Artykuły
  • Register

Pod koniec sierpnia b.r. w Tucholi, która znajduje się na północy Polski, odbył się XVII Zjazd Europejskiej Wspólnoty Historycznych Strzelców (EGS). Po raz pierwszy oficjalnie udział w nim wzięła Ukraina. Strzelców reprezentowały Kozackie Bractwo Strzeleckie i Kozacka Asocjacja Strzelecka Ukrainy na czele z atamanem Wiktorem Fedosiukiem. Dzisiaj rozmawiamy właśnie z nim.

- Wiktorze, przede wszystkim proszę wyjaśnić czytelnikom, jaka jest różnica pomiędzy kozackimi i strzeleckimi bractwami.

- Kozackie organizacje – to te, które powołują się na przeszłość historyczną. Natomiast my skupiamy się na strzeleckiej przeszłości. Kiedyś bezpieczeństwo miasta zależało od umiejętności wojowniczych jego mieszkańców, zwłaszcza umiejętności dobrego strzelania. W przypadku oblężenia społeczność musiała stawać do obrony murów miasta. Zamożni mieszkańcy łączyli się w bractwa i uczyli strzelania z łuku, kuszy, a później ze strzelb i dział. Ten królewski przywilej nadawany był społeczności razem z prawem magdeburskim albo teutońskim. Tak powstały bractwa strzeleckie. Natomiast kozacy słynni byli ze swoich umiejętności i tradycji strzeleckich.

My poszliśmy drogą odrodzenia strzeleckich tradycji poprzez kozactwo. W przyszłości chcielibyśmy, aby dzięki działalności oświatowej każde ukraińskie miasto miało swoją organizację. Każde historyczne bractwo wykorzystuje mundur epoki, która nawiązuje do jakiegoś znaczącego w historii wydarzenia, związanego z jego miastem, walką o niepodległość czy obroną ojczystego kraju. Kozackie Bractwo Strzeleckie swoje mundury wzoruje na mundurach Czarnych Zaporożców. Był to legendarny pułk konny Czarnych Zaporożców okresu Ukraińskiej Republiki Ludowej.

- Niedawno byłeś w polskim mieście Tuchola na XVII Zjeździe Europejskiej Wspólnoty Historycznych Strzelców. Proszę opowiedzieć o tej wizycie.

- Zjazd odbył się na północy Polski, między Toruniem a Gdańskiem. Tuchola słynie ze swoich tradycji i ducha zjednoczonej Europy. Tucholskie Bractwo Kurkowe popularyzuje swoje tereny jako atrakcyjne centrum turystyczne. Pięć lat temu spotkaliśmy się z trzema Mariuszami z tamtejszego bractwa (Wegner, Słomiński, Tomas) i od tej pory jesteśmy pobratymcami. Przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie, na które Polacy przyszli ubrani w kontusze, czapki z piórami, z szablami przy boku. Nasze serca roztopiły się i od razu się zaprzyjaźniliśmy. Oni są polskimi patriotami, a my – ukraińskimi. Od tej pory jeździmy razem na zjazdy, spotkania, turnieje strzeleckie do Polski, do Czech czy Belgii.

- Jak doszło do oficjalnego przyjęcia was do Europejskiej Wspólnoty Historycznych Strzelców?

- Nasze podanie o przyjęcie złożyliśmy trzy lata temu w Belgii na XVI Zjeździe EGS. Wówczas odbyło się spotkanie z Karolem von Habsburgiem – nominalnym kierownikiem strzelców, oraz z prezesem strzeleckich organizacji Europy księciem Belgii Charlesem-Louisem de Mérode. Wtedy po raz pierwszy powiedzieliśmy, że chcemy zostać częścią Europejskiego Towarzystwa Strzelców. W ciągu trzech lat braliśmy aktywny udział we wszystkich europejskich imprezach strzeleckich. W zeszłym roku złożyliśmy oficjalne podanie o przyjęcie. Nasze bractwa zjednoczyły się w Kozacką Asocjację Strzelecką Ukrainy. Wiosną b.r. podanie zostało rozpatrzone w Niemczech na posiedzeniu Prezydium EGS, a przyjęcie nas do Wspólnoty odbyło się właśnie w Tucholi. Symbolicznym jest to, że to Polska jako pierwsza uznała naszą niepodległość, a teraz w tym kraju nasza ukraińska organizacja kozacka została przyjęta do Europejskiej Wspólnoty Strzelców. W dodatku uroczystość miała miejsce w Dniu Niezależności Ukrainy.

- Opowiedz, jak to się odbyło?

- Uroczystości odbywały się na centralnym placu w Tucholi. Były tu ustawione flagi wszystkich państw. Orkiestra dęta grała hymny wszystkich krajów członkowskich, w tym hymn Ukrainy. Jesteśmy dziewiątym krajem europejskim, który dołączył do Europejskiej Wspólnoty Strzelców. Oprócz nas członkami są Belgia, Francja, Niderlandy, Niemcy, Szwecja, Polska, Czechy, Chorwacja. Przeszliśmy w marszu przez całe miasto do nowego strzeleckiego miasteczka, gdzie postawiono olbrzymie namioty i sceny. Udział w uroczystościach wzięło ponad 10 tys. strzelców z całej Europy. W następnym dniu odbyły się zawody w strzelaniu. Zwyciężył przedstawiciel Belgii, którego mianowano Królem Kurkowym Europy. Odbyło się także posiedzenie Prezydium EGS, podczas którego po raz pierwszy zostaliśmy przedstawieni jako członkowie. Po zaprezentowaniu pretendenta na przeprowadzenie następnego zjazdu, odbyło się głosowanie. Wynik – za sześć lat zjazd odbędzie w Niderlandach.

