Artykuły
  • Register

Ostatnią wiadomość od bliskich Edward Baranowski otrzymał w sierpniu 1940 r. Od lutego 1940 r. aż do kwietnia 1941 r. rodzina plutonowego otrzymywała od niego jeden lub dwa listy miesięcznie. 

Dziś przedstawiamy Państwu trzecią – zamykającą – część artykułu o Edwardzie Baranowskim – jeńcu Budowy nr 1 NKWD (wcześniej zamieściliśmy pierwszą i drugą część artykułu Michała Rycaja – red.).

Z korespondencji Edwarda Baranowskiego wiemy, iż jego rodzina, zarówno bliższa, jak i dalsza, regularnie starała się wysyłać mu listy. Mimo to, podobnie jak wielu innych jeńców, przestał otrzymywać wieści spoza obozu. Jednak w następnych miesiącach Gertruda Baranowska wraz z ojcem regularnie pisywali do plutonowego, co potwierdza zachowana korespondencja z okresu od października 1940 r. do stycznia 1941. Listy te nie dotarły jednak do Edwarda Baranowskiego, lecz zwrócone zostały przez pocztę niemiecką nadawcom. Możliwe, że część listów zatrzymana została przez enkawudzistów kierujących obozem, co było wśród nich częstą praktyką.

We wspomnianych listach Wiktor Koźlik potwierdzał obawy swego zięcia co do nieszczęść, które dotknęły jego rodzinę. Dwaj jego siostrzeńcy, Tadeusz i Stanisław Dembińscy, zostali aresztowani i osadzeni przez władze niemieckie w KL Auschwitz. Józef Koźlik, szwagier plutonowego, przebywający wówczas na Ukrainie, aresztowany został przez NKWD, a jego losu nie dało się ustalić. Władze niemieckie aresztowały również innych członków rodziny Edwarda Baranowskiego, lecz zostali oni wkrótce wypuszczeni na wolność.

W ostatnim zachowanym liście, z 10 stycznia 1941 r., Wiktor Koźlik pisał, iż Stanisław Dembiński zmarł w obozie, w którym nadal pozostawał Tadeusz. Rodzinę plutonowego odwiedził podówczas inny więzień łagpunktu w Hoszczy, Karl Kostka, Niemiec zwolniony z obozu. Opowiedział bliskim Edwarda Baranowskiego o życiu w niewoli.

W styczniu 1941 r. Edward Baranowski wysłał kolejną wiadomość do rodziny (w cytatach autor zachował pisownię oryginalną – red.):

«W tym roku piszę do Was pierwszy list, a w grudniu pisałem 2 razy, tylko czy otrzymujecie moje listy? Moja Kochana Trudziu od sierpnia nie mam ani od Ciebie, ani od nikogo z rodziny żadnej wiadomości, więc po otrzymaniu tej kartki odpisz mi zaraz. (...) Mam nadzieję, że Twój list dojdzie do mnie. A teraz donoszę Ci, że ja Bogu dzięki jestem zdrów i czuję się dobrze. Od miesiąca do pracy nie chodzę, więc odpoczywam, tylko nudzi mi się bardzo. Choć mieszkamy po betlejemsku w stumetrowej stajence, jednak mamy względnie ciepło, bo palimy w żeleźniokach. Zima u nas dosyć trzyma, bywają porządne zawieruchy i mrozy dochodzą do 30 stopni. Jak na obecne czasy na życie nie mogę narzekać, chleba mi wystarcza, przy czym mam tu jednego kolegę po fachu, pochodzącego z tego terenu, który od rodziny otrzymuje często paczki, z których ja dużo korzystam. W ogóle z jedzenia i gazet jesteśmy zadowoleni (…)». 15 stycznia 1941 r., Tuligłowy.

Baranowski 01

Pocztówka z 15 stycznia 1941 r.

