Artykuły
  • Register

Ksiądz z Wołynia został ojcem duchowym dla dziesiątków mieszkańców Podola, a owoce jego posługi kapłańskiej są zauważalne do dziś.

Antoni Chomicki urodził się 9 kwietnia 1909 r. we wsi Samułki Duże niedaleko Białegostoku (obecnie województwo podlaskie). Był najmłodszym – dziewiątym – dzieckiem w rodzinie Józefa Chomickiego i Apolonii Stalewskiej. Uczył się we Włodzimierzu Wołyńskim, po maturze dostał się do Wyższego Seminarium Duchownego w Łucku. 15 czerwca 1935 r. Antoni Chomicki otrzymał święcenia kapłańskie z rąk łuckiego biskupa pomocniczego Stefana Walczykiewicza. Następnie mianowano go wikariuszem parafii w Równem. Młody i energiczny ksiądz był jednocześnie katechetą oraz kapelanem harcerskim, wojskowym i więziennym. Gorliwość i zdolności ks. Antoniego nie pozostały niezauważone – 23 grudnia 1937 r. bp Adolf Piotr Szelążek mianował go proboszczem parafii w Klesowie (obecnie rejon sarneński w obwodzie rówieńskim). Parafia łącznie z okolicznymi wsiami liczyła 2400 katolików, którzy nie mieścili się w drewnianej kapliczce Świętej Barbary. Ks. Antoni rozpoczął budowę nowego kościoła, której nigdy nie ukończono: w 1939 r. przyszli sowieci, w 1941 r. Niemcy, w 1943 r. rozpoczęła się rzeź wołyńska. Proboszczowi wypadło opiekować się swoimi parafianami w trudnych czasach, mimo to nie opuścił ich. W Klesowie znajdował się ośrodek polskiej samoobrony. Chomicki posługując się pseudonimem «Roch» współpracował z Armią Krajową, dzięki czemu udało mu się uratować parafian przed zagładą.

16 lutego 1945 r. ks. Antoni Chomicki został aresztowany przez NKWD. Po roku śledztwa skazano go na 10 lat łagrów. Od początku lutego 1946 r. przebywał w łagrach Workuty. 27 kwietnia 1947 r. został wypuszczony na wolność. Było to możliwe dzięki ponownemu rozpatrzeniu jego sprawy, do którego doszło po tym, jak dowódcy sowieckiej partyzantki potwierdzili, że ks. Antoni pomagał im w czasie wojny. Chomicki odrzucił propozycję wyjazdu do Polski – postanowił służyć katolikom na terenie ZSRR. W latach 1947–1955 r. był proboszczem w Połonnem (obwód chmielnicki), od 1955 r. do 1958 r. – w Szarogrodzie (obwód winnicki), a od 1958 r. do śmierci w 1993 r. – w Murafie w rejonie szarogrodzkim.

Tak krótko można przedstawić życiorys ks. Antoniego Chomickiego, proboszcza z diecezji łuckiej. Suche fakty i daty nie pozwalają na zrozumienie, jakim był człowiekiem, spróbuję więc opowiedzieć to, co wiem o nim.

Po raz pierwszy ks. Antoniego zobaczyłem, kiedy miałem ok. 5–6 lat. To wydarzenie bardzo wyraźnie utkwiło w mojej pamięci, ponieważ po raz pierwszy w życiu widziałem księdza, ministrantów, sypaczki, chorągwie, usłyszałem brzmienie organów. Pojechaliśmy na mszę do Murafy, położonej 12 km od mojego rodzinnego Szarogrodu. Mieliśmy co prawda w mieście czynny kościół, ale moi rodzice do niego nie chodzili, ponieważ za to groziły w tamtych czasach różne konsekwencje.

Była akurat uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Murafski kościół był wypełniony po brzegi, ludzie nie mieścili się nawet na podwórku, dlatego stali nawet za ogrodzeniem. Dzieci, które weszły do kościoła, podpychano do przodu. Robiono to z dwóch przyczyn: żeby nikt obcy ich nie widział, a w dodatku z przodu było trochę więcej miejsca, w związku z czym miały czym oddychać. Stałem niedaleko ambony, z której ks. Antoni wygłaszał kazanie. Pamiętam go jako człowieka wysokiego, barczystego, z donośnym głosem – wówczas w świątyniach w ogóle nie stosowano mikrofonów.

chomicki 09

Ambona kościoła w Murafie

Opierając się na własnym doświadczeniu powiem, że w tamtych czasach szacunek dla wszystkich katolickich księży w naszej miejscowości był absolutny, ale autorytet Chomickiego u wiernych był chyba porównywalny do papieża. Nawet wszyscy księża z okolicznych miejscowości słuchali jego rad, więc ks. Antoni otrzymał przydomek «Patriarcha Podola». Poważały go nawet władze, dlatego wszystkie najtrudniejsze kwestie kościelne załatwiał właśnie Chomicki.

Później, gdy już był w starszym wieku, spotykałem się z ks. Chomickim jeszcze kilkanaście razy, ale bliższej znajomości z nim nie miałem. Śpiewałem natomiast w parafialnym chórze w Szarogrodzie, którym kierował Eugeniusz Swarycewicz – najbliższy przyjaciel ks. Antoniego. Ich przyjaźń trwała od 1950 r., kiedy młody wówczas pan Gienek przyjechał na zaproszenie księdza do Połonnego, żeby pracować tam jako organista. Następnie razem z ks. Chomickim przeniósł się do Szarogrodu, a potem do Murafy. Eugeniusz Swarycewicz mieszka obecnie w Murafie i mimo poważnego już wieku (urodził się w 1926 r.), do dziś kontynuuje służbę jako organista.

chomicki 03

Ks. Antoni Chomicki z rodziną Eugeniusza Swarcewicza – żoną Leonardą, córką Krystyną oraz synem Ryszardem

Specjalnie przyjeżdżałem do pana Eugeniusza w 2017 r., żeby udzielił mi wywiadu. Podarował mi wówczas 100-stronicowy rękopis ze wspomnieniami o swoim życiu i pracy organisty, co najmniej połowę stron poświęcił w nim Antoniemu Chomickiemu.

chomicki 06

Rękopis Pana Gienka

Są tam o nim takie słowa: «Swoją pokorą, dobrocią i troską przyciągał do siebie zarówno wierzących, jak i niewierzących. Wszyscy lubili go i czcili. Ks. Antoni był wrażliwy na ludzkie problemy. Kiedy ktoś przyjeżdżał z innej miejscowości, najpierw kierował go do kuchni, aby napił się herbaty, dopiero potem zajmował się jego sprawami. Kiedy chrzcił dzieci, zawsze starał się wesprzeć rodziny, w których było więcej dzieci. Dawał im czasem po 100 rubli, a w tamtych czasach były to ogromne pieniądze: ofiara z jednej mszy wynosiła 10–15 rubli. Ksiądz żył bardzo skromnie. Na śniadanie często miał ziemniaki w mundurkach i mleko. Ubierał się źle. Zimą nosił wytartą czapkę, którą zostawiłem sobie na pamiątkę. Oprócz pracy duszpasterskiej dużo czasu poświęcał modlitwie. Kiedy wchodziłem do jego pokoju, najczęściej zastawałem go z różańcem w ręku. Późno wieczorem, w samotności, długo modlił się w kościele przed Najświętszym Sakramentem. Miał własny styl pracy, był doskonałym duszpasterzem, który potrafił nawiązać dialog z wiernymi».

Te słowa potwierdza również wyciąg z tajnego sprawozdania pełnomocnika ds. kultów religijnych przy Winnickim Obwodowym Komitecie Wykonawczym zrobiony w 1960 r.: «Ks. Chomicki Anton, syn Józefa, ur. w 1909 r. – energiczny, dobrze przygotowany, krasomówczy. Wywiera ogromny wpływ na wiernych. Stara się dobrze prowadzić nabożeństwa, uroczyście. Celebrowane przez niego liturgie przyciągają setki i tysiące wiernych z wielu rejonów obwodu [winnickiego], a nawet spoza niego».

Mimo różnych przeszkód ze strony władz ks. Antoni gorliwie pełnił swoją posługę oraz stał na straży wiary i moralności powierzonych mu wiernych. Podczas duszpasterskich podróży spotykał się z katolikami z różnych miejscowości, niósł słowo Boże i sakramenty Kościoła. Dzięki wytrwałości wołyńskiego księdza dziesiątki tysięcy Podolan zachowało tradycje katolickie w czasach komuny.

chomicki 04

Od lewej do prawej stoją: Antoni Chomicki, Józef Kuczyński, Bronisław Drzepecki, Martynian Darzycki OFM,
siedzą Antoni Jagłowski i bł. Władysław Bukowiński. Wszyscy ci kapłani, z wyjątkiem Darzyckiego, pochodzą z diecezji łuckiej.
Murafa, maj 1970 r.

Ks. Antoni służył Bogu i wiernym do ostatniego tchu. Zmarł 13 maja 1993 r. Został pochowany przy samym wejściu na cmentarz katolicki w Murafie, dlatego każdy, kto idzie na groby bliskich, obowiązkowo zatrzymuje się przy krzyżu z portretem Chomickiego.

chomicki 07

chomicki 08

Grób księdza Antoniego

Owoce jego niestrudzonej pracy trwają do dziś. Obecnie Murafa to największa wiejska parafia na Ukrainie licząca ponad 6 tys. wiernych, pochodzą z niej dziesiątki kapłanów i sióstr zakonnych.

chomicki 01

Kościół w Murafie

chomicki 02

Główny ołtarz

Anatol OLICH

CZYTAJ TAKŻE:

ŁUCKI PROBOSZCZ, APOSTOŁ KAZACHSTANU

70 LAT TEMU ZMARŁ BP ADOLF SZELĄŻEK, ORDYNARIUSZ DIECEZJI ŁUCKIEJ

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1