Artykuły
  • Register

Jak sięgam pamięcią do lat 50. i 60. ubiegłego wieku, widzę dom rodzinny zawsze pełen gości, niezliczonej liczby kuzynów, którzy wspominali przodków, mówili o wydarzeniach z zamierzchłych czasów. Rozmawiali o miejscach, których próżno szukać na mapie współczesnej Polski. W «nowoczesnej» Polsce jakże archaicznie brzmiały słowa rycerz, dworianin, herb, wiorsta czy katorżnik.

Po pożodze powstań, rewolucji i wojen światowych większość dokumentów i fotografii rodzinnych przepadła. Na szczęście wielokrotnie powtarzane dzieje rodziny utrwaliły się w pamięci mojego taty, a później mojej. Trzeba było tylko czekać na impuls, który wyzwoliłby potrzebę spisania rodzinnej historii.

Tak się stało w 1990 r. w efekcie mojej z żoną podróży do Kijowa. Spacerując po tym mieście przypomniałem sobie, że tu w 1863 r. był pędzony w pochodzie zesłańców, zakuty w kajdany, mój pradziadek Maciej Lech. Tu został osądzony i stąd zaczął swoją wędrówkę na Syberię. Wieki wcześniej, jakże inaczej widzieli Kijów moi przodkowie, zamieszkujący województwo kijowskie. I tak rozpocząłem wyprawę w przeszłość, która umożliwiła poznanie wielu nieznanych faktów z życia rodziny.

Kresy Rzeczpospolitej zamieszkiwały tysiące rodzin szlacheckich, których życie toczyło się niezmiennie od wieków. Uprawiali ziemię, modlili się i bronili ojczyzny. Nie żyło się im spokojnie i beztrosko. Ciągła walka pozbawiała zgromadzonych dóbr materialnych, ale też życia. Szable i strzelby wiszące na ścianach dworków nie służyły wyłącznie do dekoracji. To stałe zagrożenie budowało charaktery kolejnych pokoleń. Twardzi psychicznie, gościnni i uczynni, ale też buńczuczni i zawadiaccy – tacy byli mieszkańcy kresowych dworków.

Nie inaczej było w dawnym województwie kijowskim, w okolicach Owrucza, miejscu życia moich przodków. Na rozległych przestrzeniach, poprzecinanych licznymi rzeczkami, pokrytych w większości lasami i bagnami, rozrzucone były skromne dworki szlacheckie. Najczęściej ich wygląd niewiele odbiegał od chałup wiejskich, ale wyróżnikiem były ganki z kolumnami. Jedynym urozmaiceniem w monotonnym życiu ich mieszkańców były spotkania towarzyskie, zazwyczaj połączone z rodzinnymi wydarzeniami, takimi jak śluby, chrzty, pogrzeby, oraz wyjazdy na sejmiki do pobliskich miasteczek.

Życie towarzyskie ograniczało się głównie do najbliższych sąsiadów, gdyż brak dobrych dróg utrudniał podróżowanie. Najgorzej było wiosną i jesienią, gdy w okresie roztopów i deszczów drogi zalane wodą były całkowicie nieprzejezdne. Z drugiej strony była to swoista ochrona przed najazdami wroga. Z biegiem lat więzi towarzyskie przekształcały się w rodzinne, a liczni potomkowie byli przyczyną coraz większego rozdrobnienia majątków i zubożenia ich właścicieli. W takim świecie, niezmiennym od lat, żyły tu m.in. rodziny Jakubowskich, Garbowskich, Pawszów, Burowskich, Wiszniewskich i Lechów.

Dolega

Herb szlachecki Dołęga

Wspominając ród Lechów, trzeba sięgnąć do XVI wieku. W Herbarzu Kaspra Niesieckiego wymienia się urodzonego w połowie XVI wieku rycerza Andrzeja Trębacza Lecha. Tak jego udział w bitwie pod Pskowem opisał Niesiecki: «Pode Pskowem roku 1582, gdy już zobaczyli dziurę w murze niemałą, którą przez dwa dni z dział strzelając uczynili, tam wszystko rycerstwo poczęło się do szturmu ochotnie napierać (…), a naprzód ci, którzy byli własnymi sługami króla jego mości: Stanisław z Międzychodu i jego brat rodzony Łukasz, Wojciech Sobieski (…), Andrzej Trębacz Lech». Dalsze jego losy są nieznane.

