Artykuły
  • Register

img 3987 139359163741Majdan to studenci, robotnicy, biznesmeni, rolnicy, emeryci, nacjonaliści, internacjonaliści – weterani wojny w Afganistanie, kombatanci-desantowcy, urzędnicy państwowi, nauczyciele, muzycy... Wskutek Majdanu 2013-2014 powstały nowe organizacje i formacje: Automajdan, Prawy Sektor, Czarny Blok, Samoobrona. Dziś «Monitor Wołyński» rozmawia z Samoobroną Wołynia.

Andrij Fedczak – kierownik Sztabu Samoobrony Majdanu, z wykształcenia socjolog.

– Panie Andriju, co zmusiło Pana do wyjścia na Majdan?

– Poszedłem na Majdan, bo się skończyła cierpliwość. Już dawno zrozumieliśmy, że reżim Partii Regionów zaprowadził nas do sytuacji bez wyjścia. Myślę, że w tej chwili analiza «bukietu ulepszeń» od poprzednich władz już nikogo nie interesuje. Ale kiedy prezydent Janukowycz targnął się na ostatnie, co nam jeszcze zostało, czyli na naszą godność, wyszliśmy na Majdan.

– Godność to ...

– Godność to np. nie pchać się bez kolejki i nie chytrzyć, nie brać i nie dawać łapówek urzędnikom, sędziom, milicjantom, nauczycielom, lekarzom, pielęgniarkom... Szacunek do siebie i innych, to także nieodłączna część godności. W życiu codziennym często nie zauważamy stopniowej utraty godności. Kiedy młodzież wyszła na euromajdany, moralnie wspierałem ją, chodziłem do pracy i nie miałem wielkich nadziei na skuteczność akcji protestu. Ale kiedy pokojowi demonstranci w Kijowie zostali brutalnie pobici, pokaleczeni i rozpędzeni przez władze, zostały przekroczone granice cierpliwości i poniżania ludzkiej godności. Wszyscy poszliśmy na Majdan.

– Czy był to ciąg dalszy Pomarańczowej Rewolucji?

– W 2004 roku na krótki okres zdobyliśmy godność, ale bardzo szybko straciliśmy ją. Przeważająca większość «pomarańczowych» polityków oraz ówcześni liderzy Ukrainy, po prostu przetasowali i zmienili poprzednie władze, nie zmieniając systemu społeczno-politycznego w kraju. Mówiąc obrazowo, milionerzy odsunęli miliarderów. Zaczęła się międzypartyjna walka o władzę. Ze względu na swoją apolityczność, Majdan 2013-2014 zasadniczo się różni od Pomarańczowego. Nawet «zjednoczona» opozycja jest tylko małą częścią ludowej ukraińskiej rewolucji. Euromajdan przetrwał w sytuacjach prawie beznadziejnych, dzięki swojej sile zjednoczenia. Na barykadach nie istniała kwestia narodowej czy partyjnej przynależności. Społeczne organizacje, ruchy czy zjednoczenia, partie i zwykli obywatele, utworzyli nową ukraińską materię społeczną – solidarność.

 

Iwan Myrka – lider grupy przeciwdziałania korupcji Samoobrony Majdanu, z wykształcenia inżynier drogowy

– Moje pokolenie zostało świadkiem i uczestnikiem dynamicznych zmian na Ukrainie. Urodziłem się w 1980 roku, uczyłem się, pracowałem, studiowałem, znowu pracowałem. Na Majdanie 2004 zostałem obywatelem Ukrainy. Zrozumiałem i uwierzyłem, że potrafię zmienić mój kraj.

– Rozumiem, że udział w Samoobronie Majdanu daje Panu taką możliwość.

– Ukraińska społeczno-polityczna rzeczywistość, udział w majdanach, skuteczny opór przeciwko dyktaturze i reżimowi zmienia ludzi, także mnie. U mnie ukształtowało się i rozwinęło, może zbyt hiperbolizowane, zaostrzone poczucie sprawiedliwości i godności. Uważam korupcję za największe zło ukraińskiego społeczeństwa. Trzeba doszczętnie zniszczyć poprzedni zgniły system. Ale te zmiany potrafią zrealizować tylko nowi, nieskażeni korupcją młodzi urzędnicy państwowi z porządną reputacją.

– Ukraina przeżywa ostry deficyt kadrowy, permanentną jest kwestia braku jakościowo nowej kadry i nowego modelu zarządzania państwem.

– Można stawiać tylko na sprawdzone kandydatury. Ja mogę ufać tylko tym, którzy byli razem ze mną na Majdanie, a jest to praktycznie cała społeczna paleta Ukrainy. Liczymy także na wsparcie i udział w pracach urzędników poprzedniego systemu. Ale jest to możliwe tylko po lustracji, którą muszą przejść wszyscy pretendenci na stanowiska kierownicze w organach władzy wykonawczej.

– Może warto skorzystać z europejskiego doświadczenia, jak to zrobiła Polska?

– Doświadczenia krajów postkomunistycznych mogą stać się przykładem dla Ukrainy w procesie państwowotwórczym. Najpierw musimy zrozumieć i zapobiec powtórzeniu błędów, popełnionych przez władze i przez nas. Ale tę niełatwą drogę musimy przejść sami. Rozumiemy, że mamy mało czasu i że nie będziemy mieli drugiej szansy na to, żeby Ukraina wróciła na europejski szlak rozwoju.

