Rozmowy
  • Register

Pod koniec roku rozmawialiśmy z Wiesławem Mazurem, Konsulem Generalnym RP w Łucku, o jego doświadczeniach związanych z naszym miastem, projektach realizowanych lub wspieranych przez placówkę dyplomatyczną, obowiązkach konsula i planach na rok przyszły.

– Jest Pan Konsulem Generalnym RP w Łucku od ponad półtora roku. Jak się Panu żyje w naszym mieście? Co się Panu podoba w Łucku, a co chciałby Pan zmienić?
– Jestem Konsulem Generalnym RP w Łucku od 6 kwietnia 2017 r. i już mogę powiedzieć, że wrosłem w to miasto i w swój okręg konsularny. Natomiast na Ukrainie przebywam od dłuższego czasu. Miałem możliwość mieszkania w takich aglomeracjach, jak Lwów, Odessa, Sewastopol. W naszym pierwszym wywiadzie mówiłem, że znam Ukrainę, ale Wołynia będę się uczył. I to jest prawda. Wydawałoby się, że już go dobrze poznałem, lecz za każdym razem coś mnie zaskakuje. W Łucku żyje mi się bardzo dobrze, a przede wszystkim spokojnie. Oczywiście brakuje mi czasem opery czy innych doznań kulturalnych, ale nadrabiamy to dzięki działalności konsulatu. Jestem bardzo zadowolony z pobytu w Łucku i obwodzie wołyńskim, ponieważ jest tu dużo zabytków, jest gdzie pojechać. Natomiast spokojniejsze życie miasta powoduje, że mogę więcej czasu poświęcić na pracę konsulatu.

Bardzo się cieszę, że moje kontakty jako przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej z władzami miejscowymi układają się bardzo dobrze, ale ja jestem gościem w tym mieście i wszelkie zmiany w tym regionie pozostawiam jego włodarzom, ja muszę się zastanawiać nad tym, jak poprawić pracę konsulatu czy jak pomóc Polakom mieszkającym w Łuckim Okręgu Konsularnym.

– Ale przecież każda inicjatywa konsulatu pomaga zmianom na Ukrainie. M.in. projekt dla serowarów z obwodu wołyńskiego i rówieńskiego, który został zrealizowany w tym roku, czy inne projekty pozwalają ludziom na otrzymanie pomocy w postaci konkretnego przykładu czy doradztwa.
– Oczywiście, ale to są dwie różne rzeczy – dokonywanie zmian i pomoc. Oprócz projektu wsparcia przetwórstwa mleka, bardzo istotna była sprawa pomocy strażakom ukraińskim przez straż polską, która przekazała sprzęt i przeszkoliła ludzi. Od kilku lat wspólnie z Zarządem Policji Patrolowej w Obwodzie Wołyńskim realizujemy również akcję «Bezpieczna droga do szkoły» wręczając dzieciom elementy odblaskowe. Robimy bardzo dużo, ale to nie są zmiany, tylko wsparcie, jakie możemy dać naszemu partnerowi w ramach pomocy polskiej dla Ukrainy.

– Podczas różnych spotkań i uroczystości mówi Pan o problemach ukraińskich, o wojnie na Ukrainie, podkreśla, że Polska jest z Ukrainą w tych trudnych czasach.
– Takie jest oficjalne stanowisko Polski. Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy i od 1991 r. jest głównym orędownikiem wprowadzenia jej do Unii Europejskiej. Poza tym jestem emocjonalnie związany z Ukrainą. Przebywałem na Krymie i widziałem, jak wojska rosyjskie weszły na Krym, jak go okupowały. Dlatego w moim przypadku podejście emocjonalne czasem bierze górę nad pragmatyzmem dyplomatycznym. Mogę powiedzieć, że społeczeństwo ukraińskie ma we mnie wielkiego sojusznika.

