Rozmowy
  • Register

Group photo Modern Expo Group medium

Wspólne ukraińsko-polskie przedsiębiorstwo «Modern-Expo» z pewnością można nazwać liderem ukraińskiego biznesu. Dzisiejsza rozmowa – z jego założycielem Piotrem Pyłypiukiem.

 

 

 

Walenty Wakoluk: Panie Piotrze, kiedy Pan zaczął prowadzić działalność gospodarczą?


Piotr Pyłypiuk: Na przełomie 1993 i 1994 roku. Oficjalnie zaistnieliśmy od roku 1993, kiedy pojawiła się grupa firm. Dziś już możemy mówić nie o ukraińskim lub ukraińsko-polskim biznesie, a o holdingu międzynarodowym, grupie firm «Modern-Expo», u podstaw której są ukraińsko-polskie korzenie. Początki firmy sięgają 1995 roku, kiedy poznałem mojego partnera. Już ponad 20 lat rozwijamy ten biznes. Od 1997 roku byliśmy wspólnym przedsiębiorstwem. W przeciągu ostatniego półtora roku nasza firma stała się holdingiem międzynarodowym z europejską jurysdykcją, gdyż doszła do etapu, kiedy powstało pytanie o przyciągnięcie inwestycji zagranicznych, finansowanie naszego rozwoju, a większość inwestorów chce mieć do czynienia z przedsiębiorstwami z europejską jurysdykcją.


W. W.: Obecnie jest holding, kompanie międzynarodowe, proszę jednak przypomnieć swój pierwszy krok, kiedy Pan po raz pierwszy coś zorganizował. Kim Pan jest z wykształcenia, gdzie Pan się urodził?


P. P.: Z wykształcenia jestem nauczycielem. Urodziłem się w obwodzie winnickim w malowniczej wsi Wiwsianyky w rejonie koziatyńskim, w rodzinie rolników. Ojciec całe życie pracował jako mechanik, traktorzysta w kołchozie, a moja matka – na poczcie, gdzie przeszła kolejne szczeble hierarchii, aż w końcu została naczelnikiem wiejskiego urzędu pocztowego. Mam jeszcze starszego brata. W 1987 roku skończyłem szkołę, a w 1988 roku dostałem się na studia do Łuckiego Instytutu Pedagogicznego. Po studiach pojawiło się pytanie, co mam robić dalej – iść do szkoły, czy próbować swoich sił w jakiejś innej dziedzinie. Wtedy, w latach 1993-1994, był kryzys. Nauczyciele w szkole dostawali mizerną pensję. Dlatego już wtedy zacząłem prowadzić drobną działalność gospodarczą. Na przykład, jeździłem w weekend na wieś do rodziców, widziałem, że w tamtejszym sklepie sprzedają francuskie perfumy, ale nikt ich tam nie kupuje, bo są drogie. W Łucku natomiast było ich brak. I to wszystko. To było proste.


W.W. To była «zabawa w biznes», czy pilna konieczność życiowa?


P. P.: Wieś na przełomie lat 80-tych i 90-tych była biedna. Od pierwszego roku studiów rozumiałem, że należy myśleć o tym, jak zarabiać pieniądze na życie, dlatego po pierwszym roku studiów pojechałem do Kazachstanu, pracowałem na budowie. Potem otworzyły się nowe możliwości. Moi znajomi zaczęli jeździć do Jugosławii, Polski i wzięli mnie ze sobą do Jugosławii. Lata 1989-1990 były przełomowe, wtedy otworzyły się granice, zdobyłem w tym momencie pewne doświadczenie, które pomogło mi w przyszłości.


W. W.: Kiedy Pan zaczął jeździć za granicę, między innymi do Polski, jak Pan się poczuł w tamtej przestrzeni?


P.P. Odkryłem dla siebie Polskę w latach 1994-1995, kiedy zaczęliśmy tam jeździć. W tym kraju odbywały się trudne procesy, od końca lat 80. budowano nowe społeczeństwo. Później zaczęliśmy kupować w Polsce urządzenia handlowe, przewoziliśmy je na Ukrainę, tak poznałem swojego partnera. Widziałem jak w Polsce krok po kroku zachodzą zmiany. Tak, to był długi proces. Pamiętam reformy Balcerowicza, kiedy umożliwiono rozwój małego biznesu, potem – średniego. Co działo się u nas, na Ukrainie? Niestety, poszliśmy w innym kierunku, albo po prostu donikąd – zatrzymaliśmy się i staliśmy w miejscu, czekaliśmy, że ktoś do nas przyjdzie.


