Wiadomości
  • Register

Meridian dyskusja UA

O przenikaniu się kultur i związkach między pokoleniami rozmawiano w Łucku w drugim dniu Międzynarodowego Festiwalu Poezji «Meridian Lutsk».

 

Do dyskusji pt. «Kultura narodów: stare więzi dla nowych generacji», która odbyła się 7 października w Pałacu Kultury Miasta Łucka i była moderowana przez pisarza i tłumacza Oleksandra Bojczenkę, dołączyli: autorka z Białorusi Nasta Kudasawa, litewski pisarz Herkus Kuncius, ukraińskie pisarki Iryna Ciłyk i Marianna Kijanowska oraz krajoznawca Oleksandr Kotys.


Rozmowa rozpoczęła się od omówienia współistnienia przedstawicieli różnych narodowości w takich miastach jak Czerniowce, Łuck, Żółkiew, Kowno, skąd pochodzili uczestnicy rozmowy. Wiele razy podkreślano, że Żydzi, Karaimi, Białorusini, Ukraińcy, Polacy i inne narodowości pokojowo mieszkały w jednym miasteczku, gdzie obok cerkwi na placach budowano kościoły, domy modlitewne i synagogi.


Jak przypomniał Oleksandr Bojczenko, pewnego razu podczas wizyty za granicą, ktoś mu powiedział, że Ukraińcy, kiedy jest mowa o dziedzictwie kulturowym innego narodu, mimo wszystko używają zaimka dzierżawczego «nasz», nawet jeśli chodzi o nietypowe dla tradycji ukraińskiej obiekty. Zdaniem pisarza może to mieć związek z tym, że Ukraińcy nie mają w zwyczaju dzielić czegoś na swoje i nie swoje, jeśli dotyczy to rodzimych miejsc.


Marianna Kijanowska podzieliła się historiami ze swojego rodzimego miasta Żółkwi (obwód lwowski). Autorka przyznała, że nie potrafi zrozumieć, dlaczego Żółkiew, która ma wyraziste miejsce w dziejach historycznych, skąd pochodzi wiele «encyklopedycznych» postaci, w której rozwinęło się drukarstwo jeszcze przed Lwowem, pozostaje w zasadzie nieznana.


Przypomniała jak w dzieciństwie razem z innymi dziećmi z ulicy wdzierała się do zaniedbanej synagogi, na dachu której wiły gniazda gołębie. Teraz jako dorosła kobieta, Marianna jest przygnębiona nie tym, że będąc dzieckiem, brała udział w niszczeniu gołębich gniazd, ale tym, że ani ona, ani inne dzieci nie miały wówczas świadomości, że stara synagoga była niegdyś świątynią.


Podobne historie z dzieciństwa obecni usłyszeli również od innych uczestników, dotyczyły one głównie Kijowa i Wilna. W sposób szczególny świadków dyskusji dotknęły przeżycia Białorusinki Nasty Kudasawy, która przyznała się, że w rodzimym Rogaczowie nie ma z kim porozmawiać w języku ojczystym.

 

Olga SZERSZEŃ
Zdjęcia autorki

CZYTAJ TAKŻE:

«MONODIE W CZERWONYM»: W ŁUCKU ZAPREZENTOWANO SIEDMIORO POETÓW

«MERIDIAN LUTSK»: NA FESTIWALU ROZMAWIANO O HŁASCE

«MERIDIAN LUTSK»: ZJEDNOCZYŁA NAS POEZJA

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1