Artykuły
  • Register

kromberg 2

Niemiecka jakość na Ukrainie nie jest mitem, lecz faktem. We wsi Rowanci pod Łuckiem działa fabryka «Kromberg & Schubert», gdzie są produkowane sieci elektryczne do samochodów takich marek jak: Volkswagen, Mercedes, BMW, Audi. Produkcja jest eksportowana wyłącznie na rynki UE.

 

 

 

Dyrektor Łuckiego Rejonowego Urzędu Pracy Iryna Owadiuk poinformowała, że sp. z o.o. «Kromberg & Schubert» wśród przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym, zarejestrowanych w rejonie łuckim, jest liderem w zakresie zatrudnienia mieszkańców Wołynia. Firma zatrudnia także przesiedleńców z Krymu i wschodu Ukrainy, a w okresie wakacyjnym przyjmuje do pracy studentów.
O przedsiębiorstwie opowiedzieli dyrektor techniczny «Kromberg & Schubert Ukraina» Sławomir Kaczmarek i dyrektor finansowy Oleksandr Szawarski. Po terenie fabryki oprowadziła nas sekretarz prasowy Tetiana Jemirowa.


Sławomir Kaczmarek pochodzi z Wrocławia, obecnie pracuje na Wołyniu. Jest przekonany, że Europa potrzebuje produkcji z Ukrainy.


«Istnieje wiele mitów o tym, że nie powinniśmy nic robić, bo Unia i tak nas przyjmie. Powinniśmy jeszcze dużo pracować, aby pokazać Europie, że nie odstajemy od nich. Jako Polak mogę powiedzieć, że zachodnia Ukraina nie ustępuje Polsce» – dzieli się wrażeniami Sławomir Kaczmarek.


Główne biuro firmy znajduje się w Niemczech, a linie produkcyjne w Rumunii, Macedonii, Słowenii i Maroku. Obecnie w świecie działa 30 fabryk, które zatrudniają około 300 tys. osób. W przedsiębiorstwie położonym w rejonie łuckim, pracuje 5,5 tys. osób.


Na «Kromberg & Schubert Ukraina» pracuje się na stojąco. Pracownicy nawijają druty na deski według określonego schematu, później segregują i pakują produkcję, przygotowując do wysłania do UE. Należy podkreślić, że asortyment produkcji jest ekologicznie czysty i zgodny ze standardami jakości.


Dla tych, którzy zamierzają pracować w fabryce, organizowane są szkolenia na koszt przedsiębiorstwa. Ukazuje się także gazeta pt. «Świat KroSCHU», w której są publikowane aktualności z życia fabryki, a gazeta jest rozdawana za darmo.


Mieszkańcom Łucka, pracującym w fabryce, zwracane są koszty przejazdu, a pracownicy z rejonu są dowożeni do pracy i odwożeni do miejsca zamieszkania na koszt firmy.


Fabryka działa na Wołyniu już 10 lat. W tym okresie udało się ją rozwinąć i powiększyć tereny produkcyjne.


«Decyzja o budowie fabryki została podjęta przed Pomarańczową Rewolucją. W roku 2004 zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie produkcji sieci kablowych na Ukrainie. W roku 2005 rozpoczęły się konkretne działania – ze 100 osób nasz skład osobowy rozrósł się do 5,5 tys. Początki nie były łatwe w związku z trudnościami administracyjnymi, komunikacją z władzami, barierami w zakresie kontroli celnej. Dla nas najdroższym zasobem jest czas, który wydajemy na zbadanie problemu, poszukiwanie rozwiązania i wdrożenie go w życie. Wcześniej lub później znajdzie się optymalna decyzja. W naszym biznesie najważniejszy jest czas. Przerwy, niedostarczenie jakiejś produkcji – to wszystko dużo nas kosztuje» – opowiada Oleksandr Szawarski.


Dyrektor finansowy dodaje, że klient wymaga gwarancji dostarczenia produkcji w bardzo ścisłym terminie.


