Wiadomości
  • Register

Polski film historyczny «Dywizjon 303» (ukraiński tytuł filmu «Дивізіон надії»), nakręcony w koprodukcji z Wielką Brytanią, pojawił się w ukraińskich kinach 31 stycznia. W Łucku pokazy w «Premier City» już się zakończyły, za to w Centrum Kulturalno-Rozrywkowym «Adrenalin» potrwają do 12 lutego.

«Dywizjon 303» to opowieść o 303. Dywizjonie Myśliwskim Warszawskim im. Tadeusza Kościuszki stworzonym dzięki ogromnym wysiłkom gen. Władysława Sikorskiego, Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, za zgodą Winstona Churchilla. W tej elitarnej jednostce brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych podczas II wojny światowej w latach 1940–1946 służyli polscy lotnicy, którzy po zajęciu Polski przez wojska niemieckie i radzieckie we wrześniu 1939 r. emigrowali na Zachód.

Scenariusz filmu oparty jest na książce polskiego pisarza i dziennikarza Arkadego Fiedlera. W 1940 r. przebywał on w Wielkiej Brytanii, gdzie spotkał polskich pilotów biorących udział w Bitwie o Anglię. Ich historię Fiedler opisał w książce «Dywizjon 303», która ujrzała światło dzienne w roku 1942.

Anioły zemsty – tak w okupowanej Polsce nazywano pilotów Dywizjonu 303, najskuteczniejszej jednostki Królewskich Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii pod względem zestrzelonych samolotów przeciwnika w Bitwie o Anglię. Ich sukcesy na froncie dodawały Polakom optymizmu.

Film przypadnie do gustu miłośnikom historii Polski i II wojny światowej. Do ukraińskich kin produkcja, w której oryginale bohaterowie mówią po angielsku i polsku, trafiła całkowicie dubbingowana w języku ukraińskim. W oryginalnym brzmieniu dystrybutorzy pozostawili tylko wzruszające wykonanie polskiego hymnu przez pilotów Dywizjonu 303 w hołdzie zmarłym kolegom.

Niestety, ze względu na to, że w ukraińskiej wersji bohaterowie mówią tylko po ukraińsku, widzowi umyka bardzo ważny fakt związany ze skomplikowanymi stosunkami między polskimi a brytyjskimi wojskowymi: na początku dodatkowo utrudniała je bariera językowa, bowiem większość polskich pilotów, którzy znaleźli się na emigracji, nie mówiła po angielsku.

Po obejrzeniu filmu należałoby zwrócić uwagę ukraińskim dystrybutorom na tłumaczenie niektórych imion i nazwisk. W szczególności widzowie usłyszą w jednej ze scen: «Nechaj żywe korol Jerzy» (pol. Niech żyje król Jerzy). Czyli pozostawiono spolszczoną wersję imienia angielskiego króla George’a VI, która w języku ukraińskim brzmi zupełnie inaczej. Jednak nawet mało wybrednego widza w ukraińskiej wersji filmu zaskoczy scena, w której polscy piloci, jadąc na świętowanie swojego kolejnego zwycięstwa, energicznie śpiewają... ukraińską pieśń ludową «Hej, naływajte powniji czary».

Natalia DENYSIUK

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1