Artykuły
  • Register

27_veloden-2010_by_lotr

W Łucku pod koniec maja odżyło środowisko rowerzystów. 29 maja w naszym mieście odbył się tradycyjny Dzień Rowerzysty, który skupił około 200 miłośników transportu dwukołowego. Dwa dni później rozpoczął się 54-ty Międzynarodowy Wyścig Kolarski przyjaźni ukraińsko-polskiej im. Wasyla Skopenki.

Takie ożywienie  związane jest z promocją zdrowego stylu życia, na punkcie którego „szaleje” cała Europa. Na Starym Kontynencie już dawno pozbyto się stereotypu roweru, jako pojazdu dla ubogich. Obecnie jest on przede wszystkim ekologiczną formą transportu przyjazną środowisku i korzystnie wpływającą na zdrowie człowieka. Lekarze zalecają jazdę na rowerze co najmniej trzy razy w tygodniu przez 30 minut. Jazda na rowerze jest świetnym ćwiczeniem dla rozwoju układu sercowo-naczyniowego, mięśni, stawów biodrowych, pomaga także w walce z  nadwagą.

W Łucku coraz częściej można spotkać rowerzystę w każdym wieku, zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Potwierdza to liczba uczestników tegorocznego Dnia Rowerzysty. Jednak rekordowa liczba rowerzystów została zarejestrowana podczas wyścigu w 2008 roku – uczestniczyło w nim ponad 400 osób. W tym roku na Placu Teatralnym zebrało się około 200 miłośników jazdy rowerowej. Niemal wszyscy mieli na sobie odpowiednie stroje, posiadali hełmy i inne niezbędne wyposażenie. Organizatorzy Dnia Rowerzysty w Łucku twierdzą, że dzięki takim akcjom można popularyzować jazdę na rowerze, która jest niezwykle rozpowszechniona w miastach europejskich.

Mieszkańcy Łucka dołączyli do Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego „Szlakiem pułkownika Skopenki” zapoczątkowanego jeszcze w 1956 roku z inicjatywy województwa kieleckiego. Przypomnijmy, że Wasyl Skopenko był to Ukrainiec, który w czasie II wojny światowej zginął na ziemi polskiej i został pochowany w Sandomierzu. Od roku 1972 wyścig kolarski przekroczył granice Polski i wkroczył na tereny Urainy. W tym roku pierwszy i drugi etap wielodniowych zawodów odbył się na Wołyniu. Grupa rowerzystów przejechała ogółem 231 km, mijając Kołki, Trostianiec, Kiwerce, Lipiny, Łuck, Kowel i Włodzimierz Wołyński. Etapy od trzeciego do szóstego odbędą się w Polsce, dokąd wyruszy osiem ukraińskich drużyn rowerzystów.

Wołyńscy fani dwukołowego pojazdu wzięli również udział w Międzynarodowym Wyścigu Kolarskim, który trwał od 4 do 7 czerwca bieżącego roku na trasie Parczew – Luboml – Zgorany – Świteź. Uczestnicy konkursu przemierzyli odległość 320 km. Zawody te zostały zorganizowane w ramach współpracy między rejonem lubomelskim i powiatem parczewskim w celu turystycznego rozwoju tych terenów i zwrócenia uwagi opinii publicznej na aktywną formę wypoczynku, jaką jest jazda na rowerze.

Chociaż jazda na rowerze staje się coraz bardziej popularna na Ukrainie, władze nic nie czynią dla popularyzacji tego sportu. Niejednokrotnie sygnalizowano problem braku ścieżek dla rowerzystów,co powoduje niebezpieczeństwo jazdy na rowerze. Nie jest tajemnicą, że miłośnicy jazdy rowerowej odczuwają negatywne nastawienie kierowców samochodów, którzy ignorują prawa właścicieli transportu dwukołowego. W Europie problem ten już dawno został rozstrzygnięty, istnieją tam nie tylko ścieżki dla rowerzystów, lecz także parkingi rowerowe, a nawet światła dla ruchu rowerowego. Rower można zaparkować także w pobliżu parlamentu, gdzie również utworzono parkingi rowerowe. Przedsiębiorstwa, w ramach troski o pracowników dojeżdżających do pracy na rowerze, zbudowały specjalne szatnie z prysznicem.

