Rozmowy
  • Register

1385403683-1728x800 c

Wcześniejsze wybory parlamentarne na Ukrainie wzbudziły wielkie zainteresowanie na świecie, w Europie i u naszych sąsiadów – w Polsce. Z Polski na Ukrainę przyjechała 40-osobowa delegacja parlamentarna, która miała do wykonania ważną misję. Jej zadanie polegało na obserwacji, czy wybory na Ukrainie odbywają się zgodnie z demokratycznymi standardami.

 

 

Przedstawiciele polskiego Sejmu i Senatu pojechali do kilku ukraińskich miast: Kijowa, Odessy, Winnicy, Lwowa, Charkowa i rozjechali się w teren. Część z nich wizytowała miasta na Wołyniu m.in. Łuck, Kowel czy Włodzimierz Wołyński. «Monitor Wołyński» poprosił posłów na Sejm RP Arkadiusza Mularczyka, członka Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, oraz Aleksandra Sosnę, członka Klubu PO z Białegostoku, aby podzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat tego wydarzenia.

 

 

– Panie Pośle, jak według Pana przebiegał proces wyborczy na Ukrainie? Proszę o kilka słów oceny.


Arkadiusz Mularczyk: Odwiedziliśmy kilkanaście komisji wyborczych na Wołyniu i według naszych obserwacji wybory spełniają wszystkie demokratyczne przesłanki, jakie powinny spełniać procesy wyborcze w krajach demokratycznych i praworządnych. Nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń. Byliśmy bardzo dobrze przyjmowani i czujemy, że tutaj jest sympatia dla Polski. My też mamy dużą sympatię dla Ukrainy i należy życzyć, żeby Ukraińcy wybrali takich parlamentarzystów, a w konsekwencji rząd, który będzie chciał dokonać realnych zmian w kraju w sferze gospodarczej, społecznej i mentalnej. To będzie proces trudny, ale muszą być podjęte zdecydowane kroki, aby państwo i społeczeństwo będzie zmierzało w kierunku pozytywnych zmian ustrojowych.


My też mamy taką sympatię dla Ukrainy i należy życzyć, żeby Ukraińcy wybrali takich parlamentarzystów, którzy będą chcieli dokonać realnych zmian w kraju w sferze gospodarczej, społecznej i mentalnej. To będzie proces trudny, ale muszą być podjęte pewne początkowe działania, które doprowadzą, że państwo będzie zmierzało w kierunku dobrych zmian.


– Białystok to dla nas, Polaków na Wołyniu, bardzo ważne miasto. Co roku uczestniczymy w Marszu Żywej Pamięci Polskiego Sybiru. Proszę wskazać, czego według Pana brakuje w życiu politycznym na Ukrainie?


Aleksander Sosna: Tak, staram się również brać udział w Marszu. A wracając do dnia dzisiejszego, myślę, że brakuje prężnie działających samorządów. Samorząd na tym najniższym szczeblu, czyli gminy, miasta czy powiatu, daje możliwość wzięcia sprawy w swoje ręce. Niezwykle ważna jest kwestia wsparcia samorządu środkami finansowymi. Samorząd powinien mieć dopływ stałych środków. Ale nie mniej ważni będą ludzie, którzy zechcą wejść w przyszłości do samorządów lokalnych. Muszą to być ludzie, którzy podejmą się tej pracy po to, aby zmieniać swoje najbliższe otoczenie, a nie dlatego, żeby dojść do władzy i zajmować się polityką. Wielu Ukraińców wyjeżdża do Polski na studia. Ważne jest, aby chcieli oni ten zdobyty bagaż wiedzy i doświadczenia, przywieźć z powrotem do kraju. Bo to właśnie oni staną się siłą napędową i fundamentem reform, które winny nastąpić na Ukrainie.


– Jakich rad, z perspektywy polskich doświadczeń w Unii Europejskiej, udzieliłby Pan dzisiaj Ukrainie?


A. S.: Myślę, że Ukraińcy powinni budować lokalne wspólnoty, takie małe Ojczyzny. Muszą zjawić się liderzy lokalni, którzy będą jednoczyli ludzi wokół pewnych celów. Tym celem może być np. naprawienie drogi w swojej wsi. Powinny powstać samorządy, które wytyczą sobie zadania i będą je powoli realizować. Trzeba zacząć zmiany od miejsca zamieszkania, miejsca pracy, zadbać o swoje najbliższe otoczenie. Państwo czy społeczeństwo buduje się od podstaw. Oczywiście walka z korupcją, nepotyzmem, z tymi patologiami jest niezbędna, ale nie mniej ważna jest też budowa na najniższym poziomie, czyli oddanie ludziom władzy i podzielenie się z nimi odpowiedzialnością, na poziomie małych Ojczyzn.


– Przynależność do UE niesie za sobą dobre i złe strony i Ukraińcy to widzą.