– Jak wygląda zwykły dzień pracy Konsula Generalnego RP? Co należy do Pana obowiązków?
– Odpowiadam za pracę całego konsulatu, a jest to drugi co do wielkości konsulat RP na Ukrainie i tych zajęć jest dużo. Pracę zaczynamy codziennie o 8.15. Każdy z nas ma plan działania, który realizuje. Moja praca polega na tym, żeby pomagać moim pracownikom, inspirować ich i starać się eliminować przypadki, kiedy coś nie funkcjonuje. Przykładem może być sytuacja z oczekiwaniem na rozmowę z konsulem w sprawie Karty Polaka. Jak tu przyjechałem, czas oczekiwania interesanta wynosił ponad sześć miesięcy. Obecnie jest inny sposób rejestracji. Zrobiliśmy wszystko, żeby nie mogli na tym korzystać pośrednicy, a czas oczekiwania na spotkanie z konsulem nie jest większy niż siedem dni.

Wszystko, co się dzieje w konsulacie, jest przeze mnie akceptowane i nadzorowane. Wszystkie sukcesy są moim udziałem, ale i za wszystkie porażki też ja jestem odpowiedzialny. Przede wszystkim staram się, żeby konsulat był otwarty dla ludzi, był miejscem, gdzie człowiek jest obsługiwany kulturalnie, profesjonalnie i w miarę możliwości szybko.

– Czy były przypadki, że Pan musiał nagle ingerować w «ostrą» sytuację? Powiedzmy: jakaś odmowa i ktoś «dobija się» do Pana w sprawie wizy czy innych kwestii.
– Generalnie nie. Zakres naszych działań wynika z przepisów i każdy konsul odpowiada za to, co robi. Nie mogę wchodzić w kompetencje konsula, który podejmuje decyzję. Pełnię tylko rolę nadzorczą. Jeżeli są skargi, ja się przyglądam, czy konsul miał rację. Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że mam bardzo dobry zespół konsularny, pracownicy posiadają głęboką wiedzę i mam do nich pełne zaufanie. Natomiast wielu interesantów na swój problem patrzy subiektywnie.

– Jakie projekty obecnie wspiera Konsulat Generalny RP w Łucku?
– Przede wszystkim program dla serowarów i projekt pomocy straży pożarnej. Ostatnio skupiłem się na dwóch elementach: pierwszy to nauczanie języka polskiego, pomoc nauczycielom i szkołom, z którymi współpracujemy, a drugi to ściślejsza współpraca z polskimi organizacjami, zwłaszcza pomoc członkom społeczności polskiej znajdującym się w trudnych warunkach. W tym roku udało się zwiększyć tę pomoc dwukrotnie. Osobiście pilnuję tych spraw oraz podejmuję decyzje co do pomocy materialnej. Znam warunki życia ludzi, widzę, jak niskie emerytury dostają – 1300–1500 hrywien – dlatego też zależy mi na pomocy materialnej. Kupiliśmy m.in. sprzęt niezbędny dla ludzi starszych, czyli wózki, kule, chodziki, aparaty do mierzenia ciśnienia czy cukru we krwi, ale także pampersy i materace. Pod koniec roku dostałem 150 podań z prośbą o przyznanie pomocy, a mogłem jej udzielić tylko 32 osobom. Część z tych, którym odmówiliśmy, w tym roku już dostała pomoc, ale wystąpiła o nią po raz drugi. Starałem się, żeby każdy otrzymał wsparcie chociaż raz w roku, dlatego tym, którym odmówiliśmy z braku środków – podkreślam, że z braku środków, a nie z braku chęci pomocy – będziemy też proponowali pomoc. Szykujemy także dla takich osób paczki żywnościowe czy z produktami chemii gospodarczej.

Wracając do tematu nauki języka polskiego, powiem, że tu się mocno zaangażowałem. Mieliśmy szkolenia, spotkania z nauczycielami języka polskiego, nawiązaliśmy współpracę z Gimnazjum nr 4 w Łucku, gdzie wręczyliśmy niedawno tablicę multimedialną. Zakupiliśmy jeszcze 11 takich tablic dla innych szkół. Cały czas staramy się wspierać szkoły, gdzie dzieci uczą się języka polskiego.