Na podstawie dokumentów znajdujących się w archiwum w Żytomierzu odtworzone zostało drzewo genealogiczne Lechów, obejmujące jedynie męskich członków rodziny. Lechowie mieszkali w rodzinnym majątku w okolicy Olewska (obecnie miasto w obwodzie żytomierskim – red.), w Załawiu lub Kuźnicy Załawskiej (obecnie wieś Załawie w rejonie sarneńskim na Rówieńszczyźnie, przed reformą 2020 r. rejon rokicieński – red.), utrzymując się z dochodów z rolnictwa. Spokojne życie, regulowane prawami natury, przerywane było walką z Kozakami i Tatarami, którzy w XVII wieku pustoszyli te ziemie.

Protoplastą rodu był urodzony ok. 1640 r. Antoni Lech, który hipotetycznie mógł być wnukiem Andrzeja Trębacza Lecha. Nie jest znane imię i nazwisko jego żony, wiadomo tylko, że miał syna Marcina urodzonego ok. 1660 r. Tenże Marcin ożenił się z Marianną (nieznane nazwisko), z którą miał dwóch synów: Andrzeja żonatego z Apolonią (nazwisko nieznane) i Antoniego (1680?).

Antoni ożenił się z Marią (Marianną) Burowską, z tego związku urodzili się Stefan (jego synowie to Gabriel i Antoni) i Stanisław. Był zamożnym właścicielem ziemskim. Oprócz rodowej Kuźnicy Załawskiej posiadał jeszcze udziały w dwóch wsiach. W 1714 r. kupił wraz z żoną Marią od chorążego wojsk polskich Szymona Zajączkowskiego herbu Tarnawa za sumę 27 tys. złotych polskich (wierzchowiec w tym czasie kosztował ok. 70 zł) część wsi Horoszek w powiecie żytomierskim w województwie kijowskim, na którą składały się grunty, lasy, zabudowania i poddani.

Po śmierci Marii (zmarła przed 1727 r.), Antoni postanowił się powtórnie ożenić. Niewątpliwie jego pozycja wśród okolicznej szlachty była na tyle znacząca, że Jan Trypolski herbu Gozdawa, przedstawiciel jednego z najznamienitszych kresowych rodów oddał mu córkę za żonę. Musiał być lubiany przez teścia, który w 1727 r. podarował mu 1/3 wsi Wołosów z lasami, gruntami rolnymi i poddanymi. Oprócz Antoniego Jan Trypolski obdarzył majątkiem pozostałych trzech zięciów: Antoniego Wierzchowieckiego, Stefana Czerwińskiego i Adama Laskowskiego – stolnika trembowelskiego.

Młodszy syn Antoniego Lecha, Stanisław, urodził się w 1707 r. W księdze metryk chrztów kościoła parafialnego w Olewsku Zakonu Karmelitańskiego zapisano: «Roku Pańskiego 1707, dnia 20 stycznia, ja brat Ildefons Jamiłowski, karmelita, ochrzciłem dziecko imieniem Stanisław, syna szlachetnych rodziców Antoniego i Marianny z Burowskich Lechów, prawych małżonków. Chrzestnymi byli szlachetny Józef Lech ze szlachetną Marianną Garbowską z Kuźnicy Załawska Załawia. Na dowód czego własną ręką podpisuję i pieczęć kościoła parafialnego Zakonu Karmelitańskiego w Olewsku kładę».

Stanisław Lech ożenił się dwukrotnie. Z pierwszą żoną Marianną Targoniew miał pięciu synów: Antoniego (żył jeszcze w 1834 r. mając 103 lata), Franciszka, Jana, Tomasza, Michała, a z drugą żoną Katarzyną miał jednego syna, również Michała.

