Artykuły
  • Register

14 Olgierd Wirpsza zag

Dziś proponujemy naszym Czytelnikom ostatnią część wspomnień Zygmunta Wirpszy. Jest ona poświęcona jego ojcu, Olgierdowi Wirpszy: to właśnie dzięki poszukiwaniom informacji o nim udało się nam w lutym b.r. nawiązać kontakt z prof. Zygmuntem Wirpszą, mieszkającym obecnie w Warszawie.

 

Mój ojciec, Olgierd Wirpsza, urodził się w 1886 r. w Bobrujsku (obecnie Białoruś), jako syn Dominika i Kazimiery z Borkowskich Wirpszów. Był jednym z dwanaściorga dzieci i dlatego w domu było zawsze wiele rodzeństwa – młodzieży. W wieku poborowym wysłali go do wojska do miejscowości Kokanda w Uzbekistanie. Tam poznał się i zaręczył z miejscową Polką. Jej adres i nazwisko zaginęły mi w zawierusze wojennej.

 

13 Olgierd Wirpsza przed I wojną światową

 

Olgierd Wirpsza przed I wojną światową. Kokanda.

 


Po I wojnie światowej zamieszkał w Równem na Wołyniu. W Równem (lub w Żytyniu) poznał Walentynę Zabiełło, córkę Adama i Wiktorii z Borkowskich Zabiełło herbu Topór-Zabiełło. Z Walentyną Olgierd miał przedwcześnie (wg metryki ślubu) syna Zygmunta (czyli mnie), urodzonego 25 grudnia 1927 r., a zapisanego w metryce 25 maja 1928 r. Nie obeszło się pewnie bez awantury.

 

14 Olgierd Wirpsza Równe 1937 w

 

 Olgierd Wirpsza. Równe. Ok. 1937 r.


Następne dzieci – Jerzy i Irena – przychodziły na świat w odstępach 3-letnich. Olgierd Wirpsza pewną dłonią prowadził sklepy i miał poważanie wśród sąsiednich kupców. Domem zajmowała się żona – Walentyna. W wolnym czasie Olgierd spotykał się ze znajomymi i krewnymi, nieraz grywał w brydża w saloniku. W sklepie «Horyń» w Równem królował na stoisku w kantorku. Wokół sklepu kręciło się do pięciu osób, a w biurze ok. ośmiu. Wśród zapamiętanych przeze mnie osób byli bracia Naumowiczowie (mieszkali i umarli po wojnie w Radomiu), Zofia Winowska (przyszywana kuzynka), Ryta (była potem z nami na Syberii), Lonia (chodził nad Horyń w nocy łowić sumy), Mikołaj (był dozorcą w sklepie spożywczym na Kopernika), Zofia Borkowska i inni, których nie pamiętam.


Podczas wizyt w «Horyniu» nieraz otrzymywałem do zabawy różnokolorowe i o różnej fakturze próbki papy dachowej. Koło sklepu «Horyń» przechodziłem zawsze, gdy szedłem do biblioteki.


Ostatni kontakt z ojcem przed wojną, który pamiętam, miałem w Równem, na ul. Jagiellońskiej, we wrześniu 1939 r., gdy szedł do wojska. Następny kontakt mieliśmy po jego powrocie z łagrów, w 1943 r., w miejscowości Bułajewo. Ojciec zatrzymał się tam parę tygodni, tyle czasu, ile trzeba było, aby się spakować i zaopatrzyć w bilety. Z Bułajewa jechaliśmy do Taszkentu w piątkę plus Nadzia Zawistowska i jej syn Wacek. Przesiadaliśmy się w Nowosybirsku. Pamiętam ogromny, betonowy gmach, z wielkimi schodami zastawionymi rzeszą pasażerów. Przy przesiadce ukradli Nadzi najcenniejszy pakunek, o co miała potem żal do ojca. W wagonie pociągu położyłem się odpocząć na górnej półce bagażowej, zasnąłem i spadłem na głowę, tracąc przytomność. Prawdopodobnie miałem pęknięcie czaszki, po którym znak został mi do dziś.


