Artykuły
  • Register

23–24 czerwca 1941 r. enkawudziści rozstrzelali więźniów Łuckiego Więzienia. Nie będąc w stanie ewakuować wszystkich osadzonych w więzieniach na przygranicznych terenach władze radzieckie postanowiły ich eksterminować.

Według różnych danych na zachodzie Ukrainy zginęło wówczas od 20 do 50 tys. osób, w tym w Łucku od 2 do 4 tys.

Osobliwości sowietyzacji, przyczyny, mechanizmy i skala represji reżimu komunistycznego stały się tematem Międzynarodowej Konferencji Naukowej «Represje sowieckie na Ukrainie Zachodniej w latach 1939–1953», która miała miejsce w Łucku 24 czerwca z okazji 80. rocznicy masakry w Łuckim Więzieniu.

Forum naukowe poprzedziło uczczenie pamięci rozstrzelanych więźniów Łuckiego Więzienia. Po oficjalnej inauguracji konferencji jej uczestnicy złożyli kwiaty pod pomnikiem ofiar tej tragedii położonym obok miejsca, gdzie w 2017 r. ekshumowano 107 ciał zamordowanych osób.

wiezienie 1

wiezienie 2

wiezienie 17

«Bez względu na to, jakie były przekonania polityczne i status społeczny osób pochowanych w tym masowym grobie, najważniejsze, co możemy zrobić dla każdego z nich, to pamiętać o nich» – zaznaczyła profesor Ludmyła Strilczuk, kierownik Katedry Historii Powszechnej i Filozofii Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki, a jednocześnie prezes Wołyńskiej Krajowej Organizacji Ogólnoukraińskiego Towarzystwa «Proswita» imienia Tarasa Szewczenki. Obydwie instytucje były współorganizatorami konferencji razem z Państwowym Rezerwatem Historycznym w Łucku, Konsulatem Generalnym RP w Łucku i innymi instytucjami.

wiezienie 4

wiezienie 5

wiezienie 6

«Żeby ukryć swoje zbrodnie, władze radzieckie ulokowały tu szkołę muzyczną, czyli nad tymi szczątkami brzmiała muzyka» – powiedział profesor Mykoła Kuczerepa z WUN im. Łesi Ukrainki. Tematem jego badań są m.in. represje na Wołyniu. Zaznaczył, że swoistym pomnikiem ofiar radzieckich represji są tomy wydania «Zrehabilitowani przez historię», nad którymi w obwodzie wołyńskim pracuje grupa redakcyjno-wydawnicza «Naukowe Centrum Studiów nad Historią Wołynia». Niestety ostatnio wstrzymano dofinansowanie tej publikacji przez władze obwodowe, w związku z czym nie ma środków na wydanie przygotowanych przez naukowców kolejnych pięciu tomów z informacjami o ofiarach represji.

«Przez lata gromadziliśmy dane o ofiarach. Dziś znamy nazwiska 1896 osób rozstrzelanych w Łucku. Są wśród nich Ukraińcy, Polacy, Żydzi, Rosjanie, Białorusini, a nawet jeden Turek» – powiedział Mykoła Kuczerepa.

wiezienie 7

O liczbie rozstrzelanych w więzieniach Łucka, Dubna, Lwowa, Drohobycza, Tarnopola i innych miast Ukrainy Zachodniej podczas konferencji mówiła profesor Oksana Kaliszczuk z WUN im. Łesi Ukrainki. «Do dziś nie wiemy dokładnie, ilu ludzi zginęło. Według dokumentów Oddziału Więziennego NKWD w czerwcu na tych terenach rozstrzelano 8789 osób. Badacze podają jednak o wiele większe liczby: 20, a nawet 50 tys. osób» – podkreśliła profesor.

Egzekucje wykonywano w oparciu o dyrektywę Ludowego Komisarza Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR Wsiewołoda Merkułowa z 23 czerwca 1941 r., która przewidywała eksterminację więźniów na terenie Ukrainy, Białorusi, Łotwy, Estonii, Karelii, obwodu murmańskiego oraz leningradzkiego.

