Artykuły
  • Register

Lina-Kostenko---IMG_0308„Pewnego dnia do domu Wasyla Kostenko przyszli z NKWD i zapytali, czy posiada broń. „Jest” – odpowiedział i wskazał na kołyskę, w której leżało niemowlę. Nazwali je Lina.” – tymi słowami ukraiński poeta i wydawca Iwan Małkowycz rozpoczął pierwszy wieczór literacki poświęcony Linie Kostenko, który odbył się w ramach ogólno ukraińskiej prezentacji jej pierwszej powieści pt.: „Zapiski ukraińskiego szaleńca.” Spotkanie z tą naprawdę genialną ukraińską poetką odbyło się 25 stycznia w Teatrze Dramatycznym w Równem. Razem z Liną Wasyliwną do Równego przyjechała jej córka, pisarz i kulturolog, Oksana Pachłowska, doktor nauk medycznych, śpiewaczka, Olha Bohomolec, i bard, kobziarz Wasyl Żdankin.

„Zapiski ukraińskiego szaleńca” – to pierwsza książka Liny Kostenko od ostatnich 20 lat i pierwsza jej powieść pisana prozą. Narratorem utworu jest 35-letni programista komputerowy, który na tle osobistego dramatu, dociekliwie, głęboko i boleśnie skanuje wszelkie ułomności naszego zglobalizowanego świata. W świecie nadmiernej (dez)informacji i totalnej alienacji, on – zakładnik światowych absurdów – pragnie przełamać komunikacyjną przepaść między kobietą a mężczyzną, rodziną a pracą, Ukrainą a światem. Zgodnie ze stylistyką gatunkową „Zapiski ukraińskiego szaleńca” to nasycony mix literatury pięknej, dzienników, współczesnego kronikarstwa i publicystyki”. – tak wydawcy charakteryzują debiut pisarki.

Sama autorka, odpowiadając na pytanie, co skłoniło ją do napisania książki, otwarcie przyznaje: „Ja od dawna czułam, że trzeba napisać utwór, w którym otwarcie należy powiedzieć, że ktoś jest szalony: albo my, albo ONI. Ta powieść to utrwalenie wejścia w trzecie tysiąclecie. […] Historia oceni każdego z nas”. Bohaterowie utworu często byli wzorowani na autentycznych osobach, ale nikt z tych, którzy się rozpoznali, nie obraził się. Samą siebie autorka rozpoznała w „Lwie internowanym na pustynię”. Współczesnego Ukraińca porównuje do gogolowskiego szaleńca, który leżał na łóżku, czytał gazety i przejmował się sprawami Hiszpanii. Tak i my, „skacząc po kanałach”, wyłączamy naszą świadomość… Nie przypadkowo autorka wybrała czas wydania utworu. „Nie mogę już znieść tego neocynizmu. Czas z tym skończyć. Jedynie przeżywszy życie,  masz poczucie perspektywy. Ukraińcy to naród, który nie potrafi myśleć strategicznie, chociaż są wyjątki.” – tymi słowami Lina Kostenko wezwała do walki wszystkich obecnych na sali świadomych ludzi i tych, którzy nie zważając na mróz, oglądali telewizyjną transmisję z prezentacji pod ścianami teatru.

Przez cały wieczór zadawano autorce wiele ciekawych pytań, pośród których pojawiło się następujące: „Jak walczyć, żeby nie zginąć jako naród?”. Odpowiedź zabrzmiała pewnie i zdecydowanie: „Skłamałabym, gdybym powiedziała, że znam na to sposób. „Walcz, a zwyciężysz” – jak mówił Taras Szewczenko. Z czym walczyć? Odpowiedź znamy: z korupcją, z ubóstwem… […] Należy wszystko przeanalizować, a wtedy nic nas nie zaskoczy. Nie dajmy się zbić z tropu, bo negatywne pole, które nas otacza, przeszkadza nam w byciu produktywnymi. Często słyszymy o wadze społeczeństwa obywatelskiego. Mogę z pewnością stwierdzić, że w tej sali jest społeczeństwo obywatelskie. Na Majdanie, co by nie powiedzieć, także było społeczeństwo obywatelskie. W naszym chamowatym społeczeństwie trzeba stworzyć taką atmosferę, która obudzi w ludziach to, co najlepsze. Każda „władza” powinna wiedzieć, że są jeszcze uczciwi ludzie, którzy walczą o swoje godne życie. Wtedy zwyciężymy.” Te optymistyczne słowa można uważać za motyw przewodni zarówno wieczoru, jak i nowej powieści Liny Kostenko.

Na zakończenie wieczoru literackiego, wszyscy miłośnicy twórczości pisarki mogli otrzymać autograf i porozmawiać z nią. Ludzie ustawili się w długiej kolejce i z zapałem dyskutowali na temat nowej powieści. Wielu miało ze sobą po kilka egzemplarzy – dla krewnych, przyjaciół, w prezencie dla znajomych. Chciałoby się wierzyć, że wszyscy, którzy książkę kupili, przeczytają ją. A tym, którzy dopiero planują zakupić „Zapiski ukraińskiego szaleńca”, radzę zrobić to jak najszybciej, czasem w porę przeczytana książka, może gruntownie zmienić życie.

Ołena CHADŻYOGŁOWA,

zdjęcia Oleksandra BILCZUKA
{gallery}10.02.2011/lina{/gallery}