Artykuły
  • Register

Moja koleżanka ostrzegła mnie, że na Ukrainie nie wypada przyznawać się , że nie lubisz «Okeanu Elzy». Ale czy wypada się przyznać, że uwielbiasz Oleha Winnika? Z tego, co obserwuję – też nie bardzo.

No to ja Wam to zdradzę w tajemnicy, ale nie mówcie nikomu: KOCHAM OLEHA WINNIKA! Zrzućcie to na moją polską narodowość, odnotujcie to w aktach SBU, deportujcie do Polski, wyrzućcie dyscyplinarnie z «Monitora Wołyńskiego» i zablokujcie na Facebooku. Wiem, że drzwi do świata intelektualistów i bohemy są mi zamknięte. Co prawda z natury jestem punkowcem, a moje skłonności do buntu i niepoprawności są wrodzone. Kiedy jednak widzę Winnika, mogłabym być z natury nawet skinheadem – nic by to nie pomogło. Jego czar niweczy wszelkie wypracowane filozofie i postawy.

Powiem więcej: wolę Winnika niż «Okean Elzy». Gdzież tam ten grzeczny synuś pana ministra (Swiatosław Wakarczuk – wokalista zespołu «Okean Elzy», syn Iwana Wakarczuka – ministra oświaty w latach 2007–2010 – przyp. red.)? Marudzący coś tam pod nosem, z żyłą na czole, żeby go objąć łagodnie i nie puszczać – głosem starca lub cierpiącego na przewleką anginę. Taki z niego rockowiec, jak ze mnie Iryna Fedyszyn (ukraińska piosenkarka – przyp. red.). Niby to rockmen, a siedział na pewno w szkole w pierwszej ławce, dostawał same 5 i był pupilkiem pani nauczycielki. I jak takiemu wierzyć? A jeszcze posłem został, a kto wie czy na prezydenta nie pójdzie?

Nie to, co autor «Młodej Wilczycy» (piosenka Oleha Winnika – przyp. red.). Spójna całość, gdzie wszystko trzyma się kupy i składa się na jeden harmonijny wizerunkowo fenomen – Oleha Winnika, który w sumie nawet nie jest w moim guście (wolałabym wokalistę «Metalliki»), ale nie mogę mu nic absolutnie zarzucić. Żadnego, «ale». Dlatego poleciałam na jego koncert w Równem bez namysłu. W drodze na stadion szłam na końcu stada Wilczyc (tak na Ukrainie żartobliwie nazywane są fanki Oleha Winnika – przyp. red.). Co prawda w piątym miesiącu ciąży nadal chodzę szybko, to jednak stawiam małe kroki. Dreptałam zatem z torebusią za panienkami, czym szybciej, bo nie chciałam przegapić początku. Moje dziecko aż przewalało się z lewej na prawą już na pierwszych dźwiękach koncertu. «To dziewczynka» – pomyślałam, choć płeć była jeszcze wtedy nieustalona.

Koncert bez estradowych efektów charakterystycznych dla postradzieckiej ukraińskiej sceny. Po prostu przystojny mężczyzna, wypracowanym głosem, minimalnie a zarazem maksymalne zaśpiewał dla rzeszy wdzięcznych kobiet. Babeczki bawiły się przednio, nieliczni mężczyźni dzielnie się starali, choć wyrazy twarzy odzwierciedlały kompletne wyobcowanie, wewnętrzną ucieczkę w głąb siebie i alienację z otaczającej rzeczywistości. Rękami Oleha Winnika próbowali jednak wypełniać małżeńskie deficyty. Piosenkarz nadrabia zresztą też gówniany wizerunek jaki prywatna ukraińska telewizja «СТБ» zafundowała mężczyznom w programie «Chata na Tata». Tutaj oświadczam przy okazji, że gdybym była mężczyzną złożyłabym doniesienie na producenta tego programu i stację o zniesławienie, szkodliwą politykę społeczną oraz pogłębianie różnic płciowych.

Zwyczajnie „nie mógłbym żyć bez Ciebie» i już! Tak śpiewa Winnik. Ktoś powie «liczą się czyny mężczyzny, a nie słowa». Może i tak, ale i słów też się chce posłuchać! A tu masz za 300 hrywien dwie godziny ciepłych tekstów sprzedawanych operowo-musicalowym głosem Oleha Winnika. I od razu na duszy cieplej. «A mnie charaszo z Taboju!» – słyszymy na bis. Proste, a jakże rzadkie. Kobieta u Winnika kwitnie i włosy jej pachną «wiesnoju». To co, że zdeformowana ciążą jak ja, czy z pełnymi reklamówkami ziemniaków w torbach z bazaru, czy w butach sprzed pięciu sezonów. Kiedy Winnik śpiewa «ja ne ustanu lubit Tiebia» to zwalnia Cię z wszelkich niedoskonałości i niedoróbek. No i wiadomo oprócz tego, że każda kobieta chce na «bereh okeana» i miłości «bez obmana». Czy może ktoś zna taką, która nie chce? A która ucieszyłaby się z deklaracji «będę Twoim przyjacielem» w wykonaniu «Elzy»? To mi dopiero rozczarowanie! Ja przyjaciół to mogę mieć ile zechcę, a w sumie to nie chcę, bo od przyjaźni mam koleżanki! A mieć takiego oddanego niczym Winnik – to już jest coś!

Nawet gdyby już przyjrzeć się tekstom głębiej: «i żyję tak jakbym latał, tak jakbym latał, kiedy jesteś ze mną» śpiewa prymus z «Okeanu Elzy» ku uciesze ambitnego słuchacza, podczas kiedy wszyscy kpią z Winnika, który śpiewa to samo «dałaś mi swoje anielskie skrzydła, a ja lecę nad świtem jak biały ptak». Przepraszam, ale czy ktoś tu widzi różnicę w poziomie tekstów? Ja nie.
Hej tam, kto w ukraińskich konsulatach, w wydziałach ds. kultury! Bierzcie Winnika do Polski! Niech śpiewa z naszym Zenkiem Martyniukiem czy z Piaskiem. Takich tam «Okeanów Elzy» to w Polsce dostatek a Oleha Winnika zero.

P. S.: Byłam na USG. Oczywiście, że to będzie dziewczynka. Tylko kobiety tak reagują na Winnika, nawet w życiu płodowym.

Ewa MAŃKOWSKA,

Młoda Wilczyca z Polski, lat 38

CZYTAJ TAKŻE:

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: ODWILŻ

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: CZAS ZEMSTY

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: NIEWIDZIALNE GRANICE

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: NA GRANICY (PRAWA)

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: PRAWDZIWIE BEZ WIZ!

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: DWA MIESIĄCE WOLNEGO

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: ORGAZM NA GRANICY

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: WRÓCIĆ CZY NIE WRÓCIĆ… OTO JEST PYTANIE!

UNIA POLSKO-UKRAIŃSKA: SZANSE I ZAGROŻENIA

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: IKONY, CHANSONY I GOŁA BABA

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: LEPIEJ BYĆ BOGATYM I ZDROWYM

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: POSTARAJMY SIĘ ROBIĆ NIC!

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE:JAK WYCHOWAŁAM SOBIE RODZICÓW

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: MUNDIAL OCZAMI KOBIET

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: EUROKOLEJKI

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1