Artykuły
  • Register

«Sztuka jest ucieczką, najszlachetniejszym narkotykiem, mogącym przenieść nas w inne światy bez złych skutków dla zdrowia, inteligencji (…)» – mówił Stanisław Ignacy Witkiewicz.

«Żyjemy bowiem w epoce straszliwej, jakiej nie znała dotąd historia ludzkości, a tak zamaskowanej pewnymi ideami, że człowiek dzisiejszy nie zna siebie, w kłamstwie się rodzi, żyje i umiera, i nie zna głębi swego upadku».

Malarz, rysownik i fotografik, dramaturg i powieściopisarz, filozof, teoretyk i krytyk sztuki. Powiedzieć o nim, że był kontrowersyjny i wzbudzał silne, skrajne emocje to tak, jakby huragan i tornado w jednym porównać do lekkich podmuchów wiatru. Stanisław Ignacy Witkiewicz, pseudonim «Witkacy», urodził się 24 lutego 1885 r. w Warszawie. W powszechnym odbiorze zawsze uchodził za skandalistę. Żył niekonwencjonalnie i tak też odszedł. Zmarł śmiercią samobójczą – na wieść o zbrojnej napaści Armii Czerwonej na Polskę – 18 września 1939 r. we wsi Jeziory na Polesiu (dziś Ukraina).

Witkacy 01

Autoportret, 1938

«Sztuka (…) to konieczność powiedzenia drugim istotom w formie Piękna o potworności samotnego istnienia w nieskończonym wszechświecie».

Wizjoner wyprzedzający epokę, a jednocześnie szalenie rzeczowy oraz dokładny prześmiewca i kpiarz. Przenikliwość jego sądów a także katastroficznych przepowiedni zadziwia i zachwyca wciąż na nowo. Następne pokolenia wciąż go odkrywają, a słowa, które napisał i obrazy, które namalował otwierają coraz to inne strony naszej wyobraźni. Jest jednym z niewielu polskich twórców, których znaczenie w historii sztuki światowej wciąż trwa i nie słabnie.

Był pięknym mężczyzną. Wysoki, mocno zbudowany, o ciemnych włosach i ciemnej, jakby zasępionej twarzy, którą rozświetlały bardzo jasne, niebieskie oczy. Spojrzenie miał przejmujące, zimne, stalowe. A to czyniło go jeszcze bardziej interesującym. Nie był monogamistą, był kobieciarzem. Nie obiecywał miłości po grobową deskę. Nie rozumiał słowa «zdrada». Braterstwo dusz cenił na równi z rozkoszami cielesnymi. Kobietom podobał się bardzo, co chwilę z którąś romansował. Miał związki i życia równoległe. Był demoniczny, wpadał w zmienne nastroje, był chwiejny emocjonalnie, ale w tym tkwił jego pociągający urok. Potrafił być uroczy, ale też okropnie drażliwy, łatwo się obrażał. Niewątpliwie, jak na geniusza przystało, był nietuzinkowym, fascynującym mężczyzną.

Witkacy 02

Tak o tym niezwykłym człowieku pisał Witold Gombrowicz: «Osobowością był bardzo silną, przygniatającą nawet, umysłowością świetną, choć ponurą i niepokojącą, artystą o znakomitych uzdolnieniach, ale jakby dotkniętym perwersją czy manierą, które czyniły go i w obcowaniu osobistym, i w tym co pisał, bardziej odstręczającym niż pociągającym. A jednak po latach tak to wygląda, że duch czasu coraz bardziej staje się pokrewny temu duchowi tragicznemu. Trzeba jednak przyznać, że wyprzedził czas i że czas teraz dopiero go dosięga».

«A życie mogłoby być takie pikne, takie straśnie fajne: z Kaśką po całym dniu nieludzkiej pracy wyrżnęlibyśmy sobie po dużym piwie!»

Jego pracami można śmiało obdzielić kilka pracowitych życiorysów. Był malarzem i był także pisarzem. Teksty Witkiewicza doczekały się przekładów na ponad 30 języków we wszystkich krajach Europy, w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Południowej i Japonii. Bardzo często po jego utwory sięgają reżyserzy teatralni. Sztuki Witkacego można obejrzeć na niemal wszystkich scenach świata.

«Z głupim człowiekiem nie warto gadać, Więc stulcie pyski i proszę siadać!»

Witkiewicz był katastrofistą, którego można śmiało porównać do Orwella. Posiadał niezwykłą i zadziwiającą jasność i ostrość widzenia. «Powiedział, że cywilizacje równych, sytych i zautomatyzowanych zagrożone będą nie tylko naporem «niwelatorów» ze Wschodu, z Azji i z Afryki, ale również i to, że cywilizacje zmechanizowane są nie tylko kruche i podatne na szaleństwo, ale też bezbronne wobec szaleńców i psychopatów. W świecie, który stał się «globalną wioską», szaleństwo jest zaraźliwe i powszechne. W tej wielkiej wiosce, gdzie wszystko dzieje się równocześnie, wszystko stało się nagle możliwe» – pisał Jan Kott.

Na portretach, które Witkacy malował – tak dla niego charakterystycznych i tak bardzo wyjątkowych – zawarte są pewne tajemnicze symbole. Zdradzają używki jakie artysta wprowadzał do swego organizmu w trakcie tworzenia danego dzieła. Rysowaniem portretów Witkiewicz reperował nie tylko własny budżet, ale także wspierał podupadający pensjonat matki i regularnie posyłał pieniądze do Warszawy żonie. Tak więc zachowane na zdjęciach groźne miny artysty były jedynie maską na pokaz, skrywającą naturę dobrego i wrażliwego człowieka, jakim był w rzeczywistości.

Ciekawą rzeczą jest to, że Witkacy nie uważał portretów za dzieła sztuki czystej. A to właśnie one są najważniejsze i najbardziej rozpoznawalne wśród jego malarskich dokonań. Tworzone w technice pastelowej zachwycają, niepokoją i zadziwiają do dzisiaj. Firma portretowa założona przez artystę miała swój humorystyczny regulamin, w którym Witkacy m.in. zakazywał klientom wszelkiej krytyki powstających portretów, zastrzegał sobie prawo do rysowania bez świadków oraz zobowiązywał stronę zamawiającą do bezwzględnej punktualności, «gdyż czekanie źle wpływa na nastrój firmy i może źle wpłynąć na wykonanie wytworu». Zwracał również uwagę, iż w przypadku kobiecych portretów z odkrytymi ramionami cena wzrasta o 1/3 wartości portretu za każdą odsłoniętą rękę.

Witkiewicz umieszczał także na swoich portretach liczne adnotacje. Wśród nich znajdował się typ portretu, data, podpis autora, czasem komentarz odautorski oraz zażywane substancje. Jeśli zaś chodzi o typy, było ich pięć. Jednym z nich był typ A – Witkacy mawiał, że jest to najbardziej «wylizany» ze wszystkich typów, gdyż oznacza dość wierne oddanie podobieństwa modela. W tym typie artysta nie stara się uchwycić charakteru danej osoby. Zamiast osobowości akcentuje się tu urodę, gdyż Witkacy zakłada, że w typie A częściej chciałyby być portretowane kobiety. Za modelem często wyrysowywane jest bujne, fantastyczne tło.

Witkacy 03

Kuszenie Świętego Antoniego, 1922

O życiu i twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza można pisać w nieskończoność. Lepiej jednak zakończyć to nagle – tak jak skończyło się jego życie i najlepiej po raz kolejny jego własnymi słowami:

«Więcej nic do powiedzenia nie mam i do mówienia nikt mnie zmusić nie zdoła. Prostytutki miłosierdzia zostały u nas surowo zakazane. Ludzkość się rozwydrzyła – jeśli tak nie damy rady, wrócimy oficjalnie do tortur».

Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG

CZYTAJ TAKŻE:

ABC KULTURY POLSKIEJ: WŁADYSŁAW PODKOWIŃSKI – MALARZ WIELU I TYLKO JEDNEGO OBRAZU

ABC KULTURY POLSKIEJ: ANDRZEJ WRÓBLEWSKI – BUNTOWNIK, LEGENDA POLSKIEJ SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: WIECZNIE POSZUKUJĄCY TADEUSZ MAKOWSKI

ABC KULTURY POLSKIEJ: PIOTR MICHAŁOWSKI – ROMANTYK W SŁUŻBIE NIEPODLEGŁEJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: JACEK MALCZEWSKI – OBSESJA ŚMIERCI I PASJA ŻYCIA

ABC KULTURY POLSKIEJ: ARTUR GROTTGER – MALARZ NIEPODLEGŁEJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: KOSSAKOWIE – DZIADEK, OJCIEC I SYN

ABC KULTURY POLSKIEJ: MAŁY WIELKI CZŁOWIEK – JAN MATEJKO

ABC KULTURY POLSKIEJ: A JAK ASAMBLAŻ

ABC KULTURY POLSKIEJ: B – JAK BEKSIŃSKI ZDZISŁAW

ABC KULTURY POLSKIEJ: C JAK JAN CYBIS

ABC KULTURY POLSKIEJ: D JAK DUNIKOWSKI XAWERY

ABC KULTURY POLSKIEJ: ERNO ERB – NIEZWYKŁY MALARZ ZWYCZAJNYCH LUDZI

ABC KULTURY POLSKIEJ: F JAK FAŁAT I FANGOR

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1