Sławomir Kaczmarek opowiada, że kryzys wpłynął na przedsiębiorstwo: «Wielu naszych klientów jest ostrożnych w zakresie nowych inwestycji. Należy powiedzieć wprost: takie duże koncerny jak Mercedes, Volkswagen na dzisiaj nie chcą inwestować w Ukrainę, czekają na razie na stabilizację sytuacji politycznej».


Oleksandr Szawarski mówi, że w wypadku eskalacji konfliktu wojskowego, zaostrzenia sytuacji politycznej lub tymczasowego zamknięcia granic, firmy w innych krajach już są przygotowane, by przejąć produkcję z Ukrainy. Zaznacza, że jakiekolwiek nowe inwestycje są rozpatrywane bardzo dokładnie. Na Ukrainę idą inwestycje, jednak z pakietem «wariantów zapasowych».


Na pytanie, czy wojna Rosji z Ukrainą wpłynęła na przedsiębiorstwo, odpowiada: «Około 100 osób zostało zmobilizowanych do wojska. Niestety dwóch pracowników zginęło na wojnie. U 200 naszych pracownic mężowie wyjechali na front. To tworzy pewne napięcie w zespole. Oddziałuje to na nas na każdym poziomie».


Oleksandr Szawarski zapytany o to, jak na przedsiębiorstwo wpłynęła dewaluacja hrywny, odpowiedział: «Wpłynęła zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Pozytywnie dlatego, że obniżyła się wartość produkcji, która jest kierowana do Europy. Negatywnie, bo są kredyty, które braliśmy na budownictwo w euro, a kurs euro zwiększył się. Jeśli porównywać, czego jest więcej, to jednak dewaluacja ma więcej negatywnych stron». Na nasze pytanie o wyjście na rynek europejski, powiedział, że nie do końca wypada o tym mówić, ponieważ to właśnie europejski rynek przyszedł tutaj, by rozwijać swoje linie produkcyjne: «Wszystkie fabryki w Słowenii, w Rumunii, na Ukrainie zostały wybudowane według jednego wzorca i standardu. Jeśli na początku istnienia przedsiębiorstwa nasi specjaliści wyjeżdżali za granicę, by zdobyć doświadczenie i ustawić wszystkie procesy, to teraz bardzo często jeżdżą, by przekazywać doświadczenie pracownikom zza granicy. Standardy w zakresie warunków pracy nie różnią się niczym. Różnią się standardy jakości UE co do samochodowych sieci elektrycznych. W pierwszej kolejności chodzi o środowisko. Produkcja powinna być zgodna z europejskimi, a nie ukraińskimi standardami ekologicznymi».
Zadaliśmy jeszcze kilka pytań Sławomirowi Kaczmarkowi:


– Jaki wpływ ma działalność przedsiębiorstwa na inwestycyjny wizerunek miasta?


– Myślę, że jesteśmy dowodem na to, że warto inwestować w Ukrainę Zachodnią. Mamy klientów, którzy pracują z nami od dziesiątków lat. Nowi inwestorzy bardzo skrupulatnie patrzą na Ukrainę: polityczna niestabilność, kursy walut... Dla nowego inwestora to jedne z najważniejszych czynników.


– Dlaczego dla tej produkcji został wybrany Łuck, a nie inne miasto?


– W Łucku istnieje wielki biznes. Można podać przykłady takich przedsiębiorstw jak SKF, «Iskra», «Łuckpłastmas».


– Jakie mają Państwo plany w zakresie rozwoju przedsiębiorstwa?


– Chcemy otworzyć drugie przedsiębiorstwo na Ukrainie Zachodniej. Pokazaliśmy, że na Ukrainie można pracować tak dobrze, jak, na przykład w Słowacji, na Węgrzech, w Rumunii, Polsce. Są plany dotyczące rozszerzenia produkcji, ale będzie ono możliwe tylko po otrzymaniu nowych zleceń. Teraz jest to wielki problem. Wielkie koncerny trudno przekonać, że warto inwestować na Ukrainie. Jednak pracujemy nad tym i nie tracimy nadziei.

 

Maja GOŁUB

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1