W. W.: Były to bardzo trudne czasy dla początkujących biznesmenów. Trzeba było dawać łapówki?


P.P. Korupcja – jest to kwestia dwustronna. Mówiąc o biznesie, od samego początku mieliśmy na celu założenie przedsiębiorstwa, które będzie miało przyszłość. W 1995 r. zaczęliśmy pracować z Bogdanem Łukasikiem i w 1997 założyliśmy wspólne przedsiębiorstwo. Od razu postanowiliśmy, że będziemy robić wszystko poprawnie. Rozumieliśmy, że w przypadku naruszenia prawa, trzeba będzie ponosić odpowiedzialność przed systemem.


W. W.: Polski partner rozumiał specyfikę ukraińską?


P. P.: Polski partner, Bogdan Łukasik z Lublina – człowiek mający jasny pogląd i strategiczne myślenie. Kiedy się poznaliśmy, od razu zrozumieliśmy, że mamy dużo wspólnego. On zaproponował aby założyć firmę, zajmującą się wytwórstwem na Ukrainie. Patrzyliśmy w przyszłość, chcieliśmy założyć przedsiębiorstwo z własną produkcją. Wtedy, kiedy inni wątpili w to, że można mieć do czynienia z Ukrainą, on był przekonany, że tu jest przyszłość. Chyba, nie tyle ważnym jest wybór strategii biznesowej czy rodzaj działalności, co wybór partnerów. Połączyły nas wspólne wartości, oparte na uczciwości, przyzwoitości, wzajemnym zaufaniu itp.


W.W. Teraz, po tylu latach działalności na poziomie międzynarodowym, czy czuje się Pan przedstawicielem dyplomacji oddolnej?


P. P.: Stworzywszy wspólne przedsiębiorstwo osiągnęliśmy poziom międzynarodowy i dopiero wtedy mogliśmy wejść na polski rynek. Nie zbudowano przecież fabryki w ciągu jednego dnia, był to proces stopniowy: wzrastaliśmy stopniowo do takiej kompanii, która weszła na rynki Ukrainy, na rynki Europy Wschodniej i Środkowej. Coraz częściej do nas zaczęli przyjeżdżać przedstawiciele z innych krajów, np. z Niemiec, czy Francji. Kiedy oni przyjeżdżali na Ukrainę, pokazywaliśmy im nasze przedsiębiorstwo. Wiedziałem, że pierwsze wrażenie można sprawić tylko raz i my sprawialiśmy pozytywne wrażenie. Po powrocie zagranicznych przedstawicieli do siebie, byłem przekonany, że jadą od nas z inną opinią o Ukrainie.


W. W.: Czy ma Pan wspólną wizję z Pana polskim partnerem?


P. P.: Miałem szczęście znaleźć partnera, z którym podzielamy nasze wartości. Dlatego, w tak trudnym dla Ukrainy momencie, nie staliśmy z boku. Zaczęliśmy wielką działalność dobroczynną, polegającą na założeniu Fundacji «Wołyń 2014», która w krótkim czasie zgromadziła około 7 mln. hrywien gotówką, przeznaczonych na potrzeby przesiedleńców, żołnierzy, rannych. Partner z Polski nie dystansował się, powiedział, że dziś jest czas na to, żeby wystąpić w obronie Ukrainy, inaczej ją stracimy. Dlatego zrobił wiele, żebyśmy mogli przekazać pieniądze. Bogdan sam prowadzi aktywną działalność w Lublinie – zbiera fundusze na rzecz poszkodowanych, realizuje szereg programów z zakresu zakupu sprzętu medycznego. Toteż, w Lublinie organizowano projekt «Razem z Ukrainą», w ramach którego są zbierane pieniądze i niezbędne rzeczy dla przesiedleńców. Uważam, że właśnie to jest prawdziwy przykład dyplomacji oddolnej.


