Artykuły
  • Register

Historię wsi Trisky, która położona jest w rejonie krasyliwskim w obwodzie chmielnickim, można nazwać niezwykłą.

O tej wsi opowiedziała mi moja babcia, gdy jeszcze jako uczennica przyjeżdżałam do niej w odwiedziny. Wieś słynęła z tego, że nawet za czasów radzieckich podtrzymywała polskie tradycje, chroniąc kulturę i język. Osada powstała tutaj w XVII wieku. Założyli ją Polacy, którzy przyjechali aby zebrać wyjątkowy gatunek dębu do budowy polskich statków. Według opowiadań w tamtych czasach została zawarta długoterminowa umowa pomiędzy carską Rosją a Rzeczpospolitą. W archiwum historycznym Kamieńca Podolskiego są także wiadomości o tym, że dęby z tej miejscowości eksportowane były do Wenecji, gdzie wykorzystywano je dla wzmocnienia wysp.

Na miejscu niedużej osady wkrótce pojawiła się wieś. Nazwa wsi pochodzi od słowa „trisky” (po polsku „drzazgi”). Kiedy rąbano dęby, powstawały drzazgi i miejscowa ludność przychodziła do polskich drwali po drzazgi dla ogrzewania chat.

Na podwórku czekała na nas 89-letnia pani Władysława. Trochę zmartwiona siedziała przy stole nakrytym białym obrusem, na którym stał duży bukiet bzu.

– „Dzień dobry!” – witamy się po polsku. Na twarzy Władysławy Mołodeckiej pojawia się szczery uśmiech.

– „Oj, dzieci, jak dawno słyszałam swój język ojczysty” – odpowiada też po polsku.

Nasza rozmówczyni urodziła się w grudniu 1922 roku w rodzinie gospodarzy, w której było ośmioro dzieci. Rodzina uprawiała własną ziemię i hodowała bydło. Pani Władysława dobrze pamięta swoją mamę Marię i tatę Mykołę. Pamięta bardzo dobrze, jak z mamą szła pieszo do sąsiedniej wsi Tereszky do kościoła, gdzie mama śpiewała w chórze. Od najmłodszych lat praktykowała szczerą modlitwę do Boga i Matki Boskiej. A jeszcze pamięta swoją babcię Barbarę Ostrowską urodzoną w 1847 roku, która żyła sto lat i zostawiła jej w spadku  miłość do języka ojczystego i modlitwy. Pani Władysława pokazuje nam modlitewniki i ikony, które dostała od babci i mamy. To dla niej bezcenny skarb i rodzinna relikwia.

Na oddzielną uwagę zasługuje także historia 7-klasowej szkoły we wsi Trisky, do której nasza rozmówczyni chodziła w latach 1929-1933 i w której ukończyła prawie cztery klasy. Od 1920 do 1933 roku szkoła miała zezwolenie władz radzieckich na prowadzenie wszystkich zajęć w szkole w języku polskim. W 1933 roku komuniści zamknęli szkołę.

Pani Władysława mimo swoich lat ma fenomenalną pamięć – pamięta nazwiska dyrektora szkoły i nauczycieli. Dyrektorem szkoły, za jej uczniowskich lat, był pan Pruszyński, a matematykę wykładała pani Szymańska. Wówczas we wsi mieszkało prawie tysiąc osób i wszyscy oni byli Polakami. Tylko jedna Ukrainka mieszkała na wsi – Sofia Markiewicz – nauczycielka języka ukraińskiego. Więc miejscowi o sobie mówili: „Tysiąc Polaków i jedna Ukrainka”.

We wsi nie było kościoła, tylko kaplica na cmentarzu, na którym chowano dzieci. Pochówek dorosłych odbywał się w sąsiedniej wsi Tereszky, w której był kościół. Obecnie nie pozostał nawet ślad po kaplicy czy cmentarzu. Nie ma na terenie wsi także żadnego budynku polskiej wspólnoty, pozostało jedynie kilka chat  zbudowanych w latach 1927-1930.

Nasza rozmówczyni wspomina o polskim domu w centrum wsi, w którym zbierała się wspólnota, żeby potańczyć i pośpiewać czy też urządzić wesele. W domu grali miejscowi muzycy. Pani Władysława lubiła tańczyć polskiego mazura...

Długo opowiadała nam pani Mołodecka o swoim wujku Marianie Jaworskim, który służył w polskim wojsku, a po zakończeniu służby był rybakiem na stawach wiejskich. Podarowała nam dwa jego zdjęcia. Na jednym pozuje on w mundurze wojskowym - młody i odważny. Na innym zdjęciu widzimy 104-letnią ciocię Klementynę Jaworską, która mając 99 lat zrezygnowała z pomocy techniki i sama wymłóciła cztery kopy żyta  (w jednej kopie 60 snopów).

W ogóle Polacy byli- według pani Władysławy - dobrymi gospodarzami, nie używali alkoholu ani wulgarnych słów. Nawet reżim komunistyczny nie potrafił wykorzenić tej mentalności u miejscowych mieszkańców.

Straszne czasy dla polskiej ludności zaczęły się z początkiem represji stalinowskich, a zwłaszcza z początkiem stworzenia kołchozów. Wielu mieszkańców zostało zesłanych do pracy w obiektach przemysłowych w Charkowie i Kazachstanie. Podczas wojny zginęło wielu mężczyzn wcielonych do Armii Czerwonej.

II wojna światowa zostawiła głęboką ranę i w życiu naszej rozmówczyni. W 1943 roku wywieziono ją do pracy przymusowej do miasteczka Grünberg, gdzie pracowała w zakładzie wojskowym produkującym pociski. Po uwolnieniu pani Władysława do 1945 roku opiekowała się rannymi radzieckimi żołnierzami w szpitalach i uzdrowiskach na terenie Niemiec. Po zakończeniu wojny wróciła do domu i pracowała w kołchozie a następnie jako listonosz.

Kiedy za czasów radzieckich zaczęto wydawać paszporty pani Władysława - w odróżnieniu od innych mieszkańców wsi - pomimo prześladowań nie „zmieniła” swojej narodowości i wymagała, żeby w paszporcie  zapisano, że jest Polką.

Modlitwa zawsze pomagała jej w ciężkich chwilach. Narzeka jednak, że w pobliżu nie ma kościoła. Najbliższy ksiądz mieszka centrum w rejonowym, gdzie polska społeczność nie jest liczna. Młodsi mieszkańcy wsi nie umieją ani pisać, ani czytać po polsku.

Pytamy, co wie o współczesnej Polsce? Wie tylko, że tam Polacy mają bogatsze życie, niż tu. Mówi, że dla niej Polska to jakieś niezrealizowane marzenie. Jej rodzice też nigdy nie byli na polskiej ziemi. Jednak sercem czuje, że jest ona jednocześnie i ojczysta i bliska.

Osiem lat temu do wsi przyjechał ksiądz z Polski i spotkał się z przedstawicielami polskiej ludności, której było wówczas tylko 26 osób. Dziś we wsi mieszka  jedynie 128 osób, i tylko w 15 domach pozostały osoby mające polskie korzenie. Pani Władysława Mołodecka jest jedyną osobą, kto obecnie odprowadza w ostatnią drogę starych Polaków w obrządku katolickim.

Alina WOWK, studentka trzeciego roku na Akademii Leona Koźmińskiego, Warszawa.

 

P.S.: Autorka dziękuje Mykole Iszczuku, który pomógł w organizowaniu spotkania z panią Władysławą Mołodecką.

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1