Poprzez Barnauł, Ałma-Atę, Dżambuł, Czymkent dojechaliśmy do Taszkentu. W Taszkencie ojciec poszedł rozeznać, jak się sprawy mają, a ja poszedłem zdobyć trochę chleba. Kiosk, w którym sprzedawano chleb, był oblężony tłumem kilkuset osób, myślę, że w dużym stopniu «szpany» (szpana – drobni przestępcy – red.), rytmicznie naciskających na wejście. Próbowałem się docisnąć, ale nie udało mi się dalej niż metr od początku tłumu, natomiast czułem ciągle obmacujące mnie złodziejskie ręce. Nie bałem się, że mi coś ukradną, bo nie miałem ze sobą nic, poza zasmarkaną chustką do nosa. Wrażenie okazało się złudne: po wyplątaniu się z tłumu stwierdziłem, że kurtka, którą miałem na sobie, została szeroko przecięta w miejscu znajdowania się brudnej chusteczki. Po powrocie ojca i omówieniu spraw rozjechaliśmy się: ojciec do Buzułuku, na miejsce zbiórki Armii Andersa, a my – do Dżambułu, gdzie nie było takiego tłoku.


W Buzułuku Olgierd Wirpsza zachorował na tyfus plamisty. Nieprzytomnego wywieziono go do Teheranu. Po wyzdrowieniu, przez Liban i Palestynę dotarł do Anglii, gdzie został zdemobilizowany. W 1947 r. powrócił do Polski, do Wrocławia, gdzie na ul. Rozbrat miał już przygotowane mieszkanie – trzy pokoje z kuchnią. W mieszkaniu tym zatrzymałem się również ja, a potem i reszta rodziny z Radomia. Olgierd zaczął pracować w rzeźni miejskiej we Wrocławiu jako kasjer. Obok rzeźni było wolne pole, na którym założyliśmy ogródek i posialiśmy na nim dynie. Obrodziły nam nad podziw i na jesieni zwieźliśmy do domu całą ciężarówkę dyń.

 

21 Wroclaw. Po powrocie z Kazachstanu

 

Wrocław. Po powrocie z Kazachstanu. 


Po paru latach pracy Olgierdowi zdarzyło się pomylić w rachunkach i wypłacić dużo więcej niż należało. Wówczas zrezygnował z pracy. Trochę pracował na działce.
Ja skończyłem studia i poszedłem do pracy w Instytucie Tworzyw Sztucznych w Warszawie. W pierwszym okresie 10 % swej płacy oddawałem rodzicom. Zabierałem ojca na wspólne wyjazdy na pojezierza, w tym i kajakiem, i na ryby. Spływaliśmy wspólnie Krutynią.


Około 1960 r. Olgierd zachorował na raka trzustki. Lekarze stwierdzili, że nowotwór jest nieoperacyjny, a choremu pozostało do trzech miesięcy życia. Za poradą pewnego weterynarza podawaliśmy ojcu napary z białej huby brzozowej. Chodziłem po tę hubę do Lasów Napiwodzkich i od dźwigania ciężarów nabawiłem się płaskostopia. Ojciec żył jeszcze niecały rok. Zmarł w 1961 r. Pochowany jest we Wrocławiu, na cmentarzu parafialnym św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida, obok innych swych krewnych.

 

22 Zebranie rodziny po

 

Zebranie rodziny po śmierci Olgierda Wirpszy. Wrocław, 1961 r.


Zygmunt WIRPSZA


Zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum Zygmunta Wirpszy

CZYTAJ TAKŻE: 

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 1: WOŁYŃ

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 2: SYBERIA – KAZACHSTAN PÓŁNOCNY

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 3: KAZACHSTAN POŁUDNIOWY

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 4: POWRÓT DO POLSKI

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1