Stanisław Lech odziedziczył część wsi Horoszek, którą u schyłku życia sprzedał, o czym mówi zachowany zapis w księgach ziemskich żytomierskich: «20 września 1771 roku przed Aleksandrem Bartłomiejem Korwin Piotrowskim Namiestnikiem Ziemskim Żytomierskim stawili się w imieniu synów niepełnoletnich Tomasza i Franciszka, małoletnich Michała i Jana – Stanisław Lech oraz jego pełnoletni syn Antoni Lech w celu sprzedaży za sumę 9600 zł polskich Janowi i Stanisławowi synom Antoniego Kaniowskim odziedziczonej części wsi Horoszek położonej w powiecie żytomierskim, woj. kijowskim. Przedmiotem sprzedaży była wieś ze wszystkimi poddanymi obojej płci, ich powinnościami y daninami, również polami, lasem, karczmą i wszystkimi przynależnościami».

Swoim testamentem Stanisław Lech pozostawił pięciu synom z pierwszego małżeństwa po 1 tys. zł. Widać, że duże znaczenie przywiązywał do wykształcenia, skoro najmłodszemu z dzieci, Michałkowi – synowi z drugiego małżeństwa, zapisał sumę 5 tys. zł. z przeznaczeniem na jego edukację.

Ciało Stanisława Lecha zostało złożone na cmentarzu parafialnym Zakonu Karmelitańskiego w Olewsku w diecezji kijowskiej, gdzie pochowano wielu członków rodziny Lechów.

Syn Stanisława i Marianny Targoniew – Michał, urodził się w 1758 r. za panowania króla Augusta III Sasa. W księgach metrykalnych zapisano: «Roku Pańskiego 1758, dnia 24 kwietnia, ja brat Marian Jakubowicz, karmelita, ochrzciłem imieniem Michał syna szlachetnych Stanisława i Marianny z domu z domu Targoniewna Lechów, prawych małżonków z Kuźnicy Załawskiej. Chrzestnymi byli szlachetny Jan Jakubowski ze szlachetną Ewą Garbowską. Na dowód czego własną ręką podpisuję i pieczęć kościoła parafialnego Zakonu Karmelitańskiego w Olewsku kładę».

Michał Lech był dwa razy żonaty. Pierwszą jego małżonką była Barbara Nowakowska, drugą Roksana, z którą miał trzech synów: Stefana, Józefa i Teodora. Najmłodszy syn, Teodor, urodził się w 1789 r. tuż przed upadkiem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W dorosłym życiu Teodor mieszkał we wsi Gorbacze, parafia Narodycze w powiecie owruckim guberni wołyńskiej. Dnia 17 lutego 1831 r. orzeczeniem Wołyńskiego Szlacheckiego Zgromadzenia Deputowanych pod nr 24 został zatwierdzony w przywileju szlacheckim.

Na początku lat 30. XIX wieku Teodor Lech ożenił się z Praskowią, miał z nią dwóch synów Michała i Macieja. W 1834 r. naraził się na represje rządu rosyjskiego (prawdopodobnie miało to związek z powstaniem listopadowym) i został przepisany ze stanu szlacheckiego do listy mieszczan powiatu owruckiego. Nie zgadzając się z tą decyzją, 24 maja 1857 r. wznowił proces uznania w szlachectwie, który po kilku latach miał pomyślny finał dla rodziny.

W 1863 r. Maciej Lech wyposażony przez ojca w najlepszego wierzchowca, rodzinną szablę i dubeltówkę przystąpił do tworzonego powstańczego oddziału zbrojnego ziemi owruckiej. Na dowódcę oddziału powstańczego wyznaczono młodego, zaledwie dwudziestosześcioletniego absolwenta szkoły wojskowej, porucznika piechoty Leonarda Romana Wiszniewskiego h. Ramułt. Do swojej dyspozycji miał dwóch doświadczonych w rzemiośle wojskowym oficerów – Franciszka Bajkowskiego i kpt. sztabowego Adama Pląskowskiego. W większości do oddziału należeli młodzi ludzie ze stanu szlacheckiego, niemający doświadczenia wojskowego. Niektórzy (Pląskowski i Wilczyński) zabrali ze sobą chłopów z majątku, być może jako woźniców.

