Artykuły
  • Register

pid_15Wieś Poddębce położona niedaleko Łucka otryzmała swoją nazwę od bogatej w dębowe lasy miejscowości nad rzeką Konoplanka. Legenda o pochodzeniu nazwy wsi mówi: “Szli podróżnicy w poszukiwaniu miejsca, gdzie można byłoby założyć osadę.

Na swojej drodze napotkali dębowy las, więc zatrzymali się, żeby odpocząć pod potężnymi drzewami. Raptem zauważyli, że od największego dęba bije dziwne światło. Podeszli bliżej i zobaczyli – na nim pojawiła się ikona Matki Boskiej. Zrozumieli ludzie, że to znak Boży. Założyli tu osadę, którą dla upamiętnienia dziwa nazwali Poddębce. A z dęba, na którym pojawiła się ikona, urządzili ikonostas”.

 

Ozdobą Poddębców jest cerkiew pw. Opieki Matki Bożej (Pokrowska) – jeden z najciekawszych zabytków baroku na Wołyniu. Świątynię zbudowano jeszcze w XVIII wieku. Miejscowi mieszkańcy opowiadają dwie legendy związane z założeniem cerkwi. W połowie XVI wieku łuccy zakonnicy założyli w Poddębcach klasztor. Przypuszczają, że chcieli oni oddzielić się i żyć w odosobieniu, zbudowali tu drewnianą cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Panny Marii. Wtedy do cerkwi została wniesiona cudowna ikona Matki Boskiej, która przez wieki słynęła z uzdrowień. Do 1868. roku cerkiew była pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Panny Marii, następnie przyjęła wezwanie Opieki Matki Bożej. Inna legenda mówi, że według rozkazu cesarzowej Katarzyny II cerkiew planowano wybudować we wsi Poddębce pod Kijowem. Architekci błędnie zbudowali świątynię co prawda w Poddębcach, lecz na Wołyniu. Jednak gdy niezadowolona z tego cesarzowa  pojechała zobaczyć cerkiw, tak bardzo zachwyciła się pięknem świątyni, że kazała ją zostawić. Jednak znalezione przez historyków dokumenty świadczą o tym, że świątynia została zbudowana jeszcze na początku lat 40-tych XVIII wieku, czyli długo przed wstąpieniem na tron Katarzyny II.

Cerkiew jest zabytkiem z okresu późnego baroku, przy tym niektóre jej części świadczą o przejściu do klasycyzmu. Duży ośmioboczny wierzch opiera się na masywne pylonach. Cerkiew uwieńczona jest wielką kopułą z dekoracyjną latarnią. Obok znajduje się osiem mniejszych kopuł na bocznych wieżach. W taki sposób łącznie z główną kopułą świątynia posiada dziewięć kopuł. Wnętrze cerkwi ozdobione jest olejnymi obrazami o motywach ornamentacyjnych oraz rzeźbami z drewna z XIX wieku. W cerkwi jest drewniany rzeźbiony czteropiętrowy pozłacany ikonostas, też z XIX wieku. W pobliżu cerkwi znajduje się brama, która pozostała po dawnym ogrodzeniu. Los nie raz chronił cerkiew od zniszczenia. Na przykład podczas drugiej wojny światowej na świątynię została zrzucona bomba, która cudem nie eksplodowała. Podczas renowacji cerkwi zostały znalezione podziemne chody, które zdaniem niektórych badaczy prowadzą do Zamku Radziwiłłów w Ołyce. Obecnie do Pokrowskiej cerkwi w Poddębcach przychodzą nie tylko mieszkańcy tej wsi, ale też parafianie z Garazdży, Wysznewa, a wziąć ślub czy ochrzcić się przyjeżdżają ludzie z dalekich miejscowości.

Niedawno świątynia została odrestaurowana. Na zewnątrz – w całości, a wewnątrz świątyni zmieniono tylko podłogę i dokonano jej ocieplenia. Żeby zakończyć restaurację wnętrz potrzebne są niemałe koszty, których cerkiew na razie nie ma, ponieważ wszystkie zebrane przez parafian środki zostały wydane na renowację zewnętrzną.

pid

Ciekawym faktem z historii wsi Poddębce jest także to, że tu w latach 20tych i 30tych XX wieku była niemiecka kolonia. Niemcy zamieszkiwali południowo-wschodnią część Poddębców. Według miejscowych mieszkańców na terenie kolonii było blisko 10 domów. Odmienność niemieckich gospodarstw od miejscowych była zauważalna. Niemcy byli bogatsi od Ukraińców i mieli więcej ziemi. Niemieccy osadnicy zazwyczaj odrębnie mieszkali od reszty wspólnoty osadniczej, unikali związków rodzinnych z przedstawicielami innych narodowości. Rdzenni mieszkańcy wspominają, że stosunki między Ukraińcami i Niemcami były przyjazne. Ich dzieci razem chodziły do szkoły. Jednak niemieccy koloniści żyli swoim życiem, byli luteranami, rozmawiali po niemiecku, mieli odmienne zwyczaje. Jak opowiadają najstarsi mieszkańcy wsi, gdy prawosławni Ukraińcy świętowali religijne święta, to Niemcy też nie pracowali w polu, czy w kuźni. Druga wojna światowa zniszczyła niemieckie kolonie na Wołyniu. Kiedy w zimie 1939 r. Niemcy wyjeżdżali ze wsi, Ukraińcy bardzo żałowali tego, niektórzy nawet płakali. Niemcy sprzedawali i rozdawali swój majątek sąsiadom – szafy, fotele itd. Wołyńscy Niemcy wieśli dosyć istotny wkład w rozwój wielu branży przemysłowych: sukienniczej, młynarskiej, spożywczej itd. Kilka lat temu do Poddębców przyjeżdżali potomkowie niemieckich kolonistów – odwiedzali ziemie, na których kiedyś mieszkały ich rodziny.

 

Poddębce odwiedzała Łesia Ukrainka. O tym wie prawie każdy mieszkaniec wsi. Pisarka przyjeżdżała z wizytą do swojej koleżanki Marii Bykowskiej, która pracowała jako nauczycielka w miejscowej szkole parafialnej. Swoją podróż Łesia Ukrainka opisała w szkicu «Szkoła».

To oczywiście nie wszystkie ciekawe fakty z historii Poddębców, które mogą przyciągnąć uwagę historyków i turystów. Historia tej wsi wciąż jeszcze czeka na swoich badaczy.

Tetiana CZYRKINA