Artykuły
  • Register

Sztuka współczesna w zasadzie może być wszystkim, a odbiorcę łapie za kark i wali w łeb bez opamiętania.

Sztuka współczesna pozbawiona ciasnych ramek realizmu i uwolniona od ciężaru użyteczności, łatwo przyswajalnego piękna, jakiejkolwiek praktyczności, ogłasza wszem i wobec, że nie ma dla niej żadnych ograniczeń, w zasadzie może być wszystkim, a odbiorcę łapie za kark i wali w łeb bez opamiętania. Jest wolna, a jedynym jej ograniczeniem a zarazem nieskończonością swobody (taki paradoks) jest tylko i aż wyobraźnia artysty. Rzeczywistość w sztuce istnieje w dwóch bytach: jeden z nich wspólny dla wszystkich, w pewnym stopniu niezmienny, określający to, co wszyscy postrzegamy jednakowo oraz ten drugi – indywidualny, prywatny świat każdego z nas.

Idziemy do galerii, stajemy przed obrazem czy instalacją, wytężamy całą naszą percepcję, napinamy wszystkie zmysły i nic. Chcemy się zachwycić i drugie nic. Nasz intelekt przeżywa prawdziwy koszmar. Pragniemy poczuć elektrowstrząsy geniuszu płynące z kawałków kości zatopionych w rozmamłanym plastiku i nie możemy. I co wówczas? Czy to się da leczyć? Zdecydowanie tak. Najlepiej przez systematyczny i częsty kontakt, nie oczekując natychmiastowego rezultatu.

Asamblaż, jak podaje Wikipedia, jest «formą artystyczną będącą odmianą kolażu, według której tworzy się trójwymiarowe kompozycje z gotowych elementów. Prace złożone są z przedmiotów codziennego użytku, bezużytecznych fragmentów, często spreparowane (pomalowane lub połączone z innymi elementami)».

W asamblażu trudno o metafory przedmiotów: czaszka to prawdziwa czaszka, zasuszone zwłoki żab są autentyczne a zardzewiałe gwoździe, kawałki łańcucha rowerowego, wysuszone kości zwierząt dostają nowe życie. To z nich powstają kompozycje różniące się od wysypiska śmieci tym, że są przemyślane i dobrane w zgodzie z wyobraźnią artystycznej świadomości. Są to prace budzące w nas przerażenie, wstręt, zachwyt, irytację i całą gamę niewymienionych emocji, ale na pewno niepozostawiające nas obojętnymi i znudzonymi wobec dzieła.

Prekursorem asamblażu w Polsce był Władysław Hasior. Należał do grona najwybitniejszych współczesnych artystów polskich. Niewątpliwie był indywidualistą, postacią nietuzinkową i barwną. Sam mówił o sobie: «Nie mam patrona w żadnym artyście. Moje majsterkowanie miało swe źródła w zdolnościach Janka Muzykanta».

Do przedstawicieli młodego pokolenia, uprawiających ten gatunek sztuki należy zaliczyć Piotra Woźniaka, absolwenta łódzkiej ASP. Jego prace równocześnie odstraszają, jak i budzą ciekawość, a przede wszystkim intrygują. Mogłyby z powodzeniem pełnić rolę obrazoburczych kapliczek. W średniowieczu ich autor prawdopodobnie spłonąłby na stosie zszokowanych inkwizytorów. Brzydota, rozkład, nieco tylko łagodzony złotym kolorem, to elementy często pojawiające się w kulturze ostatnich kilkudziesięciu lat – określane jako turpizm. Motyw przemijania łączy asamblaże Piotra Woźniaka z – jakkolwiek trudno w to uwierzyć – wysmakowanymi XVII-wiecznymi holenderskimi martwymi naturami. On sam w swoich pracach usiłuje przenieść widza w wyimaginowaną przestrzeń, w której, zatracając granicę pomiędzy światem realnym a wyobraźnią, pozostaje sam ze sobą i z własną duchową refleksją.

Jak widać, ze sztuką współczesną można mieć duży problem. Czy musi się podobać czy nie? Czy można coś oglądać i nie rozumieć, o co artyście chodziło? A może postawienie tych pytań, o które odbiorca się potyka, było właśnie zamiarem pana malarza, rzeźbiarza lub innego instalatora?

Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,

nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
Foto: Kompozycja plenerowa Władysława Hasiora «Ogniste ptaki»

CZYTAJ TAKŻE:

ABC KULTURY POLSKIEJ: KAŻDY Z NAS JEST DZIECKIEM KOCHANOWSKIEGO

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1