«Według wspomnień świadków, ten kawałek ziemi nagle stał się piekłem» – zaznaczyła Oksana Kaliszczuk, opowiadając o przebiegu wydarzeń w Łuckim Więzieniu w dniach 23–24 czerwca. Ludzi ustawiano w kilka rzędów twarzą do ściany, następnie strzelano z karabinów maszynowych. Innych więźniów zmuszano, by wrzucali ciała zamordowanych do wyrw po niemieckich bombach. Świadkowie wspominają o 4–5 masowych grobach. Ciał było tak dużo, że więźniowie nie dawali rady znosić ich wszystkich do dołów.

Jeśli chodzi o liczbę zamordowanych w Łucku, to dane także się różnią. W dokumentach NKWD podano ok. 800 lub 2000 osób, w prasie z okresu II wojny światowej – 1500, w innych źródłach – 2754 ofiary.

«Kiedy do miasta wkroczyli Niemcy, została zorganizowana specjalna komisja, w skład której weszli także ci, którym udało się przeżyć masakrę. Jej zadaniem było ustalenie liczby ofiar. Uporządkowano wówczas cztery masowe groby oraz postawiono na nich krzyże z tablicami, na których napisano dane o liczbie ofiar: 1800, 800, 1200 і 300. W książce Mykoły Kudeli, któremu udało się przetrwać masakrę, pojawia się liczba 4000. Tak czy inaczej, ofiar było co najmniej 2000, ale ze względu na odmienne dane w różnych źródłach kwestia liczby ofiar pozostaje otwarta» – powiedziała Oksana Kaliszczuk.

Nazwiska ofiar rozstrzelania w Łucku, według Oksany Kaliszczuk, zaczęto podawać na początku lat 90. Wkrótce ich zbieranie rozpoczęła grupa historyków na czele z Mykołą Kuczerepą. Prace komplikowało to, że nawet w latach 90. świadkowie bali się rozmawiać na ten temat w obawie o swoich bliskich, ponieważ władze radzieckie po wojnie aresztowały tych, którzy przetrwali, żeby nie mogli szerzyć informacji o tej zbrodni.

Po raz pierwszy za czasów ZSRR w Łucku o ofiarach rozstrzelania zaczęto głośno mówić w lipcu 1989 r. na nielegalnym wiecu, na który licznie przybyli mieszkańcy miasta. Od tej pory w mieście co roku jest oddawany hołd ofiarom. Wkrótce zaczęto mówić o konieczności przeniesienia szkoły muzycznej, działającej tu od początku lat 60., do innego budynku. Obecnie znajduje się tu klasztor męski Prawosławnej Cerkwi Ukrainy. W mieście urządzono cały zespół miejsc pamięci o ofiarach represji. Od kilku lat młodzież organizuje akcję «Noc w Łuckim Więzieniu».

wiezienie 8

Przez długie lata nie wiadomo było, gdzie są pochowani więźniowie, ponieważ władze radzieckie zrobiły wszystko, żeby zniszczyć ślady masowych grobów. Krążyły nawet relacje, że szczątki ofiar wywieziono z miasta w nieznanym kierunku. Dopiero w 2016 r. w trakcie porządkowania terenu wokół klasztoru archeolodzy znaleźli ślady miejsca możliwego pochówku. Jak powiedział Wiktor Bajuk, zastępca dyrektora Rezerwatu Historycznego «Stary Łuck», prace poszukiwawcze odbyły się wówczas z inicjatywy historyków Serhija Godlewskiego i Jurija Mazuryka.

W 2017 r. komunalne przedsiębiorstwo «Dola» działające przy Lwowskiej Radzie Obwodowej przeprowadziło tu prace ekshumacyjne, w trakcie których odkryto szczątki 107 osób, posiadające ślady śmierci nienaturalnej, zrzucone w pośpiechu do wyrwy po wybuchu bomby.

Wiktor Bajuk przedstawił zdjęcia, ukazujące prace oraz znaleziska, wśród których jest obuwie, fragmenty ubrań oraz dokumentów, rzuconych na trupy oraz podpalonych. Badacze opracowali wszystkie ocalałe strzępki dokumentów, notując każdą literę, sylabę czy słowo, które udało się rozpoznać. Pozwoliło to dojść do wniosku, że są to różne dokumenty więzienne sporządzone po ukraińsku, rosyjsku czy polsku. Po ekspertyzie sądowo-lekarskiej ustalono płeć, wiek i przyczyny śmierci ofiar. «Gdyby podsumować krótko, są to młodzi mężczyźni, przyczyna śmierci – urazy uniemożliwiające życie» – podkreślił Wiktor Bajuk. Opisał także przebieg prac nad uporządkowaniem miejsca ponownego pochówku, również przewidujące zaangażowanie archeologów. Powiedział także, że zgromadzone materiały opisujące poszukiwanie miejsca pochówku więźniów oraz znaleziska warto by było opublikować.

Do dziś nie wiadomo, gdzie są położone pozostałe masowe groby. Dla ich odnalezienia potrzebne jest przeprowadzenie szeregu prac poszukiwawczych.

wiezienie 9

Dr Piotr Olechowski z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie opowiedział o represjach wobec Polaków na Ukrainie Zachodniej w latach 1939–1953 oraz o grupach Polaków poddanych represjom sowieckim w różnych odcinkach czasowych. Przeanalizował dokumenty, do których dziś mają dostęp badacze oraz sprawy kryminalne Polaków pod względem ich zawartości. Zaznaczył, że losy wielu więźniów do dziś nie są znane i nie da się ich poznać tylko na podstawie dokumentów.

wiezienie 10

Kwestia radzieckich represji została poruszona także przez prof. Mykołę Kuczerepę, dr Myrosławę Filipowycz, ks. Pawła Chomiaka oraz prof. Switłanę Szulhę. Referat Mykoły Kuczerepy dotyczył sowietyzacji oraz represji na Wołyniu w latach 1939–1941. Myrosława Filipowycz opowiedziała o prześladowaniach działaczy «Proswity». Ks. Paweł Chomiak, doktorant WUN im. Łesi Ukrainki, przypomniał o represjach na duchowieństwie katolickim, а prof. Switłana Szulha, specjalizująca się na historii wołyńskich Czechów, o prześladowaniu tej mniejszości narodowej.

wiezienie 14

wiezienie 13

wiezienie 15

Codzienne życie więźniów Łuckiego Więzienia w okresie międzywojennym opisał Oleh Razyhrajew z WUN im. Łesi Ukrainki. Naukowiec zaznaczył, że więźniowie mieli dostęp do biblioteki, edukacji, pomocy medycznej, wystarczającego wyżywienia oraz kontakt z duchowieństwem. Wykorzystywano ich także do wykonywania różnych prac w mieście. Osadzeni uprawiali rolnictwo, byli zajęci w różnych pracowniach więziennych, za co otrzymywali wynagrodzenie, które przechowywano na tak zwanych więziennych depozytach.

Więzienie w Łucku przeznaczone było dla 450 osób, ale w rzeczywistości zmieniała się dynamika. «Jeśli w 1920 r. według źródeł było w nim ok. 270–300 więźniów, to w przededniu wojny przebywało tu ok. 1 tys. osób. Świadczy to o przeładowaniu, co było charakterystyczne dla ówczesnych więzień, nowych przecież nie budowano, wykorzystywano starą infrastrukturę» – powiedział Oleh Razyhrajew.

Na początku II wojny światowej, kiedy władze polskie zmuszone były do ewakuacji z miasta, więźniowie Łuckiego Więzienia zostali wypuszczeni na wolność.

wiezienie 12

Podsumowując konferencję, naukowcy podkreślili, jak ważne jest poinformowanie społeczeństwa o ofiarach reżimu komunistycznego. W związku z tym podjęli decyzję o przygotowaniu odezwy do Wołyńskiej Rady Obwodowej z prośbą o wznowienie dofinansowania serii «Zrehabilitowani przez historię», która jest swoistym pomnikiem ofiar radzieckich represji.

wiezienie 16

Tekst i zdjęcia: Natalia DENYSIUK

CZYTAJ TAKŻE:

LIST DO REDAKCJI: PO 78 LATACH KREWNI DOWIEDZIELI SIĘ O LOSACH STEFANII KURZWEIL

«TO DOBRE MIEJSCE DO ROZMOWY» – W ŁUCKU DYSKUTOWANO O WSPÓŁPRACY WYSZEHRADZKIEJ