Artykuły
  • Register

Wśród laureatów tegorocznej edycji nagrody «Semper Fidelis», która została wręczona w ubiegłym miesiącu na Zamku Królewskim w Warszawie, znalazł się kapłan z Wołynia, ksiądz kanonik Jan Buras.

Podczas uroczystej gali księdza Jana przedstawiono następująco: «Misja kolejnego z laureatów związana jest z wołyńską miejscowością Zamłynie. Na ziemi naznaczonej ludzkimi krzywdami ksiądz Jan Buras z podziwu godnym zapałem, gorliwością i wielką wrażliwością otworzył przestrzeń dla polsko-ukraińskiego dialogu i porozumienia w prawdzie».

buras 3

buras 2

Podczas wręczenia nagrody «Semper Fidelis». Fot. Wołodymyr SZYJATY

W 1990 r. na apel ordynariusza diecezji przemyskiej arcybiskupa Ignacego Tokarczuka Jan Buras udał się pełnić posługę kapłańską do ZSRR. Od tego czasu, z krótką przerwą, jego losy łączą się z Ukrainą – najpierw z archidiecezją lwowską, a potem – z diecezją łucką.

Ksiądz Jan bardzo dobrze pamięta datę swojego przybycia na Wołyń – 8 lipca 2003 r. Trzy dni później, 11 lipca 2003 r., we wsi Pawliwka (dawniej Poryck) odbyło się przełomowe spotkanie prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego z prezydentem Ukrainy Leonidem Kuczmą. Przywódcy państw, księża katoliccy i prawosławni, Polacy i Ukraińcy uczestniczyli we mszy żałobnej z okazji 60. rocznicy tragedii wołyńskiej i modlili się o pojednanie obu narodów. Ksiądz Jan był mistrzem ceremonii podczas tego nabożeństwa. Później przez pięć lat pełnił funkcję proboszcza parafii katedralnej św. Apostołów Piotra i Pawła w Łucku, a także był wikariuszem generalnym i kanclerzem diecezji łuckiej.

Na pytanie, skąd wziął się pomysł stworzenia Centrum Integracji Zamłynie, ks. Jan odpowiedział, że pierwotna idea była zupełnie inna. I w ogóle nie planował pozostawać na Wołyniu – obiecał ówczesnemu ordynariuszowi diecezji biskupowi Marcjanowi Trofimiakowi, że będzie tu tylko pięć lat. Opatrzność przygotowała jednak inny scenariusz.

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego w 2008 r. do księdza Burasa jako kanclerza diecezji zwróciły się siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, które planowały utworzenie ośrodka dla samotnych matek. Wkrótce jednak porzuciły swój plan, ale ks. Jan – nie.

Dzięki jego staraniom budynki dawnego szpitala przeciwgruźliczego we wsi Zamłynie zostały przekazane Misji Religijnej Caritas Spes Diecezji Łuckiej Kościoła Rzymskokatolickiego. Tu, w tych ruinach, ksiądz Jan zamierzał stworzyć centrum integracyjne dla artystów, dzieci i młodzieży z trzech krajów – Ukrainy, Polski i Białorusi, ponieważ Zamłynie leży blisko obu granic.

Była to ruina w dosłownym tego słowa znaczeniu. Opuszczone gmachy pozbawione były okien i drzwi, podłogi i dachy były w fatalnym stanie. Nie było podstawowych rzeczy – toalety, prysznica, wody, gazu. Ksiądz Jan osiedlił się w tej ruinie. Szczególnie trudna była pierwsza zima. Mieszkał w niewyremontowanym pokoju (innych tu nie było, ten był po prostu mniej więcej w przyzwoitym stanie), przez szczeliny ciągnęło zimnem i wilgocią. Ogrzewał się elektrycznym kaloryferem. «Lecz pomimo tego ciągle było zimno. Gorąco zrobiło mi się dopiero, gdy przyszedł rachunek za prąd» – wspomina ksiądz.

Duchowny stopniowo poprawiał swoją sytuację: wyremontował pokój, urządził w nim kominek. «Natychmiast zadzwoniłem do moich przyjaciół, parafian ze Złoczowa, gdzie wcześniej pracowałem, i powiedziałem im, że będziemy budowali ośrodek dla samotnych matek – wtedy ten pomysł był nadal aktualny. Do pomocy chętnie zgłosili się pani Marysia i pan Witek Sławińscy. Pomagali mi w Polsce, w Złoczowie oraz w Łucku w naprawie wieży zegarowej w katedrze» – kontynuuje ks. Jan.

«Funduszy nie było żadnych. Nie umiałem prosić, a moich własnych pieniędzy nie wystarczało na wiele. Działaliśmy powoli, ale tak naprawdę mało zostało zrobione. Tak ciągnęło się to około trzech lat. Po prostu tam trwałem. I gdzieś w styczniu 2011 r. miałem kryzys, myślałem, że chyba nie dam rady, będę musiał zrezygnować ze wszystkiego. Miałem w rękach kosztorys, bo kierownictwo Ukreximbanku, za co jestem wdzięczny, przeznaczyło środki na przygotowanie dokumentacji projektowej na odbudowę obiektu – ten kosztorys opiewał na miliony… I przyszła myśl: «Może będę musiał się wycofać. Ale przynajmniej spróbowałem». I tu, dwa dni po tej gorzkiej myśli, dzwoni do mnie wujek z Polski, mąż Henryki, siostry mojej matki, Wincenty Mura. I mówi: «My tu z ciocią postanowiliśmy ci trochę pomóc, aby ta sprawa jakoś ruszyła». Sprzedał swój spory biznes, więc dostałem pieniądze na dalszą pracę».