W Tucholi odbywały się także msze św. Udział w nich brali najwyżsi duchowni dostojnicy z Francji, Niemiec. Łucką diecezję reprezentował ks. Jan Buras. Niestety na uroczystości nie mógł przyjechać przedstawiciel prawosławnej cerkwi, ale w następnym zjeździe na pewno będzie uczestniczył.

- Jakie są korzyści z działalności waszego Bractwa i skąd czerpiecie środki na jego działalność?

- To europejskie uznanie zasług kozactwa. Ale jeszcze trzeba dużo pracować w zakresie rozwoju bractwa, promowania idei strzelectwa i miejskiej samoobrony. Zadeklarowaliśmy, że chcemy, aby za 9 lat w Łucku spotkali się strzelcy z całej Europy. Przyniosłoby to korzyści miastu jako centrum turystyki. W Łucku w 1429 roku odbył się zjazd monarchów. To królewskie miasto. A jeśli chodzi o środki, to sprawa własnej inicjatywy finansowej, czyli samopomoc.

- Ilu Ukraińców reprezentowało nasze państwo w Tucholi?

- Siedmiu przedstawicieli Bractwa Strzeleckich z Łucka, Lwowa i Kijowa, a także 20 uczestników zespołu „Kozacki Dżereła" z Kijowa w strojach narodowych. Mieliśmy jednak i nieprzyjemne momenty, związane z wizami. Nie wpuszczono nas na rozmowę do polskiego konsulatu w Łucku. W ciągu dwóch tygodni przychodziłem tam, ale bez rezultatu. Cały czas mówiono, żebyśmy poczekali. Więc 20 członków bractwa nie pojechało. Dopiero wtedy, gdy siedem osób, które miały wizy, przekroczyło granicę, zadzwonili do nas i powiedzieli, że wydadzą wizy dla innych członków bractwa. Niestety było już za późno.

- Kilka lat temu przeciwnie, współpraca z Konsulatem odbywała się na wysokim poziomie.

- W 2008 roku po raz pierwszy przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Łucku wzięli udział w naszych wspólnych uroczystościach w Beresteczku. Były Konsul Generalny Tomasz Janik uczestniczył w złożeniu wieńców na Kozackich Mogiłach. Wtedy nastąpiło otwarte ukraińsko-polskie oficjalne oddanie hołdu jak polskim, tak i ukraińskim bohaterom.

- Przypominam sobie, że przemówienie konsula Janika rozpoczęło wówczas dialog polsko-ukraiński.

- Dialog nie najwyższych przedstawicieli władz państwowych, a tych, kto tego dialogu naprawdę chce. Już wieloletnią tradycją jest przyjazd do Beresteczka kurkowców z Tucholi i innych polskich miast. Istniało pewne zaniepokojenie ze strony niektórych organizacji kozackich. Ale wszystkie niepokoje na polu beresteckim stopniały. Dyplomacja oddolna zawsze jest szczera, bez fałszu i oficjalnych dokumentów.

- Jakie znaczenie ma Tuchola dla rozwoju ukraińskiego ducha patriotycznego i tradycji?

- Mówiąc o czasach dawnych trzeba zaznaczyć, że dwa poświęcone nagie miecze, wysłane na pole Bitwy Grunwaldzkiej, pochodziły akurat z Tucholi. Sprzyjało to wspólnemu zwycięstwu polsko-rusko-litewskich wojsk pod przewodnictwem króla Jagiełły. W zeszłym wieku w Tucholi znajdował się obóz dla osób internowanych. Większość to żołnierze armii bolszewickiej, którzy przegrali pod Warszawą i masowo umierali z powodu antysanitarnych warunków. W obozie przebywali także żołnierze wojsk petlurowskich, których internowano po podpisaniu Traktatu Ryskiego. W obozie Ukraińcy wydawali gazety, ulotki, założyli teatr i dbając o warunki sanitarne i wojskową dyscyplinę, przeżyli internowanie.

W tym roku, podobnie jak też w poprzednich latach, złożyliśmy wieniec, oddaliśmy hołd wszystkim zmarłym, niezależnie od tego, do jakich armii należeli.

- Jak odbierają Ukraińców w Tucholi?

- Bardzo pozytywnie. Obecnie studiuje tam wielu Ukraińców z różnych zakątków naszego kraju. Co dotyczy Kozaków, to w Tucholi nas już znają. Chcę też podkreślić, że w mieście zaszły olbrzymie zmiany. Dzięki temu, że w Tucholi odbywał się zjazd, dokonano tam poważnej rekonstrukcji centralnej części miasta- dużo środków wydano na rozwój infrastruktury. Z tego co wiem, wykorzystano przy tym znaczne pieniądze europejskie.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK