Artykuły
  • Register

Na pierwszy rzut oka każda Letnia Szkoła Języka Polskiego w Zamłyniu to 12 wspaniałych dni, w ciągu których dzieci i młodzież pożytecznie spędzają wolny czas. Uczą się bowiem języka, tworzą coś nowego na warsztatach malarskich, odkrywają swój potencjał na zajęciach z art-terapii i zajmują się wieloma innymi ciekawymi rzeczami.

Letnia Szkoła Języka Polskiego w Zamłyniu to już tradycja. Jak co roku plan Szkoły przewiduje zajęcia, warsztaty i gry; jest także regulamin, który każdy uczestnik musi przestrzegać. Dla niektórych może to wydać się «niewolą», bo przecież lato i wakacje, a tu jeszcze trzeba się uczyć. Jednak ci, którzy spędzali wcześniej wakacje w Zamłyniu, czekają na to wydarzenie, dzieląc się wspomnieniami ze swoimi przyjaciółmi.

W poprzednim numerze o swoich przeżyciach opowiadały dzieci. Natomiast dziś swoimi przemyśleniami na ten temat podzielą się z nami wychowawczynie Letniej Szkoły, które włożyły dużo trudu w organizację tego przedsięwzięcia. Czego oczekiwały od Szkoły? Jak wyglądała Szkoła widziana oczami Natalii Baleckiej, Wiktorii Sekh i Olgi Zubryczewej – nauczycielek II turnusu VIII Letniej Szkoły Języka Polskiego w Zamłyniu?

Zamlynie 1

«Jechałam do Zamłynia w roli nauczycielki i dyrektorki takiej Letniej Szkoły po raz pierwszy. Wiedziałam, że mam być elastyczna w rozwiązywaniu wielu problemów i załatwianiu różnych spraw. Rozumiałam, że nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji i że trzeba będzie czasem reagować bardzo szybko» – powiedziała Natalia Balecka, nauczycielka języka polskiego z Kowla.

Zamlynie 2

Wiktoria Sekh, nauczycielka języka polskiego z Poddubców (rejon łucki), zaznaczyła, że wyjeżdżając do Zamłynia, nie wiedziała, co ją czeka, ale kierowała się hasłem «Wszystko, co się dzieje wyjdzie na dobre» i dodała: «Wiedziałam, że te dni nie będą takie, jak zawsze...».

«Po roku pracy każdy normalny człowiek ma urlop, żeby odpocząć od codziennej rutyny, zmienić zwykły ciąg wydarzeń, przeżyć coś nowego i nabrać sił na przyszły rok. Ale nauczyciel potrafi znaleźć pracę dla siebie również i latem. Po licznych lekcjach, sprawdzianach, wypracowaniach, godzinach wychowawczych wybiera się z dziećmi na obóz. Jestem nauczycielką, ale nigdy tego nie rozumiałam, dopóki nie trafiłam do Zamłynia. Kiedyś słyszałam, że są na ziemi takie miejsca, gdzie ludzie czują się inaczej, oddychają pełną piersią, widzą kolory bardziej jaskrawo, wrażliwiej słyszą ciszę. Zamłynie to akurat takie miejsce» – tak wyraziła się Olga Zubryczewa, nauczycielka języka polskiego z Kropywnyckiego.

Zamlynie 4

Natalia, Wiktoria i Olga poznały się dopiero parę tygodni przed początkiem Letniej Szkoły, i to telefonicznie. Mimo to, twierdzą, że współpraca im się udała.

«Każda z nas miała różne pomysły, własne wizje tego, jak musimy zorganizować zajęcia w Zamłyniu. Ale te wszystkie pomysły i wizje udało się skutecznie wdrożyć w trakcie zajęć Szkoły. Inspirowały nas również artystki Tetiana Miałkowska i Halina Czernysz, a mądre słowa i rady ks. Jana Burasa pomagały rozwiązywać różne codzienne sytuacje» – podkreśla Natalia Balecka.

Zamlynie 3

Według Olgi Zubryczewej, w tworzeniu przyjaznej atmosfery w Zamłyniu pomagały nie tylko cudowna przyroda, stary las, spokój i bezgraniczna wysokość nieba, ale również ludzie – uczniowie, nauczyciele, mieszańcy wsi, a przede wszystkim gospodarz ks. Jan Buras, którego uśmiech już na progu Integracyjnego Centrum w Zamłyniu dawał każdemu odczuć: «Jesteś tu u siebie w domu». «W tym domu poznałam 30 wspaniałych dzieci i koleżanki-nauczycielki, które do swojej pracy podchodzą z pasją». Natomiast Wiktoria Sekh powiedziała, że bardzo ważne dla niej były także doświadczenia innych nauczycielek w nauczaniu języka polskiego.

Wspólny pobyt w Zamłyniu, zajęcia integracyjne, gry, outdoory i art-terapia tworzyły atmosferę, którą w piosence nazwano «Zamłynie – to cały świat».

«Zamłynie to cały świat nie tylko dla uczniów, ale również dla nauczycieli – mówi Wiktoria Sekh. Podczas szkoły nauczyciel znowu czuje się jak dziecko: gra w gry, dobrze się bawi, chodzi na dyskotekę, śpiewa, jeździ konno razem ze swoimi uczniami. A Natalia Balecka dodaje: «W Zamłyniu można znaleźć prawdziwych przyjaciół, odpocząć, nauczyć się, zaprezentować swoje talenty. Tutaj nauczyciel naucza i jednocześnie uczy się od swoich uczniów, istnieje wymiana doświadczeń i wzajemna inspiracja, a zajęcia odbywają się zupełnie w innych warunkach, niż na co dzień. Na Letnią Szkołę przyjeżdżają dzieci, których talentami i umiejętnościami stoi świat Zamłynia. Bez nich nic by się nie działo».

Zamlynie 5

Jak twierdzą Olga Zubryczewa, Natalia Balecka i Wiktoria Sekh, Integracyjne Centrum Zamłynie pozytywnie wpływa na tych, którzy tu przyjeżdżają. Tu nawet człowiek mało wierzący chętnie idzie na poranną mszę świętą, ten, kto boi się psów, radośnie ściska Rutkę (psa mieszkającego w Centrum), a kto wcześniej trzymał się z dala od koni, z zachwytem jeździ na Karym (koń ks. Jana Burasa).

Przemyśleniami podzieliły się
Olga ZUBRYCZEWA, Natalia BALECKA, Wiktoria SEKH

CZYTAJ TAKŻE:

NIE MA JAK W ZAMŁYNIU

PIĘCIOKSIĄG W IKONIE: W ZAMŁYNIU ODBYŁA SIĘ POPLENEROWA WYSTAWA

LETNIA SZKOŁA W ZAMŁYNIU: NAUKA, ZABAWY I PODRÓŻE

ZAMŁYNIE TO CAŁY ŚWIAT! ZAKOŃCZYŁA SIĘ VIII LETNIA SZKOŁA JĘZYKA POLSKIEGO

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1