Następnie dołączył Konsulat Generalny RP w Łucku, katolicka organizacja charytatywna «Kirche in Not» i inni darczyńcy. Tak więc od 2011 r. prace w Zamłyniu poszły w zupełnie innym tempie. A 20 czerwca 2015 r. odbyło się uroczyste otwarcie Centrum Integracji Zamłynie, którego dokonał ordynariusz diecezji łuckiej bp Witalij Skomarowski. Nie oznacza to jednak, że z otwarciem wszystko się skończyło – odbudowa trwa cały czas. Do dzisiaj gruntownie wyremontowano dwa budynki mieszkalne, wybudowano dwie kotłownie, stajnię, letni klub i altankę oraz garaż, w którym są trzymane różne narzędzia. Jednocześnie kompleks może przyjąć 65 osób.

Na długo przed oficjalnym otwarciem Zamłynie stało się stałym miejscem międzynarodowych plenerów ikonopisania i szkół językowych. Drzwi Centrum Integracji pozostają otwarte dla wielu wydarzeń. Tak więc latem tego roku, przy wsparciu finansowym organizacji «Caritas-Spes Polska», zorganizowano tu trzy turnusy wypoczynkowe dla dzieci weteranów operacji antyterrorystycznej i tych, którzy zginęli na wschodzie Ukrainy. W tym roku ksiądz Jan również osobiście sfinansował wakacje dla dzieci z najbiedniejszych rodzin z pobliskich gmin Pawliwka i Wyszniw. Był też turnus dla prawosławnych dzieci z Wołynia z prawosławnymi księżmi. Na bazie centrum odbywają się różnego rodzaju spotkania i szkolenia, m.in. biznesowe dla weteranów ATO, dla dziennikarzy i nauczycieli oraz różne warsztaty.

buras 5

Uczniowie szkołyjęzykowej w Zamłyniu. Fot. Wiesław PISARSKI

Ksiądz Jan opowiada: «Był też turnus integracyjny dla dzieci z wschodniej i zachodniej Ukrainy. Generalnie planowano ten turnus przeprowadzić dla dzieci z Polski i Ukrainy, ale strona polska odmówiła, ponieważ w tym czasie były obawy o działania wojenne na wschodzie. Zrezygnowali tuż przed przyjazdem, a Olga Buzuluk, rzeczniczka policji w obwodzie wołyńskim pomogła mi zorganizować turnus dla dzieci uchodźców z obwodu ługańskiego i donieckiego oraz dzieci z Lubomla i okolic. To było bardzo dobre doświadczenie. Pomimo różnic językowych dzieci natychmiast nawiązały kontakt».

Zapytany, jak księdzu udaje się pogodzić obowiązki duszpasterskie z pracą dyrektora, kierownika gospodarstwa, finansisty i innymi, odpowiedział: «Ale nie jestem sam! Ludzie we wsi pomagają mi we wszystkim. Gdy nie mają pracy w domu, chętnie przychodzą i pomagają. Mam bardzo dobrych sąsiadów. Wszyscy są prawosławni, ja jestem tutaj jedynym katolikiem, ale mieszkańcy Zamłynia traktują mnie jak swojego i jak księdza. Wszyscy zwracają się do mnie wyłącznie «Ojcze». I wiem, że kiedy będę w potrzebie, przyjdą mi z pomocą. A jeśli oni potrzebują pomocy, to ja im pomagam».

W najbliższym czasie ksiądz Jan planuje dokończyć kaplicę w jednym z budynków. Warto wspomnieć, że ołtarz i ambonę do kaplicy podarował ksiądz prawosławny Mykoła Hinajło z Włodzimierza. Dalej trzeba dokończyć ogrodzenie. Niedawno studentka z Rzeszowa obroniła pracę magisterską – projekt zagospodarowania przestrzennego Centrum. «Wizualizacja projektu robi wrażenie! Będziemy go powoli wdrażać» – mówi ks. Jan.

Oprócz swojego «dziecka», czyli Centrum Integracji Zamłynie, ksiądz opiekuje się kilkoma polskimi cmentarzami. Na Wołyniu jest dużo mogił, którymi nie ma kto się zająć, bo w wielu miejscowościach po deportacjach, rzezi wołyńskiej i repatriacji w ogóle nie ma Polaków. Misję tę pełni teraz ksiądz Jan.

buras 4

Na polskim cmentarzu w Ostrówkach. Fot. Alatol OLICH

Kanonik Jan Buras jest proboszczem parafii Świętej Trójcy w Lubomlu. «Niedawno otrzymałem dobre wieści z Polski. Nie zdradzę szczegółów, ale chyba zaczniemy remont kościoła w Lubomlu – najstarszej świątyni katolickiej w diecezji łuckiej. Przygotuję niezbędną dokumentację» – dodał ksiądz.

Nagroda «Semper Fidelis» została ustanowiona w 2019 r. przez Instytut Pamięci Narodowej. To honorowe wyróżnienie co roku otrzymują osoby, instytucje i organizacje społeczne za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu i promocji dziedzictwa Kresów Wschodnich. Ze względu na ograniczenia związane z koronawirusem nagroda nie została wręczona w minionym roku, więc na tegorocznej ceremonii nagradzano laureatów z lat 2020 i 2021. Jako jedno z pierwszych w 2019 r. nagrodę «Semper Fidelis» otrzymało czasopismo «Wołanie z Wołynia». Jego założycielem i niezmiennym kierownikiem jest ksiądz kanonik Witold Józef Kowalów.

Anatol OLICH

CZYTAJ TAKŻE:

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: KONIEC ŚWIATA JEST BLISKO

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1