Wiadomości
  • Register

W niedzielę 2 lipca w Kowlu odszedł po wieczną nagrodę o. Albert Turowski – kapłan i zakonnik Braci Mniejszych (bernardynów).

Ojca Zenona (tak miał imię z Chrztu) poznałem w Szarogrodzie na Podolu w 1983 roku, gdzie wkrótce po święceniach rozpoczął swoją posługę kapłańską. Wtedy jeszcze, za czasów Związku Radzieckiego, kiedy zakazane były jakiekolwiek wspólnoty zakonne, niewiele osób znało jego imię zakonne – Albert. Niziutki, okrąglutki ojczulek, mimo że tryskał wprost niewiarygodnym potokiem dowcipów – na temat i nie na temat – okazał się wspaniałym kapłanem i dla szarogrodzkiej parafii św. Floriana prawdziwym ojcem. Będąc rewelacyjnym duszpasterzem i gospodarzem umiał on znaleźć kluczyk do serca zarówno własnych parafian, jak i wiernych innych wyznań, a także podejście do władz niezbyt wówczas życzliwych wobec chrześcijan. Pod jego kierunkiem katolicy szarogrodzcy odzyskali zabrane w latach 30–40-tych mienie parafialne, był on również pomysłodawcą i budowniczym kilku kościołów w okolicznych miejscowościach oraz unikalnej w skali całej Ukrainy Drogi Krzyżowej. Był on także doskonałym kaznodzieją i spowiednikiem, umiał doradzić i pomóc w trudnej sytuacji robiąc to zawsze delikatnie i koniecznie z uśmiechem i żartem.

Poczucie humoru o. Albert miał naprawdę nie z tej ziemi. Kiedyś opowiadał, że po ukończeniu studiów radiotechnicznych, gdy jego koledzy z roku dowiedzieli się, że Zenek ma zamiar zostać księdzem, wybuchnęli: «Tobie to prędzej trzeba iść do szkoły cyrkowej, nie do seminarium!».

Większość swojego życia kapłańskiego o. Albert poświęcił Szarogrodowi, posługiwał zaś jeszcze w Budsławiu na Białorusi oraz w Połonnem, Żytomierzu i Czudnowie. Przez ostatnie lata mieszkał w Kowlu, tam też zmarł mając 68 lat, z których 33 lata był zakonnikiem i kapłanem. On nigdy i nigdzie nie siedział bezczynnie. Zawsze spełniał swoje obowiązki kapłańskie – odprawiał Msze Święte, udzielał Sakramentów, spowiadał. Był też złotą rączką: konstruował elektronikę, majsterkował, budował. Wszędzie tam, gdzie działał o. Albert, pozostawały po nim pamiątki – wzmacniacze do nagłośnienia i sprzęt oświetleniowy, unikalne szopki, oryginalne i zabawne budyneczki.

Tak Pan Bóg pokierował, że dosłownie kilka dni przed śmiercią o. Alberta odwiedziliśmy go z małżonką w Kowlu. Był taki jak zawsze. Pokazał nam kościół, swoje majsterkowanie, opowiadał o swoich planach i żartował. Taki też pozostanie na zawsze w naszej pamięci. Trudno nawet pomyśleć, że to spotkanie było ostatnie…

Pogrzeb o. Alberta odbył się 4 lipca w Szarogrodzie obwodu winnickiego.

Wieczny odpoczynek niech Tobie Pan Bóg dać raczy, ojcze Albercie! Dziękujemy Ci za Twoje złote ręce i złote serce.


Anatolij OLICH

Zespół redakcyjny «Monitora Wołyńskiego»
składa wyrazy szczerego współczucia
krewnym, współbraciom, parafianom oraz przyjaciołom ojca Alberta.
Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie.
A światłość wiekuista niechaj mu świeci.
Amen

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1