Artykuły
  • Register

P8309956Nielegalni imigranci, którzy przez rok przebywali w Wołyńskim Punkcie Czasowego Pobytu Cudzoziemców we wsi Żurawicze, uzyskują legalne prawo zamieszkania na terenach Ukrainy. Zazwyczaj mieszkają oni w Winnicy lub Odessie albo po raz drugi próbują przekroczyć granicę. Jeśli im się nie powiedzie, ponownie trafiają do Punktu na rok.

Wołyński Punkt Czasowego Pobytu Cudzoziemców i osób bez obywatelstwa, które nielegalnie przebywają na Ukrainie, został założony we wrześniu 2008 roku. Wspólnym kosztem Unii Europejskiej i Ukrainy na terenie byłego miasteczka wojskowego we wsi Żurawicze rejonu Kiwerce, zostało wybudowane «sanatorium» dla imigrantów – właśnie tak nazwano ten punkt przez mieszkańców wsi, którzy na różny sposób wyrażali swoje niezadowolenie. Obecnie sytuacja się zmieniła. Dyrektor Punktu Czasowego Pobytu Cudzoziemców Walerij Demczuk zapewnia, że imigranci dla nikogo nie są zagrożeniem, a nawet wskazuje na pozytywne aspekty tej sprawy, ponieważ wielu mieszkańców wsi znalazło zatrudnienie w tym ośrodku.

– Kiedy ktoś zostaje przyjęty do Punktu, natychmiast trafia do izby przyjęć, gdzie jest dezynfekowany, bierze prysznic, otrzymuje czyste ubranie, później przechodzi badania lekarskie. – Walerij Demczuk informuje dziennikarzy o procedurze przyjmowania imigrantów: – Mamy okres kwarantanny, przez 1-2 tygodnie badamy nowego mieszkańca, aby nie przeoczyć żadnej choroby.

Ogólne warunki zamieszkania imigrantów w Punkcie są bardzo dobre. Instytucja posiada dwa akademiki – dla mężczyzn i kobiet z dziećmi. W pokojach stoją drewniane meble, jest punkt medyczny, biblioteka, salon do odpoczynku i modlitwy, jadalnia, na podwórku są symulatory, boiska do piłki nożnej i koszykówki oraz plac zabaw dla dzieci. Od Walerija Demczuka dowiedzieliśmy się, że cudzoziemcy nie pracują i nie mogą być do pracy zmuszani.

– Ludzie przebywający w Punkcie z powodu bezczynności cierpią na liczne dolegliwości np. rwę kulszową czy artretyzm. Przydałoby się wprowadzić korzystną dla ich zdrowia terapię pracą. Należałoby szczególnie zmobilizować kobiety w ciąży do odrobiny ćwiczeń, które wpłynęłyby korzystnie zarówno na zdrowie przyszłej matki jak i na nienarodzone dziecko, – powiedziała lekarz rodzinny Iryna Szewczyk.

W Punkcie jest czynna biblioteka, gdzie cudzoziemcy mogą czytać książki – najczęściej w języku rosyjskim i angielskim. Pracownik socjalny Natalia Sołtys opowiada, że imigranci lubią rysować i lepić figurki z chleba.

Jeśli chodzi o wyżywienie, kucharze dbają o różnorodność menu. Koniecznie w codziennej diecie musi być mąka, warzywa i mięso.

P8309973

– Uwzględniam życzenia cudzoziemców i ich tradycje. Kuchnia muzułmańska jest bardzo zróżnicowana. Na przykład, Somalijczycy kochają ostre jedzenie – oni używają w potrawach ponad 40 przypraw. Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny, a Hindusi – wołowiny. Należy o tym wiedzieć – powiedział kucharz Sergij Kołbasiuk.

Jednak nie wszyscy mieszkańcy w Punkcie są zadowoleni z oferowanego im jedzenia. Oni lubią słodycze, które kupują sobie sami. Dlatego przy Punkcie jest czynny sklep wyjazdowy, czyli układa się listę artykułów spożywczych, które imigranci chcieliby kupić, potem są robione zakupy w mieście.

