Artykuły
  • Register

«Gdyby nie ona, nie udałoby się nam odkryć tych grobów w Woli Ostrowieckiej» – powiedział Leon Popek z Instytutu Pamięci Narodowej o Ołeksandrze Wasejko ze wsi Sokół w rejonie lubomelskim na Wołyniu, której prezydent RP Andrzej Duda wręczył medal «Virtus et Fraternitas».

Z Ołeksandrą Wasejko rozmawiałyśmy przez telefon kilka dni po jej powrocie z Warszawy. Nie było łatwo umówić się na rozmowę, gdyż pani Szura (albo babcia Szura, bo tak jest nazywana przez mieszkańców Sokoła oraz przez polskich badaczy) cały czas jest zajęta. Któregoś razu nie mogła rozmawiać, bo odebrała telefon, jak była w polu, potem podlewała grządki albo karmiła zwierzęta, następnie szła po chleb – a trzeba maszerować 2 km do sąsiedniej wsi, bo w Sokole nie ma sklepu. W końcu udało się nam porozmawiać, kiedy pani Szura w środku dnia schowała się w domu przed palącym słońcem.

W odpowiedzi na moje pytanie, czy może rozmawiać, pani Szura złożyła sprawozdanie: «Już napoiłam krowę, sprawdziłam, jak tam moje zwierzęta i troszeczkę odpoczęłam». Porozmawiałyśmy więc z nią o podróży do Warszawy, o nagrodzie oraz o tych mogiłach, które pokazała kiedyś polskim badaczom.

19 czerwca prezydent Andrzej Duda na wniosek Instytutu Pileckiego wręczył 14 osobom z różnych krajów, w tym Ołeksandrze Wasejko, medale «Virtus et Fraternitas». Ta nagroda została przyznana po raz pierwszy w historii. «Odznaczenie jest wyrazem wdzięczności Państwa Polskiego wobec osób, które w czasach wojny i totalitaryzmów niosły pomoc, często ratującą życie, polskim obywatelom» – podaje Instytut Pileckiego.

Babcia Szura 05

Ołeksandra Wasejko, z domu Łukaszuk, jak informuje Instytut: «upamiętniała i wskazywała badaczom groby Polaków zamordowanych podczas Zbrodni Wołyńskiej».

Pani Szura ma 73 lata, jest emerytką. Do Warszawy i w ogóle do Polski pojechała po raz pierwszy. Mówi, że czuła się tam świetnie: «I ludzie tacy dobrzy. I tak miło mi było z nimi rozmawiać». Po mieście panią Szurę oraz jej córkę i wnuka, którzy towarzyszyli jej w podróży, oprowadził pisarz Witold Szabłowski. To właśnie dzięki jego książce «Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia» Ołeksandra Wasejko, jedna z jej bohaterek, stała się znana daleko poza granicami Sokoła. «Tak się martwił o mnie. Pokazał mi miasto: widziałam Starówkę i Pałac Prezydencki», – powiedziała pani Szura.

Babcia Szura 02

Babcia Szura 04

Dodać należy, że Witold Szabłowski osobiście przywiózł panią Szurę z córką i wnukiem do Warszawy. Towarzyszył jej również podczas gali wręczenia nagród.

Babcia Szura 03

«Czułem olbrzymią radość. Był taki moment, kiedy się prawie popłakałem: kiedy siedzieliśmy wszyscy w teatrze, tam było kilkaset osób, obok nas prezydent, wicepremier, wszyscy ważni ludzie, i kiedy z ekranu leciał film z historią życia pani Szury, tam był taki obrazek, na którym ona jako mała dziewczynka stoi ze swoim tatą – podzielił się przemyśleniami Witold Szabłowski. – Do tego momentu byłem skupiony wyłącznie na tym, żeby ją przywieźć, żebyśmy się nie zgubili… A to była taka chwila, kiedy nagle sobie uświadomiłem, co się tak naprawdę dzieje: że sytuacja z prezydentem jest przedłużeniem spotkania z ojcem przy tych sosnach».

«Byłam małym dzieckiem. Mój tata, Kalennyk Łukaszuk, pasł krowę w lesie za Sokołem – wspominała w rozmowie ze mną pani Szura. – Tam byli pochowani Polacy, którzy wcześniej mieszkali w chutorze pod Sokołem. Jeden z nich miał na imię Jaś. Tata później pokazał mi, gdzie stał ich dom. Mówił, że byli dobrymi gospodarzami. Mój ojciec wyrzeźbił wówczas trzy krzyżyki na sośnie rosnącej w pobliżu ich mogiły. Na drugiej mogile postawił krzyż drewniany. Zapytałam go: «A co tato robi?» A on do mnie: «Dziecko, może ja umrę, a ich ktoś będzie szukać, to pokażesz, gdzie są pochowani».

Słowa pani Szury potwierdził dr Leon Popek z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej, który zgłosił jej kandydaturę do nagrody Instytutowi Pileckiego: «Ołeksandra Wasejko pokazała nam dwie mogiły w lesie. W jednej były pochowane trzy osoby: mała dziewczynka, mężczyzna i kobieta. Dokładnie nie wiem, kto to mógł być. W drugiej mogile były dwie osoby: małżeństwo Jan i Marianna Pogorzelec z Woli Ostrowieckiej. I to właśnie ci Polacy byli ukrywani przez rodziców pani Ołeksandry, a później, jak ich zamordowano, to ojciec pani Szury ich pochował. Ona opiekowała się tymi mogiłami. Nigdy nie odnaleźlibyśmy ich bez niej, bo one są w środku lasu i tylko pani Szura wie, jak się tam poruszać».

Leon Popek poznał panią Szurę w 2004 r., czyli dokładnie 15 lat temu, kiedy jadąc do Woli Ostrowieckiej zakopał się samochodem. Pomogła mu wówczas grupa Ukraińców, którzy jechali zbierać jagody. Była wśród nich Ołeksandra Wasejko. Powiedziała mu, że krzyż w Woli Ostrowieckiej był postawiony nie w tym miejscu: «Przyjdźcie do mnie, pokażę, gdzie to jest».

Babcia Szura 01

«Zgłosiliśmy się do niej w 2007 r., kiedy mieliśmy zgodę na poszukiwania» – wspomina Leon Popek. Pani Szura wskazała polskim badaczom lokalizację Trupiego Pola w Woli Ostrowieckiej. «To było ważne, bo nie mogliśmy tego miejsca namierzyć» – podkreśla Leon Popek. Na Trupim Polu znaleziono wówczas zwłoki 231 osób.

Pani Szura opowiadała, że w dzieciństwie bawiła się na pastwisku z miejscowymi dziećmi: chłopcy stawiali drewnienie krzyżyki, a dziewczyny kładły kwiatki na tych «mogiłach». Dzieci wiedziały, że tam są groby.

Ołeksandra Wasejko, mimo że zawsze ma wiele spraw, od czasu do czasu przychodzi na cmentarz w Woli Ostrowieckiej, żeby się pomodlić i zapalić znicze: «I tam, gdzie byli wcześniej pochowani, też przychodzę». Zapytana, za co została nagrodzona medalem, odpowiedziała: «Za dobro otrzymasz dobro».

Natalia DENYSIUK
Fot. Witold SZABŁOWSKI

CZYTAJ TAKŻE:

SPRAWIEDLIWY PETRO BAZELUK

EKSHUMACJE W OSTRÓWKACH

WSPÓLNY GRÓB POLAKÓW Z 1943 ROKU

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1