W. W.: Czy Pan rozpowszechnia informację o swoim aktywnym zaangażowaniu w działalność dobroczynną?


P. P.: O naszej inicjatywie dobroczynnej niewiele słychać, ponieważ nie traktujemy tego jako projekt polityczny. Mieliśmy na celu pracować na rzecz potrzebujących, w trudnej chwili podać pomocną dłoń żołnierzom, poszkodowanym i nawet całemu krajowi. Można wejść na naszą stronę internetową i zobaczyć jak dużą i poważną sprawę robimy, albo co już zrobiliśmy. Jest taka jednostka specjalna «Świteź», która już dwukrotnie była w strefie działań wojennych, dwukrotnie stamtąd bohatersko wracała, ale nikt nie wie, że tę jednostkę ubierano i kupowano dla niej sprzęt z kosztów Fundacji. Dostarczyliśmy im 5 pojazdów, 2 z nich – opancerzone. O tym trzeba mówić, tym bardziej, że mówimy o tym w kontekście stosunków ukraińsko-polskich. Jest dużo teraz pustych rozmów, niekończących się wskazówek, co i jak robić, ale nie wszyscy rozumieją, że w tym trudnym momencie stosowne są nie rady i współczucie, a konkretne działania. Obecnie samo współczucie dla Ukrainy to za mało.


W. W.: W biznesie odbył Pan dość długą drogę. Jak Pan ocenia polityczne etapy Niepodległej Ukrainy – etapy Krawczuka, Kuczmy, Juszczenki oraz Janukowycza?


P. P.: Nasz biznes rozwijał się razem z niepodległością, w okresach rządów różnych prezydentów. W tym samym czasie zmieniał się również nasz kraj. Wydaje mi się, że Ukraina mimo różnej krytyki rozwijała się. Możemy mówić o tym, że zmieniło się kilka pokoleń, zmieniła się świadomość. W czasie rządów każdego z prezydentów zawsze pracowaliśmy na perspektywę. Nasz wybór – żyć zgodnie z prawem, uczciwie płacąc podatki. To, że na Ukrainie nie można uczciwie prowadzić działalności gospodarczej i płacić podatków państwu – to mit. Ukraina nie jest najgorszym krajem w Europie pod względem systemu podatkowego, mamy jedne z najniższych podatków. Inna sprawa, że wszyscy pracują na różnych warunkach i ktoś płaci podatki, a ktoś nie, wydając pensję pod stołem.


W. W.: Co Piotr Pyłypiuk zmieniłby dziś na Ukrainie?
P. P.: Po pierwsze, potrzebujemy pokoju. Ten problem jest najbardziej aktualny. Należy przywrócić zaufanie do władzy. Instytucje państwowe muszą wykonywać swoje obowiązki, a nie bawić się w politykę. Trzeba również stworzyć klimat do biznesu. Jest prawo, a więc zapewnijcie, żeby wszyscy, beż żadnych wyjątków przestrzegali jego zasad. Wszyscy powinni być równi wobec prawa. Muszą właściwie funkcjonować wszystkie gałęzie władzy – ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Żeby odnowić zaufanie do państwa, władza sama powinna zacząć żyć zgodnie z zasadami. Należy zacząć pracować.


W. W.: Jak Pan uważa, czy warunki pracy w przedsiębiorstwach zmieniają ludzi?


P. P.: Wierzę w to, że każdy człowiek przychodzi na ten świat z misją uczynienia tego świata lepszym. Po prostu nie każdy widzi przed sobą tę misję, lub ją sobie uświadamia. Chcemy być liderami w swojej dziedzinie. Dlatego staramy się rozumieć ludzi, stwarzać warunki do tego, żeby czuli się bardziej pewni siebie. Czy ludzie się zmieniają przychodząc do «Modern-Expo»? Myślę, że na 100 proc. Ludzie przychodzący do naszej firmy całkowicie podzielają nasze wartości, myślą o tym, jak można osiągnąć sukces, jak rozwijać się i co w tym celu należy zrobić. Nasze przedsiębiorstwo jest również wyjątkowe przez to, że mamy fabryki, filie nie tylko na Ukrainie, ale też w innych krajach świata (np. we Francji, w Polsce, w Niemczech, w Rosji, ZEA, na Białorusi). To wszystko otwiera duże możliwości naszym pracownikom do samorozwoju.