– Panie Iwanie, dlaczego Samoobrona nie wchodzi w organy władzy i nie proponuje swoich przedstawicieli?

– Na razie Samoobrona musi wykonywać funkcję kontroli władz. Mówiąc obrazowo, jest to wzniesiona siekiera nad nieuczciwymi rękami, nad pokusą rozkradania państwowych pieniędzy. Wojny z korupcją jeszcze nie wygraliśmy. Stary system nie poddaje się, a nawet dość agresywnie szczerzy zęby.

– Ma Pan na uwadze akcję Samoobrony we Włodzimierzu Wołyńskim? Istnieje popularna sentencja, że «Ukraina ma Krym, a Wołyń – Włodzimierz Wołyński».

– Nie tylko Włodzimierz, są jeszcze Luboml, Kowel... Rzeczywiście we Włodzimierzu Wołyńskim nie udało się za pierwszym razem wykorzenić starego systemu. W tym mieście wszystko i wszyscy są powiązani między sobą. Przygraniczne miasto mające wysoki poziom bezrobocia, stało się przemytniczą bazą kontrabandy do sąsiedniej Polski. Pojawia się wrażenie, że ani milicja i prokuratura, ani SBU i sądy nie są zainteresowane w tym, żeby zlikwidować tę już nie tylko wołyńską, ale też ukraińską kontrabandową «wizytówkę». Aktywiści wołyńskiego Majdanu niedawno namierzyli nielegalny magazyn-sklep z falsyfikatem, papierosami i alkoholem, które kosztują 1,5 mln hrywien. W czasie, kiedy domagaliśmy się w sądzie pozwolenia na przeszukanie, miejscowi bojówkarze o sportowym wyglądzie, wywieźli z tego sklepu znaczną część zatrzymanego towaru. Wielu z tych „sportowców” są znani jako «gwardia przyboczna» mera miasta Petra Sahaniuka. Wykorzystywano ją, kiedy we Włodzimierzu Wołyńskim odbywały się wiece przeciwko Partii Regionów.

 

Andrij Omelczuk – zastępca kierownika sztabu wołyńskiej Samoobrony.

– Co trzeba zrobić, żeby zmienić tam sytuację?

– To tylko początek roboty. Daliśmy wyraźny sygnał, że sytuacja z falsyfikatem i swawolą celników musi zostać rozwiązana za pomocą prawa. Mam nadzieję, że kierownictwo struktur siłowych Wołynia rozumie ten problem. Trzeba także zagwarantować miejscowym mieszkańcom pracę, wyrwać ich z «legalizowanego» systemu kontrabandy.

– Jak odnowić wiarę ludzi w praworządność?

– Prokuratura i sąd to zupełnie skompromitowany przez reżim instrument władzy. Prawie niemożliwe jest znalezienie uczciwych ludzi na średnich i wyższych szczeblach władzy. Tam wszystko trzeba zaczynać prawie od zera.

– I znowu problem kadrowy?

– Trzeba dać drogę młodym fachowcom, którzy jeszcze nie zostali zepsuci przez władzę i korupcję. Warto poszukać i przyłączyć do pracy w organach ścigania uczciwych pracowników ze służby bezpieczeństwa. Proces ten ma się odbywać pod nieustanną kontrolą społeczeństwa.

– Wierzy Pan, że u nas nie działa Federalna SBU, że istnieje zaufanie do milicji?

– O SBU nie mogę powiedzieć nic konkretnego. Mam nadzieję, że tam nie wszyscy są agentami Rosji, że są uczciwi oficerowie i patrioci Ukrainy. O milicji mogę powiedzieć więcej, ponieważ zaczęliśmy bezpośrednią współpracę z nimi chroniąc porządku na ulicach. Biorąc pod uwagę ten fakt, że milicja ostatnio wykonywała polityczne zamówienia władz, kontrola społeczna musi przywrócić organom ścigania ich bezpośrednią funkcję. Milicja nie ma obecnie nacisków z góry, przynależność do partii już nie zwalnia od odpowiedzialności kryminalnej. Naszym zadaniem jest, aby przełamać i zlikwidować «patronowanie» przez milicję działalności kryminalnej i nielegalnej niektórych osób i zorganizowanych ugrupowań.

– Samoobrona wspólnie z milicją patroluje ulice. Czy zmniejszyła się liczba przypadków naruszenia prawa?

– Zdecydowanie można powiedzieć, że kryminogenne procesy się nie rozwijają. Udało się nawet ujawnić kilka przedawnionych naruszeńprawa. Niektórzy członkowie Samoobrony mówią, że po normalizacji sytuacji, będą nadal pomagać milicji chronić porządek. Mieszkańcy Wołynia czują się bezpieczni i zaczęli nam aktywnie pomagać.

– Hasła Majdanu zadziałały? Wspólna sprawa? Razem i do zwycięstwa?

– Innej drogi nie mamy. Wreszcie odczuliśmy w sobie siłę, żeby zmienić siebie i kraj.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK