Artykuły
  • Register

1978373 629594747129810 1698778186 oŁuck był ostatnim punktem na mapie trasy literackiej Andrija Lubki, którą pokonał w ramach promocji swojej książki „Spać z kobietami”. Stąd autor pojechał do Polski, gdzie obecnie studiuje. W ostatnim dniu marca Andrij Lubka i przedstawicielki inicjatywy społecznej „stendaL”, które zorganizowały spotkanie z nim w Łucku, byli gośćmi „Monitora Wołyńskiego”.

Andriju, kim jesteś w życiu?

Patrząc na historyczną mapę Rzeczy Pospolitej „od morza do morza”, która wisi u was w redakcji, w siedzibie Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu, jakoś bardzo wyraźnie poczułem się Środkowoeuropejczykiem. Urodziłem się w Rydze, nad Bałtykiem, dzieciństwo spędziłem na pograniczu ukraińsko-madziarsko-rumuńskim na Zakarpaciu, w Winogradowie. Potem przez kilka lat mieszkałem w Mukaczewie, Użhorodzie, Kijowie i Warszawie. Ta geograficzna łatwość, możliwość mieszkania w różnych zakątkach świata, to pogranicze na skrzyżowaniu kultur i tradycji kształtuje światopogląd i dyktuje pryzmat literacki.

Pogranicze to niepokój. Uciekasz od siebie, szukasz siebie i swojego miejsca na świecie?

W malutkim, prowincjonalnym Winogradowie urodził się wybitny kompozytor Béla Bartók. Po swoim pierwszym koncercie „z owacjami”, który odbył się w miejscowym gimnazjum, z rekomendacjami i ze stypendium dyrektora, mając 11 lat pojechał w świat, do dalekiej Bratysławy, żeby nigdy tam nie wrócić. W tym fakcie widzę los i misję typowego Środkowoeuropejczyka. Widzę swoje miejsce właśnie na przestrzeni tej europejskiej mapy. W odróżnieniu od „sowieckiej komunałki”, przestrzeń europejska chroni i szanuje indywidualność człowieka, jego prywatność.

Jaka jest geneza książki „Spać z kobietami”?

Jest to książka esejów i rozważań o naszej egzystencji i o nas samych, o naszym wewnętrznym chrześcijaństwie i pogaństwie. To swoisty ciąg dalszy poszukiwań europejskiego układu współrzędnych. Główną metaforą książki jest bezokolicznik „spać”. Ludzie we śnie są prawdziwi, zrzucają różnego rodzaju maski zakładane w dzień. Spać obok kobiety – to symboliczny przejaw zaufania i dostępu do wzajemnej prywatności. Mój bohater jadąc ze Lwowa z trzema kobietami w jednym przedziale pociągu nocnego Kijów-Użhorod jest zmuszony do naruszenia ich kobiecego sakramentu snu. Ciasnota zamkniętej przestrzeni przedziału, który symbolizuje „sowiecką niewysprzątaną komunałkę” i w którym są zmuszeni przebywać podróżujący, staje się swoistą ideowo-etyczną próbą dla naszego bohatera w tej delikatnej sytuacji. Ale o tym i wszystkim innym jest dalej w mojej książce...

1957623 629595907129694 64655199 oJesteś prawie rówieśnikiem ukraińskiej niepodległości. Czujesz obecność sowieckiej przeszłości?

Moją główną tezą jest to, że Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka jest totalną fikcją. Kłamstwem jest, że ukraińska, że socjalistyczna i radziecka, że republika. Kiedyś to państwo absurdu i fałszu musiało zniknąć. Ta polityczna forma trwała do Majdanu. I zniknęła.

Majdan w Twoim życiu...

Podczas Pomarańczowej Rewolucji, będąc studentem pierwszego roku, kierowałem w Użhorodzie komitetem strajkowym na uniwersytecie. Za dwa lata ja, jako „człowiek z doświadczeniem”, zostałem zaproszony przez „Małady Front” na Białoruś, żeby pomóc w zorganizowaniu namiotowego miasteczka, ochrony majdanu podczas protestów przeciwko reżimowi Łukaszenki. Myślałem, że jest to szansa dla Białorusi, taka, jaką miała Ukraina w 2004. Aresztowano mnie, spędziłem w areszcie 15 dni, wysłano mnie na Ukrainę. W wieku 18 lat chciałem pomóc braciom-Białorusinom w walce o demokrację, chciało się też podróżować, smakować przygodami, chciało się nowych doświadczeń, pisać i być bezpośrednim uczestnikiem wydarzeń rewolucyjnych.

Drugi Majdan, miejmy nadzieję, będzie już ostatni?

Myślę, że krwi już nie powinno być. Przelana krew to nie ta krew, która musiała zostać przelana. Miałby być zrealizowany ormiański scenariusz, według którego trzeba było rozstrzelać z karabinu maszynowego całą tę parlamentarną masę awersyjną w parlamencie, która przyzwyczajona jest robić biznes polityczny na rewolucjach. Przeraża mnie natomiast ogromna liczba totalnie biernych ludzi. Ten balast może zaciągnąć nas do nowej przepaści polityczno-społecznego marazmu. Rewolucje muszą być doprowadzane do końca.

Dom w Twoim życiu i instytucja Rodziny...

Oczywiście mama, siostra. Ojciec wcześnie zmarł. Ważna była metafizyczna postać dziadka, z którym byłem najbliżej. Pamiętny dla mnie był moment, kiedy mnie, małemu dziecku, na dziewiąty dzień po Jego śmierci, polecono spalić rzeczy i ubrania dziadka w metalowej beczce na naszym podwórku. Ten sakralny dla mnie rytuał zakończenia materialnego istnienia człowieka opisałem w swojej książce „Spać z kobietami”. Mój dom tam, gdzie są moje książki, dużo półek z książkami. Dom to miejsce, w którym mnie kochają, to przestrzeń domowa, z której pragnąłem uciec, aby zacząć samodzielne podejmowanie decyzji w życiu.

Wyobrażasz siebie, Andrzeja Lubkę, starym? Kto będzie palił Twoje garnitury i spodnie w metalowej beczce?

Na razie nie, jeszcze nie wyobrażam sobie swojej starości. Ale myślę, że z czasem zostanę samotnikiem i skończę swoje życie gdzieś daleko na głębokiej prowincji.

Myślę, że to będzie szczęściem, ponieważ zdychanie w wielkiej metropolii jest ohydne i niekomfortowe.

W tej mojej książce jest tekst o śmierci w wielkim mieście.

Na zakończenie rozmowy – przepis na zbudowanie Ukrainy od Andrija Lubki. Jaki ma być pierwszy krok?

Chcieć budować swoje życie. Zrozumieć, że na tej wiecznie przeoranej przez historię ziemi, największą wartością jest człowiek. Brakuje nam europejskiego indywidualizmu, żeby uciec z naszej wiecznie brudnej postsowieckiej komunałki.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1