Artykuły
  • Register

Jeszcze wczoraj był wśród nas. Łączył naszą wspólnotę, był człowiekiem, z którego promieniowała myśl twórcza i praktyczna, jak również rozwaga i spokój. Nazywał się Jan Moroziuk.

Należał do grona ludzi wysoce odpowiedzialnych, bezkompromisowych i zarazem wyrozumiałych. Jako lekarz chirurg łączył w sobie odwagę i spokojne podejście do spraw wymagających podjęcia decyzji. Nie wygłaszał przemówień, wyrażał się krótko, konkretnie i spokojnie. Miał dar zjednywania ludzi – ufali mu, szli za jego radą, czując w nim moc ducha i wielkie, dobrotliwe serce. Nie odmówił pomocy lekarskiej nikomu, kto jej potrzebował.

Pod koniec lat 90. Pan Doktor z żoną Alicją i trójką dzieci zostali aktywnymi członkami zrzeszenia Polaków w Krzemieńcu. Na początku lat dwutysięcznych przychodził do kościoła, rozpakowywał przysłane w darze z Europy lekarstwa, opatrywał je opisami, a znając schorzenia i potrzeby parafian, zalecał właściwy lek każdemu z nich.

Oto portret społeczny Jana Moroziuka, prezesa Towarzystwa Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu w latach 2008–2015, lekarza i wykładowcy Kolegium Medycznego im. Arsena Riczyńskiego w Krzemieńcu, który zmarł nagle wieczorem 31 marca br., w Wielką Środę.

Moroziuk 04

Nic dziwnego, że każdy, kto usłyszał tę wiadomość, reagował słowami: «O, jakiż to był dobry człowiek!» My, koledzy i przyjaciele, najlepiej znaliśmy Jego zalety. W decydujących chwilach był twardy jak skała. Nic przy tym nie mówił, milcząco przyjmował nasze dyskusje pomiędzy sobą. I tak w końcu przystawaliśmy na Jego decyzję, bo była właściwa.

Kiedy ks. Władysław Iwaszczak zezwolił na ulokowanie siedziby Towarzystwa na parterze odzyskanego Domu Parafialnego, Pan Doktor jako Prezes natychmiast postanowił: niezwłocznie zacząć remont zniszczonego parteru. Przyszedł wtedy do pracy każdy, kto mógł. Jednak remont to sprawa kosztowna. Był rok 2008. W tym okresie Towarzystwo otrzymywało dofinansowanie od Stowarzyszenia «Wspólnota Polska», ale nie na wszystkie przedsięwzięcia, tym bardziej niezaplanowane. Prezes przekazał wówczas własne pieniądze na materiały budowlane. 5 tys. hrywien – w tamtych czasach była to znaczna suma (ok. 1 tys. dolarów wg kursu z sierpnia 2008 r.). Nikt mu tego nigdy nie zwrócił. Cieszył się, że mamy własny dość obszerny kąt dla szkółki, zebrań, uroczystości. Remont trwał niecałe dwa miesiące i 90. rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości świętowaliśmy już w odnowionym lokalu.

Prezes jednak nie zaprzestał wysiłków w sprawie znalezienia miejsca, gdzie TOKP mogłoby wprowadzić się na stałe, Dom Parafialny przecież miał inne przeznaczenie. Dyskutował na ten temat z Radą Miasta. Razem doszli do wniosku, że najbardziej nadaje się na ten cel budynek naprzeciwko Domu Parafialnego, zajmowany przez różne urzędy. Prezes postarał się o dokumentację z biura inwentaryzacyjnego, rozplanował wnętrza, wyliczył środki niezbędne do przeprowadzenia remontu i… urwało się. Komisariat wojskowy zabrał ten budynek na potrzeby własne i nie było na to rady.

Człowiek aktywny w życiu zawsze znajdzie nowe pole działalności. W 2009 r., po uzgodnieniach z Radą Wiejską w Gajach i przy pomocy Michała Stradomskiego, dyrektora szkoły we wsi Kimnata (wcześniej Kimnatka, polska nazwa – Komnatka – red.), Prezes zaczął prace mające na celu odnowienie tzw. Polskiego Cmentarza w pobliżu Kimnaty. Jest to miejsce ostatniego spoczynku 77 żołnierzy Wojska Polskiego poległych w bitwie z budionowcami w lipcu 1920 r. Teren ten zarósł krzakami i chwastami oraz został całkowicie zapomniany, tylko miejscowi mieszkańcy z pokolenia na pokolenie przekazywali pamięć o tej zbiorowej mogile.