W. W.: Czy swoim przykładem udanego prowadzenia biznesu chce Pan komuś coś udowodnić?


P. P.: Podstawowa myśl – udowodnić sobie, może nawet innym, między innymi naszym sąsiadom, że na Ukrainie są utalentowani ludzie, mogący produkować wysokotechnologiczne towary. Finanse – to nie tylko indykator naszego sukcesu. Obecnie w skład «Modern-Expo» wchodzi firma «Modern Engineering», produkująca bardzo wysokotechnologiczne linie przemysłowe. Niewiele europejskich firm może produkować tak wysokiej jakości urządzenia. «Modern Engineering» robi wyjątkowe rzeczy. To świadczy o tym, że Ukraina ma potencjał.


W. W.: Pana credo życiowe.


P. P.: Pozostawać zawsze człowiekiem, niezależnie od okoliczności.


W. W.: Kim Pan czuje się naprawdę?


P. P.: Jestem wielkim marzycielem mającym bardzo duże wsparcie ze strony członków zespołu, którzy wierzą w moje marzenia.


W. W.: Czy Pan jest szczęśliwym człowiekiem?


P. P.: Jestem o tym całkowicie przekonany. Mam wspaniałą rodzinę, dobrą pracę, dobrych kolegów. Jestem dumny z tego, że wyrosłem na Ukrainie, niezależnie od tego co o niej mówią. Bardzo wielką motywacją jest życie i jego zmiana na lepsze dla siebie, moich pracowników.


W. W.: Jakiej klasy społecznej brakuje Ukrainie?


P. P.: Brakuje średniej klasy – samowystarczających obywateli, mogących poradzić sobie. Ta średnia klasa rozszerzy się dopiero wtedy, kiedy na Ukrainie odbędą się realne zmiany, kiedy będzie rozwijać się biznes w jakiejkolwiek postaci. Należy przestrzegać norm prawa i nie przeszkadzać innym działać.


W. W.: Czy Pan uważa, że ma Pan wrogów?


P. P.: Nie sądzę, że wielu ludzi mnie lubi. Są tacy, których być może rozczarowałem lub stracili pracę przez moją bezkompromisowość. Nasze przedsiębiorstwo organicznie się rozwijało, nigdy nikogo nie oszukiwaliśmy. W biznesie reputacja jest najdroższa, doceniamy naszą reputację, dlatego nie stwarzaliśmy precedensów, wskutek których mogli się pojawić wrogowie.


W. W.: Jak Pan widzi przyszłość Ukrainy?


P. P.: Obecnie, a może w najbliższej przyszłości, Ukraina – to najbardziej obiecujący rynek dla inwestycji. Proszę zaufać mojemu doświadczeniu z punktu widzenia kierownika holdingu międzynarodowego, który przetrwał od początków do założenia organizacji międzynarodowej, że Ukraina – to najbardziej przyszłościowy rynek. I teraz ten, kto będzie zbyt długo zastanawiać się czy warto inwestować, czy nie warto, pozostanie, jak zawsze, z tyłu.


W. W.: Należy szukać inwestorów?


P. P.: Należy jeździć i kontaktować się z różnymi ludźmi. Teraz są organizowane fora biznesowe, to dobrze, ale trzeba zapraszać na nie potencjalnych partnerów z różnych krajów. Zawsze byłem nastawiony na popularyzację Ukrainy, Wołynia. Możemy pokazać, że na Ukrainie można pracować, można zarabiać pieniądze. Jeśli ktoś szuka, zawsze znajdzie, trzeba tylko się na to nastawić.


W. W. Co jeszcze oferuje Pana firma?


P. P.: Nasze dzisiejsze hasło «Go Modern!» – bądź współczesnym». Mamy wyraźny cel – produkować wysokiej jakości wyposażenie handlowe dla skutecznej realizacji pomysłów i projektów naszych partnerów, osiągać pozycję światowego lidera, wykorzystując intelektualny potencjał i doświadczenie profesjonalistów. Jestem pewny, że u nas ludzie mają i potencjał intelektualny, i doświadczenie, i ogromne możliwości. Jeśli potrafimy połączyć ludzi, przekonać, że jest to cenny pomysł i poprowadzić za sobą, ludzie zrobią wszystko. Trzeba tylko być uczciwym wobec ludzi tak samo, jak wobec siebie.


Rozmawiał Walenty WAKOLUK

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1