«Paczkę od Ciebie nadaną przypuszczalnie w listopadzie otrzymałem dnia 18.1. r. b. Piszę datę nadania przypuszczalną gdyż nie doręczono mi przekazu nadawczego, więc nieznam daty nadania. Ponieważ nie otrzymałem żadnego listu, więc wymieniam co się w tej paczce znajdowało: a to, 5 torebek cukierków, 2 torebki ciastek luźnych, 4 paczki pierników, 1 torebka tytoniu, a w niej 3 paczki bibułki. Za tą paczkę dziękuję Wam najserdeczniej, no napewno mój Rysiu podzielił się z tatusiem słodyczami, które miałby na choinkę. Moja Kochana Trudziu nie masz pojęcia jaką radość sprawiła mi ta paczka zwłaszcza teraz gdy zupełnie listy nie dochodzą. Wszyscy mi tu zazdroszczą, że otrzymałem od Ciebie już 3 paczki, a drudzy nic (…)». 19 stycznia 1941 r., Tuligłowy.

«Z nowego miejsca piszę do Ciebie Trudziu po raz drugi, więc gdyby nie doszła pierwsza pocztówka, powtarzam, że przeniesiony zostałem z dniem 13.II. r. b. do innego obozu przy mieście Zborów o 35 km. od Tarnopola, a 85 km. za Lwowem. Do tego obozu przeniesieni zostali również dawni koledzy z Hoszczy, a między nimi i Gontarz Kazimierz – zięć p. Groborz ze Zgorzelca, którą znasz. Jest tu nas strażników razem 11, więc jak możemy tak się ratujemy i pocieszamy. Na razie w nowym obozie do pracy nie chodzę, ale jak śnieg zginie, to napewno wszystkich wygonią, ale jak będzie cieplej – będzie już łatwiej. Praca jest taka sama jak w poprzednich miejscach. (…) Już w tym obozie była komisja lekarska, która na moją przepuklinę zakwalifikowała mnie do normalnej pracy, przyczym kazano mi kupić za własne pieniądze pas przepuklinowy, mający kosztować 8 rubli, gdyż faktycznie moja przepuklina jest całkiem mała (do 5 centymetrów długości w prawej pachwinie). Masierozumieć coś robić muszę, lecz będę się wystrzegał cięższej roboty, zwłaszcza dźwigania. Jak kiedy szczęśliwie wrócę do domu poddam się wówczas operacji, która jest całkiem lekka i znowóż będę zdrów jak przedtym. Najważniejsze, żeby szczęśliwie doczekać do tego końca, którego dzisiaj jeszcze przewidzieć nie można. Żeby jeszcze tu listy dochodziły i od czasu do czasu mieć wiadomość jak Wy tam żyjecie, czy zdrowi jesteście i t. d, tymczasem już 7-my miesiąc nie otrzymałem ani słowa od nikogo z rodziny i to właśnie jest dla nas najgorsze. Ja od siebie staram się wszelkimi sposobami, aby moje listy dochodziły i piszę do Ciebie moja Trudziu przynajmniej 2 razy w miesiącu, ale czy moje listy dochodzą? Odpisz mi na następujący adres: Wojew. Tarnopolskie, m. Zborów, Obóz jeńców wojennych Edward Baranowski., natomiast gdybyś wysłała paczkę, to adresuj tak: Zachodnia Ukraina, Lwów, skrzynka pocztowa #231, grupa 5. Zapomniałem Ci napisać przedtym, że jeszcze przed moim wyjazdem z Hoszczy przybyła tam w charakterze siostry miłosierdzia Cześka Rychter, dawna kucharka Józefa, ta z Mikołowa wdowa, co chodziła w żałobie (…). Po jej przybyciu ja za 3 dni odjechałem. Wyobraźcie sobie, jak mi teraz koledzy opowiadają, zrobiła się z niej prawdziwa motyka, dużo złego kolegom wyrządziła, bo kilku wpakowała do więzienia. (…) Nie macie pojęcia jak tęsknię za Wami, już minęło półtora roku jak Was ostatni raz widziałem, a za ile czasu znowóż Was zobaczę? Czy Rysio nie zapomniał jeszcze o mnie?, bo ja stale tylko o Was myślę. Moja Kochana Trudziu w tym miesiącu przypadają Twoje imieniny, więc choć w tym liście zasyłam Ci moje najserdeczniejsze życzenia. (…) Na zakończenie tego listu zasyłam wszystkim serdeczne pozdrowienia a Ciebie z Rysiem moi najdrożsi całuję i ściskam po niezliczone razy. Bądźcie zdrowi Kochający i stęskniony za Wami Edek». 8 marca 1941 r., Zborów.