– Według obliczeń, na jednego obcokrajowca dziennie wydaje się 600 hrywien – to jest wyżywienie, wynagrodzenie personelu i utrzymanie schroniska. W sumie, rocznie z budżetu państwa wydaje się 6 mln 200 tys. hrywien – powiedział Walerij Demczuk. – Obecnie w Punkcie przebywa 98 osób. Ogólnie Punkt może utrzymać 165 osób, ale ta liczba nigdy nie została przekroczona.

Do Punktu najczęściej trafiają mieszkańcy Somalii, Afganistanu i Mołdawii. Cudzoziemcy z reguły pragną dotrzeć do innych krajów Europy np. do Francji czy Włoch. Jednak na granicy zostają zatrzymani i odprawieni do Punktu Czasowego Pobytu, aby zidentyfikować każdą osobę. W efekcie ustalenie tożsamości udaje się rzadko, ponieważ cudzoziemcy nie przyznają się, z którego kraju pochodzą i dokąd pragną dotrzeć, nie podają swoich danych osobowych, aby nie cofnięto ich z powrotem do ojczystego kraju.

– Jedynym dla nich wyjściem jest nielegalna droga na Zachód. Są to ludzie bez dokumentów, którzy nie mówią prawdy, dlatego trudno jest określić ich tożsamość. Do czasu ustalenia danych osobowych, sąd decyduje o skierowaniu ich do Punktu na Wołyniu. Jednak imigranci mają prawo przebywać w ośrodku, nie dłużej niż rok. Potem są zwalniani i zamieszkują tereny Ukrainy. Somalijczycy wyruszają do Winnicy, a Afgańczycy do Odessy – powiedział dyrektor Punktu Czasowego Pobytu Cudzoziemców.

Imigranci nie narzekają na warunki pobytu w Punkcie. Raczej im się podoba nowe ustawodawstwo ukraińskie, które zmusza do pobytu w Punkcie przez cały rok, a nie przez pół roku, jak było wcześniej.

– Jestem z Bangladeszu. Jechałem do Włoch do swoich krewnych. Uciekałem z kraju z powodu wydarzeń politycznych. W domu pozostali rodzice, dwaj bracia i siostra – opowiedział dziennikarzom Dzhahid Hasam Dzhahid.

Historie cudzoziemców, którzy trafili do Punktu, są do siebie podobne. To są uciekinierzy z krajów, w których ciągle trwa wojna, i których krajem docelowym nie była Ukraina i cały czas, mieszkając w Punkcie, marzą o życiu na Zachodzie. Dlatego najwięksi śmiałkowie próbują uciec z Punktu, którego teren jest ściśle strzeżony. Według dyrektora Instytucji, zdarzało się, że obcokrajowcy uciekali, ale nie z Punktu, a ze szpitali, gdzie przebywali z powodów zdrowotnych. Nawet jeśli osoba przebywała rok w Punkcie, przypuszczalnie znowu tu powróci, choć pod innym nazwiskiem, ponieważ prawdopodobnie spróbuje przekroczyć granicę ukraińską. Ukraina staje się błędnym kołem dla nielegalnych cudzoziemców – jeśli chcą oni opuścić jej granice, to prawo ukraińskie im na to nie zezwala. Mimo, iż państwo przeznacza miliony na ich utrzymanie, to w Winnicy, Odessie i innych miastach nielegalni imigranci tworzą swoje własne małe kolonie.

Ania TET, zdjęcie autora

INFORMACJA

Wołyński Punkt Czasowego Pobytu Cudzoziemców i osób bez obywatelstwa, które nielegalnie przebywają na Ukrainie, zaczął funkcjonować od września 2008 roku.

Większość wśród nielegałów stanowią mężczyźni.

Od momentu otwarcia w Punkcie przebywało 945 osób. Są to obywatele 19 krajów świata oraz osoby bez określonego obywatelstwa.

Wiek najmłodszego mieszkańca Punktu – około roku. Najstarszego – 61 lat. Przeciętny wiek cudzoziemców w Punkcie – 30 lat.