Rowerzyści z Łucka ścieżki rowerowe widzieli tylko w filmach lub na żywo za granicą. Do naszych dróg i przepisów drogowych nie są one dopasowane. Jednak miłośnicy jazdy na rowerze nie ustępują i od czasu do czasu przypominają władzom o tym, że takie ścieżki należy wybudować. Ciągle żywią nadzieję, że kiedyś wreszcie uda się przekonać urzędników. Na razie mają nadzieję, że w budżecie państwa pojawią się środki finansowe i wsparcie ze strony władz, a projekt i schematy tras rowerowych są już przygotowane. Pragną zmian podobnych do tych, które zaszły w 1997 roku w Gdańsku, kiedy władze miasta na poważnie podeszły do tworzenia infrastruktury rowerowej – skorzystano z  doświadczenia krajów europejskich, zaangażowano w to przedsięwzięcie organizacje pozarządowe i Unię Europejską i dzięki temu, na większości ulic, powstały ścieżki rowerowe. Na razie rowerzyści pracują nad udoskonaleniem swego projektu i oczekują zakończenia kryzysu.

Ania TET

Zdjęcie Wołodymyra CHOMYCZA

 

 

Czym dla Pani/-a jest rower?

43_veloden-2010_by_lotr

Ola Martyniak:

Jest to stosunkowo tani i ekologiczny środek transportu, na którym bardzo łatwo i wygodnie można poruszać się po naszym niedużym mieście. Jednak dla mnie to przede wszystkim hobby, które daje przyjemność. Jeżdżę na rowerze już od około czterech lat i nie wyobrażam sobie mojego życia bez roweru. Oczywiście chciałabym, żeby drogi w Łucku zostały naprawione i żeby wybudowano wreszcie ścieżki rowerowe, ponieważ kierowcy mają złe nastawienie do rowerzystów i nie uważają ich za równoprawnych uczestników ruchu drogowego. Dlatego nie każdy potrafi jeździć na rowerze.

 

 

 

62_veloden-2010_by_lotr

Oleksandr Lesnoj:

Już od sześciu lat jeżdżę na rowerze. Dla mnie rower to nie jest zwykły środek lokomocji, a styl życia. Stale uczestniczę we wszystkich wyścigach rowerowych odbywających się na Ukrainie (Kijów, Lwów, Równe) i poza granicami kraju. Uwielbiam turystykę rowerową. Chciałbym jeszcze powiedzieć, że jeżeli ktoś chciałby uprawiać kolarstwo zawodowo, zaangażować się, to wcale nie jest to tania przyjemność, jak niektórzy zwykli mówić. Dobry rower dużo kosztuje.

 

 

 

 

60_veloden-2010_by_lotr

Julia Kumańska:

Od kiedy pamiętam, zawsze jeżdżę na rowerze. Przekonałam do tego środka lokomocji swego męża i wspólnie z nim bierzemy udział w corocznym Dniu Rowerzysty. Po urodzeniu dzieci miałam niedużą przerwę w kolarstwie, ale potem znów usiadłam na rower i teraz uczę jazdy na rowerze swoje bliźnięta. Przymocowaliśmy do rowerów specjalne krzesełka, aby wozić dzieci. Często całą rodziną wybieramy się na rowerach do lasu lub po prostu jeździmy po mieście. To jest niesamowita przyjemność!




67_veloden-2010_by_lotr

Mykoła Sobolew:

Byłem kiedyś rowerzystą zawodowym, ale po jakimś czasie porzuciłem ten sport. Ponownie wsiadłem na rower dopiero po dużej przerwie, ok. 30 lat. Teraz jestem Prezesem Wołyńskiej Obwodowej Federacji Weteranów Sportu Rowerowego „Awangard-Wołyń”, która gromadzi ludzi powyżej trzydziestego roku życia, tzw. weteranów rowerowych. Zbieramy się, wspólnie jeździmy, organizujemy różnorodne konkursy. Dzisiaj dla mnie rower to po prostu pasja, podobnie jak ktoś zbiera znaczki czy lubi łowić ryby. Ten ekologiczny rodzaj transportu pożyteczny jest nie tylko dla zdrowia, lecz również dla stanu emocjonalnego człowieka.

 

{gallery}10.06.2010/velo{/gallery}

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1