Moroziuk 02

Na Polskim Cmentarzu w pobliżu Kimnaty

Wspólne działania Jana Moroziuka, Michała Stradomskiego oraz 17 ochotników z Towarzystwa Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu jesienią 2009 r. i latem 2010 r. stały się nieocenionym wkładem w sprawie przywrócenia pamięci narodowej o zbrojnym wysiłku Polaków w walce o Niepodległość.

W upalnym dniu 1 sierpnia 2010 r., w 90. rocznicę walk trwających na tych terenach w okresie wojny polsko-bolszewickiej, w obecności ok. 100 zebranych Prezes Moroziuk rozpoczął lokalną uroczystość otwarcia odnowionego Polskiego Cmentarza. Następnie co roku wspólnie z proboszczem – najpierw ks. Władysławem Iwaszczakiem, a następnie z ks. Łukaszem Grochlą organizował wyjazdy członków Towarzystwa do Kimnatki. W przededniu 1 listopada na Polskim Cmentarzu jest odprawiana msza polowa, składane są znicze i kwiaty. Członkowie TOKP mają także okazję do spotkania z dyrektorem Michałem Stradomskim.

Moroziuk 03

W następnych latach kadencji Prezesa Moroziuka w Towarzystwie odbył się szereg wzniosłych i pamiętnych imprez. Razem z ks. Władysławem Iwaszczakiem Jan Moroziuk zorganizował pielgrzymkę członków TOKP do Częstochowy, zadecydował także o wyjeździe do Warszawy na doroczne spotkania krzemieńczan, gdzie poznał znanych działaczy kultury polskiej pochodzących z Krzemieńca i okolic. Prezes zawsze pilnował w prasie ogłoszeń o konkursach i robił wszystko, by dzieci z TOKP w nich uczestniczyły. Co roku, przy pomocy nauczycielek z polskiej szkółki działającej przy Towarzystwie, organizował konkurs «Anioł Ognisty Wołynia», do którego zapraszał dziesiątki polskich dzieci z różnych obwodów Ukrainy.

Prezes planował i doprowadzał do skutku wyjazdy dzieci na wycieczki do Polski, jak również krajowe. Co roku brał udział w mszach żałobnych w intencji ofiar Rzezi Wołyńskiej odbywających się w łuckiej katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Współpracował z nowo założonym Muzeum Juliusza Słowackiego i pomagał w organizacji dorocznej konferencji «Dialog Dwóch Kultur». W ciągu kilku miesięcy jubileuszowego dla TOKP roku 2015 przy pomocy wybranego komitetu przygotował obchody 25-lecia Towarzystwa, które przekształciło się w święto dla całego miasta.

Moroziuk 01

Każde zaplanowane przedsięwzięcie Prezes zaczynał od narady z ks. Władysławem Iwaszczakiem, członkiem Towarzystwa zaangażowanym we wszystkie sprawy organizacji, tak społeczne, jak i osobiste każdego członka TOKP. Przez wszystkie lata pracy na stanowisku prezesa Jan Moroziuk był osobą, która cementowała organizację, przyciągała każdego z nas własną niecodzienną osobowością do pracy społecznej na rzecz ogółu. W życiu osobistym za najwyższą wartość uważał rodzinę. Cieszył się dorastającymi przy nim wnukami Kamilem i Łukaszem.

Na koniec kilka zdań z ankiety osobistej Prezesa Jana Moroziuka. Urodził się w Rydomlu w pobliżu Poczajowa w 1952 r. Po zakończeniu ósmej klasy wstąpił do Kolegium Medycznego w Krzemieńcu, następnie studiował medycynę w Tarnopolu. Jako zdolny absolwent został zaproszony do Wojskowej Akademii Medycznej w Saratowie, po ukończeniu której, z dyplomem chirurga wojskowego, został skierowany do wojskowego okręgu w Krajach Bałtyckich. Pracował także w Niemczech, w Żytomierzu, w Czerniowcach, przez 20 lat był głównym chirurgiem różnych szpitali wojskowych. W 2000 r. wrócił do Krzemieńca. Wkrótce został wykładowcą chirurgii w miejscowym Kolegium Medycznym, gdzie pracował do ostatnich dni życia.

Niech spoczywa w spokoju wiekuistym, a wdzięczna pamięć o nim pozostaje wśród nas.

Jadwiga GUSŁAWSKA,
Towarzystwo Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu

CZYTAJ TAKŻE:

KRONIKI KRZEMIENIECKIE: PAMIĘTNY JUBILEUSZ