Artykuły
  • Register

Jest taka mogiła polskich oficerów, których sowieci rozstrzelali w 1939 roku, tak po prostu, bez rozkazu – Stalina, Berii...

W lesie, na cmentarzu prawosławnym we wsi Melnyki, obok pięknych Jezior Szackich na północy Ukrainy. Na mizernym krzyżu utopionym w kwiatach („To miejscowi przynoszą” – mówi Wiktor Soroka, gołowa szackoji rady) widnieje tablica: „Tu spoczywa 18 oficerów Wojska Polskiego zamordowanych 29.IX.1939 r. przez sowietów”.

Tyle tablica… „Rozstrzelali ich w centrum Melnyk, później to był sowchoz. I miejscowi ich pochowali przy sowchozowej stodole, jeszcze w 1939 roku, a przecież się bali” – mówi gołowa. I dodaje – „Ale chyba już nikt nie żyje, kto mógł to widzieć”… A miejscowy ksiądz prawosławny w skupieniu kiwa głową.

 

Wołodymyr i Krzysztof, Ukrainiec i Polak, obaj – choć nie chcą za bardzo o tym mówić – są ludźmi systemu. Może systemów… Tak sobie pomyśleli, że 17 września chcą w jakiś skromny sposób, we własnym gronie, uczcić 71 rocznicę napaści sowietów na Polskę i pamięć o tych, może pierwszych, zamordowanych oficerach polskich.

„Jeśli sowieci weszli do Polski, to i na Wołyń” – argumentuje Wołodymyr. „Dla mnie, dziennikarza ukraińskiego fakt ten jest mało znany. Oddział Armii Czerwonej wziął ich, chyba już bez broni, i rozstrzelał w Melnykach. Może ich komandir pomyślał – «A co będziemy ich karmić, wlec za sobą tych polskich panów!» – rozstrzelali ich w centrum wsi”.

Rzeczywiście, mało na ten temat wiadomo... Jedno jest pewne – zwłoki polskich oficerów sowieci zostawili na miejscu egzekucji. Miejscowi zapewne bali się ich pochować na cmentarzu, więc pochowali ich koło stodoły, rzeczywiście w 1939 roku. W 2002 roku polska Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dokonała ekshumacji i szczątki zostały pochowane na miejscowym cmentarzu prawosławnym.

 

Kilka tygodni temu Wołodymyr pokazał Krzysztofowi to miejsce.

– „Zdejmiemy stary płotek, okalający mogiłę z krzyżem, i postawimy nowy. I zrobimy to 17 września!”  – zdecydowali obaj. I tak się stało – przywieźli nowy płotek, wykopali dołki pod słupki. Narzekali tylko, że powinni przywieźć także nowy krzyż. Ale ksiądz ich uspokoił – nowy krzyż postawi, a za wszystko i tak jest bardzo wdzięczny.

– „Wy i tak duże bogato zrobyły. Djakuju duże!”

Kilku mężczyzn – Ukraińców i Polaków, stanęło wspólnie wokół mogiły. Ksiądz pomodlił się po ukraińsku, a Krzysztof dodał: „Wieczny odpoczynek, racz im dać Panie…”

P.S.: Wołodymyr  Danyluk  jest redaktorem naczelnym „Gazety Wołyńskiej”, w której ukazuje się co dwa tygodnie wkładka ukraińsko-polska. Krzysztof Sawicki od niedawna jest konsulem w polskim Konsulacie Generalnym Łucku.

 

Kuba Lechowicz