarności.

Jan Malicki2

– Wiem, że SEW wspólnie z Instytutem Pamięci Narodowej realizuje nowy ukraińsko-polski projekt wydawniczy poświęcony Petlurze. Dlaczego Petlura i dlaczego właśnie teraz?
To jest kolejny projekt związany z polsko-ukraińską komisją historyków. Partnerem po stronie ukraińskiej jest Narodowy Uniwersytet «Akademia Kijowsko-Mohylańska» oraz Instytut Historii Narodowej Akademii Nauk. W zeszłym roku ukazał się tom dokumentów dotyczących sojuszu Piłsudski-Petlura. Książkę rozesłano do wszystkich największych bibliotek Ukrainy. W tym roku wydajemy zbiór będący wynikiem konferencji nawiązującej do 150. rocznicy urodzin Petlury.

Co ma konsolidować ukraińskie i polskie środowiska naukowe? W jakim kierunku ma rozwijać się współpraca pomiędzy nimi?
– Konsorcjum Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetów Ukraińskich, którego jestem wiceprzewodniczącym, podtrzymując więź pomiędzy uczelniami, omawia propozycje wspólnych badań oraz pozyskiwania grantów. Z Przykarpackim Uniwersytetem Narodowym im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankiwsku od dziewięciu lat prowadzimy renowację przedwojennego obserwatorium astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego na górze Pop Iwan w Czarnohorze. Mamy ogromne postępy w realizacji tego projektu. Dwa lata temu zdobyliśmy transgraniczny grant o wartości 1 mln euro. W 2017 r. została utworzona polsko-ukraińska stanica ratownictwa górskiego. We wrześniu tego roku otworzymy część drugą – wyremontowany korpus główny przedwojennego obserwatorium, po 80 latach na górze Pop Iwan zostanie przywrócone obserwatorium meteorologiczne. Pozostanie nam jeszcze szukanie grantu na renowacje rotundy i powtórne uruchomienie obserwatorium astronomicznego. Koło historii zostanie wówczas zamknięte. Głównym celem tego projektu jest otwarcie na górze Pop Iwan międzynarodowej stacji naukowej. To są bardzo ambitne plany.

– Jak SEW będzie obchodzić jubileusz 30-lecia?
5 grudnia br. odbędzie się uroczystość jubileuszowa SEW, ale zamiast robić wielkie obchody postanowiliśmy wydać 30 tomów na 30-lecie naszej jednostki. Tomy są bardzo różne. Dziesięć z nich, tak zwana seria niebieska, to zapis odwiedzin visiting-profesorów, którzy w ostatnim 15-leciu byli w SEW. Z ukraińskich wykładowców jest to Mykoła Riabczuk. Ukażą się także najlepsze artykuły z czasopism naukowych, które wydaje Studium, oraz teksty pracowników naukowych naszej instytucji.

Rozmawiała Tetiana ZEMLIAKOWA
Zdjęcia udostępnił Jan MALICKI

CZYTAJ TAKŻE:

STUDENCI Z WARSZAWY PORZĄDKOWALI CMENTARZ W OSTROGU

W ŁUCKU ODBYŁO SIĘ ROBOCZE POSIEDZENIE POLSKO-UKRAIŃSKIEGO FORUM PARTNERSTWA

II ZJAZD ABSOLWENTÓW PROGRAMU STYPENDIALNEGO RZĄDU RP DLA MŁODYCH NAUKOWCÓW ODBYŁ SIĘ W WARSZAWIE