Artykuły
  • Register

029_art_mialkovska_by_lotrPatrząc na obrazy Tetiany Miałkowskiej możemy zobaczyć wiele różnych kolorów, ale nie ma na nich jakiegoś jednego, który by przeważał we wszystkich utworach.

Kolorowy kod tej malarki jest uniwersalnym dla szkół zachodnioukraińskiej i europejskiej. Wołyńska malarka opowiedziała «Monitorowi Wołyńskiemu» o szczegółach swojego rzemiosła oraz o powstaniu wyeksponowanych na wystawie obrazów.

- Ile czasu potrzeba było, żeby powstały przedstawione na wystawie obrazy?

- Obrazy te pojawiły się w końcu 2010 – na początku 2011 roku, mniej więcej w ciągu prawie pół roku.

- O czym Pani chce powiedzieć w tychże swoich dziełach?

- Obrazy są asocjatywne i wykonane w stylu folk-modern. W ten sposób podtrzymuję tradycje ukraińskich, narodowych, sakralnych tematów, które podane są w stylu dekoracyjnym.

- Od innych wołyńskich malarzy stara się Pani wyróżniać chyba własnym, oryginalnym stylem w malarstwie?

- Być może bardziej nasyconym kolorem, kontrastem, wykorzystaniem symetrii i równowagi w kompozycji.

- Jakie kolory wykorzystuje Pani we własnych obrazach?

- Dzisiejsze swoje obrazy odniosłabym do etapu «kolorowości». Wcześniej znalazłam w sobie bezpośredni kontrast, obecnie więcej wykorzystuję podobne do siebie kolory. Ostatni obraz – martwa natura. Przedstawia on zielone i czerwone jabłka. Mam serię z sześciu martwych natur, w której można zauważyć zbliżenie koloru, są one monogamne. Mimo, że są w nich obecne kontrasty, nie są one bezpośrednie. Gdy zauważalne stają się bezpośrednie kontrasty, zaczyna się koniec zeszłorocznego, przejściowego etapu w twórczości.

- Co Panią inspiruje do wykorzystania pewnych kolorów: ludzie, życie, postacie, własne metamorfozy..?

- Nie są to moje metamorfozy, nastrój czy stan emocjonalny i psychologiczny. Raczej jest to duchowe skupienie wewnętrzne. Przy pomocy koloru staram się przekazywać pewny sakralny moment percepcji świata.

- Jest to tylko techniczne zadanie, czy stara się Pani wykorzystywać też emocje?

- Kiedy patrzą na mój obraz, wykonany w czarnym kolorze, to pytają: «Chyba było ci bardzo źle i w depresji malowałaś go?». Odpowiadam, że ludzie w depresji nie malują, a trawa nie rośnie w cieniu. Gdy jest cień, nie ma światła, nie ma tworzenia. Stworzyłam ten obraz, więc nie miałam depresji. Gdy maluję w czarnym kolorze to znaczy, że stawiam przed sobą zadanie nie tylko jako malarka, ale też badacz. Ja jestem artystą-badaczem, nie mogę ograniczyć się tylko czterema ulubionymi kolorami, wszędzie je wykorzystując.

 

Oksana CYMBALUK
Zdjęcia Wołodymyra Chomycza

{gallery}27.01.2011/art{/gallery}