Artykuły
  • Register

DSCN6690Zaczęło się wszystko od fascynacji historią Legionów Polskich. Wędrując po Ukrainie śladami legionistów dotarliśmy najpierw w Gorgany do Rafajłowej a potem na Wołyń, prosto do Kostiuchnówki.

Zaczęło się wszystko od fascynacji historią Legionów Polskich. Wędrując po Ukrainie śladami legionistów dotarliśmy najpierw w Gorgany do Rafajłowej a potem na Wołyń, prosto do Kostiuchnówki.

 

Razem z synem i kolegami mieliśmy szczęście, bo przygarnęli nas w Kostiuchnówce harcerze z Łódzkiej Chorągwi ZHP. Przez kilka dni wspólnie z Harcmistrzem Góreckim zwiedzaliśmy odbudowane legionowe nekropolie, wspaniałe dziełopiętnastoletniej pracy łódzkich druhów.

 

DSCN6620

Na koniec trafiliśmy do Przebraża, na polski cmentarz. To był maj ubiegłego roku. Tutaj druh Jarek Górecki zapytał, czy nie pomoglibyśmy przy utrzymaniu tego miejsca pamięci. Chwila zastanowienia była krótka, jakieś dwie minuty i już jesienią, podczas drugiej wizyty na Wołyniu pracowaliśmy ostro przy naprawie cmentarnego ogrodzenia. Po powrocie do domów okazało się, co wstyd powiedzieć, że w sumie niewiele wiemy o tym miejscu zwanym dziś Hajowe. Zaczęło się szukanie informacji, zdjęć, wspomnień. Dzięki kontaktom ze środowiskiem kresowian zostałem poproszony o króciutki wywiad w programie „Lwowska fala” w Radiu Katowice, prowadzonym przez Panią Danutę Skalską. Mówiłem tam o swoich kresowych korzeniach, o wyjazdach na Podole i o Przebrażu. Po audycji zadzwonił do radia pewien starszy pan – Tadeusz Tyszecki, który jako 7-latek ocalał w Przebrażu, a którego mama oraz dwoje rodzeństwa zginęli w trakcie oblężenia i są pochowani właśnie tam, na cmentarzu tuż przed wjazdem do lasu. Tak też zaczęła się nasza znajomość.

 

W tym roku znów byliśmy w Przebrażu, mając w planie konserwację wszystkich metalowych elementów, głównie ogrodzenia. Nocleg i wyżywienie zapewnili nam jak zwykle harcerze z Kostiuchnówki, z którymi jesteśmy bardzo zżyci. W związku z tym, że nasz wyjazd jest tylko i wyłącznie naszą inicjatywą cześć funduszy, chociażby na paliwo, zbieraliśmy wśród znajomych. Każdy poza pieniędzmi dorzucił jeszcze książki albo odzież.

 

DSCN6576

Wiedząc, że nasz wyjazd pokrywa się z 70.rocznicą Rzezi Wołyńskiej miałem pewne obawy, czy aby nikt nas nie będzie niepokoił podczas pobytu na Ukrainie. Okazało się jednak, że na cmentarzu pracowaliśmy z mieszkańcami Hajowego, Oziera oraz miejscowymi leśnikami. Ta akcja porządkowa była nieco wymuszona informacją o możliwej wizycie w Przebrażu Prezydenta Komorowskiego, ale nie przeszkodziło to w wytworzeniu się bardzo życzliwej atmosfery. W chwilach przerwy poznawaliśmy się wzajemnie, opowiadaliśmy o sobie. Podobieństwo języka polskiego i ukraińskiego sprzyjało konwersacji na różne tematy. To były ciekawe i budujące przeżycia, bo w cieniu krzyży ofiar banderowców, razem w Ukraińcami prażyliśmy się w wołyńskim słońcu, oganialiśmy się od plagi komarów i bąków i uciekaliśmy przez letnią nawałnicą. Za rok znów planujemy przyjazd do Przebraża, bo pracy jest tam sporo do zrobienia. Po tegorocznym, wspólnym działaniu myślę, że już w niejednym mijanym domu przywita nas przyjazne machanie ręką, no i pewnie jak zwykle odwiedzi nas Iwan, którego dziadek pochodził z Wrocławia.

 

DSCN6648

Wszyscy pochodzimy z Bochni i jesteśmy członkami Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej. Od wielu lat zajmujemy się rekonstrukcją historyczną, czyli popularnie zwanym ruchem rycerskim. Obecnie realizujemy projekt rekonstrukcji oddziału II Brygady „Żelaznej” Legionów Polskich. Mam nadzieję, że praca na cmentarzu w Przebrażu to tylko początek naszej działalności w tej dziedzinie. Jest tyle do zrobienia, tyle miejsc do odszukania i upamiętnienia. Niezależnie jak będą wiały wiatry politycznej koniunktury my musimy pamiętać o tych, co 70 lat temu ginęli niewinnie, bo nikt nie zasługuje na niewinną śmierć, a tym bardziej na powtórną śmierć, którą jest zapomnienie.

 

Jarosław PRZYBYŁO, Bochnia