W obozie w Zborowie zamieszkiwało ok. 500 jeńców.

«Od lutego piszę do Ciebie Kochana Żono już czwarty raz, ale dotychczas już od września niemam od Ciebie żadnej wiadomości. O ile pisałaś do mnie, to obecnie może dojdzie coś do mnie, gdyż kilku kolegów otrzymało w tych dniach parę listów z tamtego terenu, niektóre pisane nawet w marcu. (…) Ja Bogu dzięki czuje się zdrów, grunt że dotychczas głodu nie odczuwam. Do pracy już od dwóch tygodni chodzę, tylko robię przy lżejszych robotach, stosownie do mego feleru. Marnie mamy tylko ze względu na zły stan pogody i naprzykład dzisiaj wieje śnieżyca i mróz jak w styczniu, ale chyba niedługo się to skończy, więc będziemy mieli lżej. Tak, nadchodzą drugie święta, które dla przeżycia dla nas są najbardziej smutne i przykre. Na zeszłe święta jednym jajkiem dzieliliśmy się w pięciu, a na te święta może również dostaniemy skąd kilka jajek i będzie to dla nas wszystkim. W wolnych chwilach stale tylko myślę o Was i czuje się bardzo szczęśliwy, jak ktoś przyśni mi się, chociaż ostatnio śnicie mi się rzadko. (…). W ogóle wszyscy nie tracimy nadzieji, że wszystko zakończy się dobrze, możliwie jeszcze w tym roku. Za tym i Wy trzymajcie się jak możecie, o mnie się nie martwcie, przy Boskiej pomocy wszystko przetrzymam i powrócę do Was. Na zakończenie życzę Wam wszystkim zdrowia i siły do przetrzymania tych złych czasów (…)». 10 kwietnia 1941 r., Zborów.

Baranowski 02

List z 10 kwietnia 1941 r.

List z 10 kwietnia 1941 r. był ostatnią wiadomością, jaka dotarła do rodziny Edwarda Baranowskiego z obozu. Punkt obozowy w Zborowie zlikwidowany został 15 maja 1941 r., a pięć tygodni później rozpoczęła się Operacja «Barbarossa». W wyniku błyskawicznych postępów wojsk Osi, władze sowieckie zmuszone zostały ewakuować więźniów Budowy nr 1 NKWD. Enkawudziści gnali kolumny polskich podoficerów i szeregowych w głąb ZSRR. Jeńcy, pędzeni pod bronią, szczuci psami, otrzymujący głodowe racje, nocujący w polu, wyniszczeni niemal dwoma latami niewolniczej pracy, nieuchronnie opadali z sił. Tych żołnierzy, którzy nie wytrzymywali morderczego tempa ewakuacji, straże mordowały po przejściu kolumny. Dla pozostałych jeńców największym zagrożeniem były naloty Luftwaffe. Do dziesiątek zabitych i zmarłych w niewoli wkrótce dołączyły setki poległych i zamordowanych podczas ewakuacji.

Edward Baranowski przeżył opisywane wydarzenia i doczekał układu Sikorski-Majski, stanowiącego tak wyczekiwany przez jeńców kres niewoli. 2 września 1941 r., w Tockoje, Edward Baranowski wstąpił do formowanych Polskich Sił Zbrojnych na terenie ZSRR. 9 września 1941 r. otrzymał zaświadczenie o przynależności do Armii Polskiej w ZSRR w stopniu plutonowego.