Wspomnę również o projektach kulturalnych: «Kino bez granic», festiwal «Frontera» czy festiwale jazzowe, spotkania ekonomiczne i historyczne. Dużo projektów zostało zrealizowanych z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. M.in. wyścig żużlowy w Równem, który został zorganizowany po raz pierwszy, koncerty, Dni Kultury Polskiej w różnych miastach Łuckiego Okręgu Konsularnego. Mnie najbardziej utkwił w pamięci konkurs plastyczny dla dzieci i młodzieży, na który napłynęły 134 prace. Jury oceniło te prace, ale zorganizowaliśmy także specjalne głosowanie i wybór laureatów przez Facebook. Skala zainteresowania absolutnie mnie zaskoczyła: tę stronę odwiedziło ponad 30 tys. osób.

– Jednak nadal mamy problemy z miejscami naszej martyrologii.
– Na tej ziemi jest mnóstwo cmentarzy. Dla mnie początek drogi do odzyskania niepodległości to jest Kostiuchnówka. Przykładamy dużą wagę do zajmowania się miejscami pamięci narodowej. W tym roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy ogromną akcję: wytyczyliśmy trasy do nekropolii w Łuckim Okręgu Konsularnym. Konsulowie odwiedzili ponad 40 cmentarzy i zapalili na nich znicze. Pomagaliśmy organizacjom w sprzątaniu i porządkowaniu cmentarzy, na których spoczywają nasi rodacy. Historia dla każdego narodu jest jednym z najważniejszych elementów.

– Czego możemy oczekiwać od Konsula Generalnego RP w Łucku w roku przyszłym?
– Chciałbym kontynuować to, co wcześniej robiliśmy, czyli dbanie o miejsca pamięci, współpracę z organizacjami polskimi i tymi, które działają na rzecz kultury polskiej, propagowanie kultury polskiej, pomoc szkołom uczącym języka polskiego, dbanie o starszych ludzi, kontynuowanie prac nad otwartością konsulatu. Będą oczywiście pojawiały się nowe koncerty, sympozja naukowe i inne tego typu działania. Mamy w 2019 r. pewne rocznice, m.in. 15-lecie wstąpienia Polski do UE, wybory – musimy zadbać o to, żeby Polacy za granicą mogli wziąć w nich udział.

Chciałbym nasze poprzednie działania ugruntować i umocnić, żeby przynosiły jeszcze większe efekty. Wszystko można jednak robić tylko wtedy, kiedy jest dobry klimat. A współpraca moja i konsulatu z władzami zarówno w obwodzie tarnopolskim, rówieńskim, jak i wołyńskim układa się bardzo dobrze.

– Jak się świętuje w Pana rodzinie Boże Narodzenie? Czy Pan śpiewa kolędy? Jakie?
– Generalnie nie śpiewam, bo nie mam dobrego głosu, ale słucham. Te święta spędzimy z żoną w Łucku bardzo spokojnie, tradycyjnie. Włączymy kolędy, przygotujemy kolację wigilijną. Pod choinkę zawsze dajemy sobie prezenty, ale także mamy zwykle dla siebie coś na Nowy Rok. Dla mnie sprawa Nowego Roku jest bardzo istotna, bo uważam, że jak spędzisz Nowy Rok, tak ci się układa cały rok następny. 1 stycznia zawsze jemy uroczyste śniadanie.

– Cały czas jest Pan na placówce. Nie tęskni Pan za domem, za krajem?
– Takie życie sobie wybrałem i ono mi odpowiada. Pobyt za granicą zawsze powoduje zmniejszenie kontaktów z rodziną, ale ja wybrałem taki właśnie zawód i nie narzekam.

– Jaki prezent pod choinkę Pan chciałby dostać jako zwykły człowiek i jako Konsul Generalny Rzeczypospolitej w Łucku?
– Podstawowy prezent, jaki sobie życzyłbym, to żeby te święta spędzić w spokoju, żeby nie musieć zajmować się sprawami służbowymi.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK
Fot. Piotr KOWALIK

zyczenia bn 2018 kg

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1