A. M.: Sądzę, że nie ma na dzień dzisiejszy innej i lepszej alternatywy dla Ukrainy jak UE. UE to mechanizmy i procedury, które pomogą zmniejszyć korupcję i lepiej wykorzystać środki publiczne, daje szanse na szybszy rozwój. Ale nie ma się co oszukiwać, że to idealne rozwiązanie. Trzeba chronić swój przemysł, swoją gospodarkę, swoje lokalne firmy. Trzeba wspierać firmy lokalne, czyli dbać o rynek i przedsiębiorczość. Należy chronić i wspierać własny system finansowy, medialny i gospodarczy. Osobiście uważam, że błędem Polski było to, że np. zbyt szybko weszły duże globalne korporacje, które ograniczyły, a w wielu gałęziach wręcz zdominowały polską drobną przedsiębiorczość np. handel. Z drugiej jednak strony te wszystkie szanse i zagrożenia, jakie daje UE, jako wspólnota gospodarcza, społeczna, a przede wszystkim polityczna jest także ceną większego bezpieczeństwa naszego kraju.


A. S.: Nawiązując do tematu, chciałbym przypomnieć, że myśmy byli już w zjednoczonej Europie, a państwo Jagiellonów było przykładem Unii Europejskiej. W państwie tym w zgodzie i jedności żyły obok siebie różne narodowości. «Jedność w różnorodności» – jestem zwolennikiem takiego życia. Dzisiaj zaszedłem w Łucku do kościoła, potem zwiedziłem cerkiew, następnie świątynię ewangelicką i poszedłem do synagogi, która była zamknięta. Te świątynie są usytuowane w czterech rogach kwadratu i 100 lat temu tętniły życiem. Ówczesne społeczeństwo funkcjonowało i egzystowało wspólnie. Bez narzucania, nikt nie miał pretensji, że w niedzielę ludzie rozchodzili się do różnych świątyń, a w sobotę nikt nie miał pretensji o to, że Żydzi świętowali swój dzień. To było takie normalne.


Unia jest naprawdę dobra, a my korzystamy z niej, jednak narzuca pewne zachowania i standardy, które «zabijają» naszą indywidualność. Unia chce uniwersalizmu i standaryzowania, ale Polska stara się to wykorzystać, żeby zachować swoją odrębność.


– O czym należy wiedzieć i na co być przygotowanym przed wejściem do UE?


A. M.: Należy mieć świadomość, że w UE oprócz pewnych gwarancji i standardów to także polityczna i gospodarcza gra interesów. UE to nie jest wyłącznie «dobra ciocia», która wszystkim będzie dawała, ale to też wspólnota krajów, która najbardziej służy krajom o największym kapitale gospodarczym i politycznym.


Musimy mieć tę świadomość, że z jednej strony UE daje nam pewną bazę bezpieczeństwa i wolności, ale z drugiej strony otwieramy swój kraj, swoje rynki dla wszystkich innych krajów UE. I jak już wspomniałem jest to pewne zagrożenie dla wielu branż. Ale wspólny rynek daje nam też inne możliwości. Rynek UE jest jednolitym i  marka UE, w której jest Polska to mocna światowa marka.


– Jaką ochronę przed taką dominacją mocniejszych państw będzie mogła mieć Ukraina?


A. S.: Są pewne standardy, procedury, prawa, które statuują pewne gwarancje dla wszystkich krajów UE. Ale musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – co jest naszym celem? Unia, mimo tych zagrożeń, daje nam standardy, bezpieczeństwo ekonomiczne, wolny przepływ osób, kapitału… I są to pewne wartości. Na chwilę obecną, jak widzimy, jest to więcej szans.


– Czy będziemy się wspierać nawzajem w przestrzeni europejskiej?


A. M.: Mam takie przekonanie, że jest to w interesie Ukrainy i Polski. Mamy interes w tym, aby Ukraina była krajem demokratycznym państwem prawa, by jak najszybciej przystąpiła do UE, bo zwiększy to także obszar naszego bezpieczeństwa osobistego i gospodarczego. Leży to w naszym żywotnym interesie. Ale też będziemy ze sobą niebawem konkurować, bo przecież firmy, które są np. w Nowym Sączu czy w Warszawie, za chwilę będą konkurować z przedsiębiorstwami, które są w Łucku czy we Lwowie. Więc podkreślam, to są szanse i konkurencja. Trzeba mieć tego świadomość.


– Czego należy życzyć Ukrainie?


A. M.: Odważnie wykorzystać swoją szansę, która się nadarzyła. Pomimo ogromnych strat Ukraina pokazała, że ofiarnie walczy o swoją niepodległość i wolność. Jestem przekonany, że wygra tą walkę. Teraz jest szansa, żeby zbliżyć się do Europy i przeprowadzić reformy, które Ukrainę podniosą na wyższy poziom, jeśli chodzi o standardy demokratyczne, państwa prawa i rozwój gospodarczy kraju.


A. S.: A ja życzę wytrwałości Ukraińcom w obranym kierunku, mimo różnych przeszkód, które mogą wystąpić. Warto pamiętać, że jedność tkwi w różnorodności. Niech Ukraińcy pozostaną różni w tej jedności, jaką stanowi Unia Europejska.


Idźcie sami tą drogą, a my będziemy wytrwale was wspierać, bez narzucania naszego zdania.

 

 

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1