Baranowski 03

Zaświadczenie o przynależności Edwarda Baranowskiego do Armii Polskiej w ZSRR w stopniu plutonowego

20 stycznia 1942 r. wystawiono mu legitymację wojskową, która określała, iż plut. Baranowski służył w kompanii sztabowej PSZ na stanowisku podoficera ewidencyjnego. W lipcu 1942 r. służył w Kwaterze Głównej Dowództwa PSZ, również na stanowisku podoficera ewidencyjnego, w Yangi’yol (dzisiejszy Uzbekistan). 14 sierpnia 1942 r. powołany został do czynnej służby wojskowej. 11 października 1943 r. awansował do stopnia sierżanta. Służył wówczas w Kwaterze Głównej Dowództwa Armii Polskiej na Wschodzie.

Baranowski 04

Legitymacja wojskowa plutonowego Polskich Sił Zbrojnych na terenie ZSRR Edwarda Baranowskiego

Baranowski 05

Wyciąg z rozkazu dowództwa Armii Polskiej na Wschodzie o mianowaniu Edwarda Baranowskiego do stopnia sierżanta-plutonowego

W latach 1944–1945 sierż. Baranowski służył w kompaniach sztabowych kolejno APW, 3 Korpusu Polskiego oraz Dowództwa Jednostek Wojska na Środkowym Wschodzie. Gdy 8 maja 1945 r. zakończyły się walki w Europie, Edward Baranowski kończył 42 lata. Służbę zakończył 23 kwietnia 1946 r. Jego ostatnim oddziałem był Pluton Gospodarczy Dowództwa Zgrupowania Zakładów Służb w Polu. W lipcu 1946 r. wypłynął w rejs do Ojczyzny z Anglii. 17 lipca 1946 r. przyjęty został przez Państwowy Urząd Repatriacyjny w Gdańsku. Jednak tułaczka Edwarda Baranowskiego zakończyła się dopiero 20 lipca 1946 r., gdy powrócił do Świętochłowic, gdzie czekali na niego żona i syn, których opuścił niemal siedem lat wcześniej, by bronić Ojczyzny. Droga powrotna wiodła go przez trzy kontynenty, sowieckie obozy pracy, choroby i głód, jednak życzenie, tylekroć powtarzane przez sierżanta w listach i modlitwach, spełniło się, i dane było mu ponownie ujrzeć bliskich.

Baranowski 06

Edward Baranowski jako sierżant Armii Polskiej na Wschodzie

Po wojnie Edward Baranowski ponownie został strażnikiem, lecz w Spółdzielni Inwalidów Ochrony Mienia i Usług Różnych, w której pracował również na stanowisku starszego ekonomisty. Gertruda Baranowska ponownie utraciła swój sklep, tym razem z powodu komunistycznego ustawodawstwa. Za swój udział w III Powstaniu Śląskim oznaczona została Śląskim Krzyżem Powstańczym. Ryszard Baranowski nie został początkowo przyjęty na studia, ze względu na służbę swego ojca, w wyniku czego odbył służbę wojskową, przed podjęciem studiów chemicznych w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Katowicach. Od roku 1960 pracował na Politechnice Śląskiej, której został profesorem. Mimo iż Edward Baranowski powrócił do Ojczyzny rządzonej przez komunistów, która coraz mniej przypominała kraj opuszczony przez niego w roku 1939, nigdy nie utracił on miłości, wiary i nadziei, które dały mu siłę do «przetrzymania tych złych czasów».

Baranowski 07

Sierżant Edward Baranowski

Edward Baranowski zmarł 12 stycznia 1973 r. w Świętochłowicach.

Michał RYCAJ
Zdjęcia z rodzinnego archiwum udostępnione przez autora

CZYTAJ TAKŻE: 

LISTY EDWARDA BARANOWSKIEGO Z OBOZU: PIERWSZY ZNAK ŻYCIA. CZĘŚĆ 1

LISTY EDWARDA BARANOWSKIEGO Z OBOZU: WARUNKI W NIEWOLI W HOSZCZY I W TULIGŁOWACH. CZĘŚĆ 2

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1