Należy przypuszczać, że podobnie jak w innych oddziałach powstańczych na uzbrojenie składały się: najrozmaitszych typów stare szable, dubeltówki i pojedynki z dorobionymi bagnetami, kapslowe rewolwery, pistolety i krócice, a nawet kosy na sztorc postawione. W bitwie, do jakiej wkrótce doszło, mały, zaledwie pięćdziesięcioosobowy oddział nie miał żadnych szans na pokonanie wielokrotnie liczebniejszych Rosjan, których dodatkowo wspierali chłopi uzbrojeni w widły, kołki i siekiery. Na tych terenach nie był to odosobniony przypadek czynnego udziału chłopów po stronie zaborcy. Sytuację oddziału pogarszał brak znajomości terenu, na którym przyszło im walczyć, co utrudniało nie tylko planowanie działań przeciwko Rosjanom, ale także przeprowadzenie szybkiego odwrotu w sytuacji zagrożenia. Ponadto bili się w odosobnieniu, gdyż przewidywania o masowym przystąpieniu tych ziem do powstania nie potwierdziły się.

Historię oddziału znamy z opisu Franciszka Rawitty-Gawrońskiego: «W dzień przed wybuchem powstania na Rusi, Leonard Wiszniewski udał się na punkt zborny z dwudziestoma ludźmi – i nie zastał tam nikogo. Dopiero nad wieczorem zebrało się jeszcze 30. Nadzieje zawiodły. Poczęto radzić nad tem, czy warto z taką siłą rozpoczynać? Zdecydowano nie cofać się. Podzielono oddzialik na dwa plutony i ruszono w drogę, aby ludzi wprawić trochę w rzemiośle i wytrwałości w marszu. W kilka dni po wystąpieniu nastąpiła pierwsza utarczka z kozakami, pomyślna o tyle, że kozacy cofnęli się zwykłą swą metodą wojenną. Oddział pozostawiony bez opieki cywilnej, bez dostatecznej amunicji i żywności, gdyż ludność wiejska sprzedawać nie chciała, tracił ducha i ochotę. W takim stanie zbliżono się do wsi Moskalówki, na granicy powiatu Owruckiego, Radomyskiego i Mozyrskiego. W drodze chłop przewodnik uciekł, chociaż był polecony przez władze cywilne».

Ruszono jednak w dalszą drogę. Opis zdarzeń, jakie nastąpiły wkrótce, znajdujemy u Stanisława Zielińskiego: «Kiedy podwody oddziału powstańczego były w odległości 2 wiorst od Moskalówki (18 km od Owrucza – przyp. autora), powstańców zaatakował major Przewaliński w sile jednej roty piechoty liniowej, jednego plutonu karabinierów kremenczuckiego pułku i 40 kozaków (1 rota (3 plutony) – stan ok. 100 żołnierzy, pluton ok. 30 osób – przyp. autora), wzmocniony stadem uzbrojonego chłopstwa. Oddział chciał się wycofać, lecz odwaga oficera Franciszka Bajkowskiego pociągnęła wszystkich: Bajkowski rzucił się na moskali, a za nim poszli inni i wyginęli po większej części».

Dwa dni po bitwie, 7 maja 1863 r., na oddział szpitalny więzienia w Owruczu trafiło siedemnastu rannych powstańców, wśród nich mój pradziadek Maciej Lech. Opiekę medyczną nad rannymi sprawował lekarz miejski o nazwisku Bilewski. Po zaleczeniu ran powstańców przewieziono do Kijowa, gdzie stanęli przed sądem. Maciej został skazany na pięć lat ciężkich robót.

 Od tego czasu zaczyna się nowy – syberyjski – etap w historii rodziny. Droga Macieja na katorgę trwała około jednego roku. Został skierowany do katorgi nerczyńskiej, do kopalni srebra Ałgacze. Kopalnia położona była 3 wiorsty od wsi Ałgacze. Warunki pracy były straszliwe. Po pewnym czasie, ponieważ wykazywał się zdolnościami technicznymi, przydzielono mu lżejsze fizycznie prace, związane z konserwacją i montażem urządzeń technicznych kopalni.

