Artykuły
  • Register

kosciuszko000

Jak wspominał Tadeusz Kościuszko w swoim pamiętniku szkolnym, w dziesiątym roku życia  został zabrany ze wsi Mereczowszczyzna (obecnie obwód brzeski) wspólnie ze starszym bratem Józefem i wysłany na naukę do Lubeszowskiej Szkoły Pijarów.

Funkcjonawała ona już przez 140 lat (1693-1834) i nauka w niej trwała sześć lat. W ciągu tych sześciu lat należało ukończyć trzy klasy. Tadeusz Kościuszko uczył się w Lubeszowie tylko pięć lat. Całościowych nauk nie pobrał z powodu śmierci ojca, który był miecznikiem brzeskim. Stanowisko miecznika w tym czasie, według dawnego protokołu szlacheckiego, znajdowało się na 19-tym miejscu między łowieckim i koniuchem.

Ucząc się w miasteczku nad Stochodem Tadeusz Kościuszko prowadził pamiętnik, przechowując go na dnie swojej skrzynki tak, żeby nie trafił on do rąk kolegów szkolnych.

Kościuszkę charakteryzowano w ten sposób: „On był milczący, raczej skłonny do myślenia, niż rozmów, zawsze dowcipny, interesował się poezją. Również miłował się w sztuce, z zafascynowaniem oglądał okoliczne malownicze widoki”.

W pamiętniku Tadeusz umieścił krótki opis swojej rodziny. Jego starsza siostra Anna urodziła się w 1741 roku.  Miał z nią najbardziej zażyłe stosunki. Druga siostra – Katarzyna, 1744 roku urodzenia. Brat Józef był o trzy lata starszy od Tadeusza. Sam Tadeusz w czasie chrztu świętego otrzymał trzy imiona: Andrzej Tadeusz Bonawentura. Większość zna go pod imieniem Tadeusz, w domu natomiast nazywano go Tadzik.

Ze szkolnego pamiętnika dowiadujemy się o jego upodobaniach, ustosunkowaniu do ludzi i siebie samego. Jednym z najbardziej interesujących jest wpis: „Siebie zwyciężyć jest to największe zwycięstwo”. Młodzieniec poważnie traktował swoje działania. Światopogląd Kościuszki możemy opisać jego własnymi słowami: „Słońce wszystkim ludziom przyświeca, jednak każdemu w innej mierze”.  Z zachwytem czytał książki wypożyczane w bibliotece szkolnej, z lektury wysnuwał wnioski. Wśród przeczytanych książek najbardziej go zafascynowała Utopia Tomasza Moore’a, autora przedstawionej tam idei  ludzkiej równości i sprawiedliwości. W notatkach przyszłego polskiego bohatera narodowego ujawnia się jego poczucie odpowiedzialności wobec ludzi: „Każdy człowiek powinien czynić dobro dla innych na miarę własnych zdolności. Nic nie warty jest ten, który nie jest pomocny nikomu”. W czasie pobierania nauk Kościuszko z wyczuciem traktował swoich kolegów. Nie lubił, kiedy ktoś wynosił się nad innych czy też tanio zdobywał sobie reputację kosztem bliźniego. Tadeusz uważał, że nie wolno być Judaszem, jednocześnie stawiąc kogoś w niezręcznej sytuacji w obliczu przyjaciół. Podczas nauczania w szkole pijarów kształtował się jego światopogląd, szlachetne pomysły. Tak więc Tadeusz Kościuszko rozpoczął swoją podróż po wielkim świecie od Lubeszowa.

Jego notatki zawierają rozmyślania o niedużych gospodarstwach chłopskich, które  spotkał oraz relacje ze wszystkich ówczesnych wydarzeń. Kościuszko niejednokrotnie oglądał mapę geograficzną, zwracając uwagę na położenie na niej poszczególnych państw.

Prawdopodobnie wtedy nawet nie domyślał się, jaką drogę wypadnie mu pokonać w przyszłości. W książce Tadeusza Kruka Tadeusz, syn Ludwika i Tekli snuje się opowieść o tym, jak w pierwszej połowie kwietnia, w czasie wiosennnej powodzi, mały Tadeusz wraz ze swym bratem Józefem w bryczce zaprzęgniętej w parę koni jechał na Kobrynszczyznę na pogrzeb ojca. Jazdowy Kondrat ledwo nie trafił do dołu wyrwanego przez duży strumień stopniałych wód w pobliżu zalanego przez Prypeć w tym czasie mostka. Przy pomocy lokalnego mieszkańca, który znalazł się w tamtej chwili z wołami w pobliżu rzeki, udało się uniknąć niebezpieczeństwa. Tadeusza z Józefem zaproszono do domku, gdzie przebrali się i ogrzali. Pani domu, Kateryna, zaproponowała wróżenie chłopcom z dłoni. Ściskając prawą rękę Tadeusza przy migającym światełku wpatrywała się w jego dłoń i przepowiedziała, że czeka na niego wielka droga, chwała i cześć „na siedem gór i siedem rzek”. „Zostaniesz hetmanem i wolą narodu zostaniesz wydźwignięty powyżej króla” – przepowiedziała wieśniaczka.

Być może to tylko domysły T. Kruka, ale już wtedy istniało kilka powodów, aby wyobrazić sobie przyszłość Kościuszki, który nawet nie marzył o dostaniu się do Szkoły Rycerskiej i zostaniu członkiem jej Korpusu Kadetów. Myślał tak ze względu na trudną sytuację finansową jego rodziny. Podczas pobytu w Lubeszowie Kościuszko nawet nie wyobrażał sobie, że ukończy pięcioletnie studia w Paryżu, gdzie zdobędzie zawód inżyniera wojskowego, że potem los go zarzuci do Ameryki i zostanie tam on uczestnikiem i organizatorem walki amerykańskiej ludności o jej wolność, adiutantem samego George Washingtona, otrzymując z jego rąk stopień generała. Nie domyślał się także, że będzie on organizatorem narodowego powstania wyzwoleńczego przeciwko Rosji w Polsce w 1794 roku, bohaterem narodowym Polski i Stanów Zjednoczonych oraz że jego imieniem zostanie nazwany najwyższy szczyt kontynentu australijskiego. Właśnie taką była droga życiowa byłego ucznia Szkoły Pijarów w Lubeszowie.

Oleksij BRENCZUK