Artykuły
  • Register

P6198128

Po dwudziestu latach niepodległości Ukrainy mamy już dość ciągłych poszukiwań złotego wektoru, za pomocą którego osiągnęlibyśmy szczęśliwe i bogate państwo. Władze są wpatrzone raz we Wschód, raz w Zachód, w końcu pragną poruszać się w obu kierunkach równolegle. Jednak dla zwykłych obywateli od dawna jasne jest, że należy wzorować się na tych, którzy żyją lepiej. Nie bierzmy za wzór takich metropolii, jak Warszawa, Praga czy Budapeszt. Spójrzmy na życie zwykłych Polaków z polskiej prowincji. Proszę mi wierzyć, otrzymamy odpowiedź, dokąd iść.

Nie tak dawno chór «Luceoria» działający przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej na Wołyniu imienia Ewy Felińskiej odwiedził Wąwolnicę, małą malowniczą miejscowość województwa lubelskiego. Być może wymagającym turystom, którzy podróżują wyłącznie po centrach turystycznych o światowej renomie, ta nazwa absolutnie nic nie mówi. Jednak prawdziwi fani podróży i historii, ludzie, którzy pragną wiedzieć i rozumieć, jak żyła Europa w ciągu tysięcy lat i w jaki sposób budowała społeczeństwo o wysokiej cywilizacji, na pewno będą zainteresowani Wąwolnicą. Według legendy, została ona założona jeszcze w VII wieku przez księcia Kraka, który nazwał miasteczko «małym Wawelem». Wąwolnica pełniła ważną rolę, ponieważ łączyła drogi handlowe Wschodu i Zachodu. Miasto posiadało plac rynkowy, kościół, zamek warowny i rozwiniętą infrastrukturę, co czyniło jego mieszkańców dość zamożnymi. Jednak liczne katastrofy, które niszczyły Europą przez wieki, nie ominęły również tego miasteczka – były to ogromne pożary, niejednokrotne ataki wojsk rosyjskich, szwedzkich i saksońskich, straszliwe ciosy w czasie rozbiorów Polski. Po represjach spowodowanych przez Powstanie Styczniowe, Wąwolnica utraciła wszystkie prawa miasta. Wojny XX wieku również przyczyniły się do jej zniszczenia. Wydawało się, że te tragiczne dzieje miasteczka pozostawią dla potomków tylko ruiny. Obecnie Wąwolnica, dzięki nieustannej i niestrudzonej pracy swoich mieszkańców, jest rozbudowanym i rozwiniętym miasteczkiem, które liczy około 5 tysięcy mieszkańców.

Wąwolnica w rzeczywistości może służyć  jako doskonały przykład, jak należy budować mały region, gdzie nie ma gigantów przemysłowych, potężnych przedsiębiorstw, które by bez żadnych problemów zatrudniały lokalną społeczność. W tym przypadku priorytetem jest oczywiście rolnictwo. Wielkie wrażenie sprawia bardzo oszczędne zagospodarowanie. Nie ma ani kawałka jałowej ziemi, wszystko jest zadbane i corocznie daje duże plony. Ponadto, ze względu na korzystne warunki klimatyczne, Wąwolnica jest ośrodkiem eko-turystyki i rekreacji. Ekskluzywność tych obszarów, zakorzeniona w wiekowej historii, z wielką liczbą ośrodków religijnych i kulturalnych, ciekawymi zabytkami historycznymi i unikalnymi krajobrazami, każdego roku zmusza turystów do powrotu na wakacje.

Właśnie z takimi wrażeniami wrócili z niepowtarzalnej Lubelszczyzny mieszkańcy Łucka, którzy ostatnio mieli okazję zwiedzić ten gościnny region. Na zaproszenie władz gminy na obchody Dni Wąwolnicy przyjechały dwa łuckie zespoły muzyczne – zespół «Wołyńskie słowiki» i chór «Luceoria». Polscy przyjaciele przekazali łuckim artystom dużo pozytywnych emocji. Ogromna liczba różnorodnych przedsięwzięć dotyczyła każdego mieszkańca i gościa Wąwolnicy. Impreza miała charakter rodzinny, w koncertach, konkursach i zawodach brały udział całe rodziny. Nawiasem mówiąc, Wąwolnica ma młodą twarz – miasteczko zamieszkuje dużo młodzieży i dzieci, które nie zamierzają porzucać małej ojczyzny, co również jest bardzo obiecujące dla rozwoju regionu.

Gości z Ukrainy lokalna społeczność powitała bardzo życzliwie i ciepło. Oklaski i wykrzyki zachwytu, jak zawsze, otrzymał w nagrodę zespół «Wołyńskie słowiki», który nie potrzebuje dodatkowej reklamy, ponieważ od ponad dziesięciu lat jest znany nie tylko na Wołyniu, lecz również poza jego granicami. Dla chóru «Luceoria», niedawno założonego przez pasjonatów Stowarzyszenia Kultury Polskiej na Wołyniu imienia Ewy Felińskiej w celu promowania polskiej i ukraińskiej pieśni, ta podróż stała się pierwszym debiutem zagranicznym, który zaliczył na “bardzo dobry”. Polacy byli zaskoczeni, że nasi artyści znają tak dużo polskich piosenek. Na wspólnym nieformalnym spotkaniu z lokalną muzyczną formacją «Seniory» razem wykonywali pieśni zarówno w języku ukraińskim, jak też w polskim, budowali wspólne plany. Tak więc, być może, w najbliższym czasie usłyszymy śpiew jednego z polskich zespołów w Łucku.

Taka współpraca jest przejawem dyplomacji narodowej. Cywilizowana Europa znajduje się w odległości wyciągniętej ręki i zawsze jest gotowa do współpracy. Ważne jest, aby z tego skorzystać. Jest to ważne nie tylko dla Europy, ale i dla nas.

Olga GORIACIEWA

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1