Po uwolnieniu w 1868 r., pozbawiony prawa powrotu w rodzinne strony, zamieszkał w Irkucku. Była to szansa na znacznie lepsze życie niż w przypadku osiedlenia się w którejś z innych miejscowości na Syberii. Z rodziną był możliwy jedynie kontakt korespondencyjny. Jak wspominał mój dziadek, najsilniejsze więzi łączyły go z Janem Lechem (bratankiem?), mieszkającym w rodzinnych stronach.

W 1871 r. Maciej ożenił się z piętnaście lat młodszą Heleną Brydycką, córką powstańca listopadowego. Na ślubie oprócz innych zesłańców był późniejszy święty Józef Kalinowski, przyjaciel rodziny żony Macieja. W Irkucku Maciej Lech założył warsztat mechaniczny, który przynosił znaczące dochody, pozwalające na dostatnie życie licznej rodziny. Był lubiany i szanowany przez klientów i liczne środowisko zesłańców.

Miał 14 dzieci, z których 10 dożyło wieku dorosłego.

Lechowie2

Maciej Lech z żoną Heleną i dziećmi. Irkuck, ok. 1890 r.

Największą karierę zrobił jego pierworodny syn Stanisław, który pełnił od 1905 do 1917 r. funkcję naczelnika powiatu pietropawłowskiego na Kamczatce. Został zamordowany wraz z rodziną w czasie rewolucji. Anna, jedna z córek Macieja i Heleny, wyszła za mąż za Jana Sadurskiego. Sprawowała opiekę nad ojcem do końca jego życia.

Lechowie3

Maciej Lech. Irkuck, 1912 r.

Lechowie4

Anna Sadurska z d. Lech. Irkuck, 1909 r.

Lechowie5

Stanisław Lech. Władywostok, 1904 r.

Lechowie6

Irkuck. Obok domu Lechów. 22 sierpnia 1910 r. Rodzina Lechów: w środku Maciej, obok niego z lewej strony żona Helena, z prawej córka Anna Sadurska. Z tyłu stoi od prawej Jan Sadurski. Fotografię przekazałem do Muzeum Historycznego m. st. Warszawy (nr inwentarza AF 35926).

W końcu 1921 r. Anna z rodziną i ojcem podjęli decyzję o wyjeździe z Irkucka. W trakcie podróży Maciej zachorował na tyfus i w Moskwie został zabrany do szpitala, rodzinie nie pozwolono pozostać z chorym. Wkrótce zmarł. Z męskich potomków Macieja i Heleny mieszkających na Syberii najprawdopodobniej nikt nie przeżył rewolucji.

Bohaterstwo Macieja Lecha nie zostało zapomniane. Jeszcze za życia, w 1913 r. we Lwowie, na wystawie zorganizowanej w 50. rocznicę powstania, umieszczono jego zdjęcie. Na cmentarzyku powstańców styczniowych Wojskowego Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie znajduje się pamiątkowa tablica. Historia jego życia i rodziny zamieszczona została w kilku polskich publikacjach.

Mimo wielu starań nie udało się znaleźć odpowiedzi na następujące pytania. Czy Kuźnica Załawska to była osobna wieś, czy część Załawia, czy może to Załawie w pewnym okresie miało taką nazwę? Jak potoczyło się życie rodziców i brata Michała po zesłaniu Macieja na Syberię? Czy dalej mieszkali w Gorbaczach? Czy na cmentarzu w Olewsku przetrwały groby rodzinne?

Rodziny Lechów były bardzo liczne, stąd niewątpliwie w obwodzie żytomierskim do dziś mieszkają potomkowie protoplasty rodu Antoniego Lecha. Może zainteresuje ich historia rodziny, a może ją uzupełnią.

Krzysztof Jan SADURSKI, Radom

CZYTAJ TAKŻE:

LISTY Z SYBIRU: HISTORIA WACŁAWY CAŁOWEJ ZE ZDOŁBUNOWA