Artykuły
  • Register

Sprawa wystawy «Krzemieniec – miasto Juliusza Słowackiego w malarstwie i fotografii» nabierała mocniejszych barw. Pierwszy jej wernisaż odbył się w Krakowie w Domu Polonii przy Rynku Głównym 14 we wrześniu 1991 r.

Komisarzem wystawy została Jadwiga Gusławska, aranżowali ją Mikołaj Pazizin i Anna Macega, artyści malarze. Zawartość ekspozycji to: 110 fotografii, 65 obrazów oraz 10 rzeźb Włodzimierza Prochorowa.

Galeria, znajdująca się w podziemiach Domu Polonii w dniu wernisażu nie mogła zmieścić zainteresowanych. Wszystkich poruszyła wiadomość: Krzemieniec przybył do Krakowa! Po raz pierwszy od zakończenia wojny przybyła wystawa z Kresów, a teraz niepodległej Ukrainy, do wolnej Polski. Przez cały czas trwania wystawa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. W dyżurach przy ekspozycji pomagali krzemieńczanie krakowscy, którzy zamieszkali tam po wojnie: Anna Starczewska, Janusz Starczewski, Danusia i Zbigniew Siekańscy, Anna Garus, Mieczysław Wieczorek. U nich znaleźliśmy też zamieszkanie i wyżywienie.

Nieocenioną pomoc okazywali nam pracownicy Domu Polonii, a szczególnie dyrektor Krystyna Gąsowska, która nauczyła nas układania katalogu wystawy.

Do Krakowa przyjeżdżali krzemieńczanie z Warszawy, Poznania, Wrocławia, którzy chcieli gościć ekspozycję w swoich miastach. W ten sposób przy pomocy naszych krajan, którzy brali na siebie trud znalezienia pomieszczeń dla eksponowania wystawy, odwiedziliśmy z naszym dziełem Warszawę, Poznań, Wrocław, Tarnów, Lublin, Lubaczów, ponownie Kraków, Przemyśl, Tomaszów Lubelski, Rzeszów, Przeworsk, Jarosław. Wystawę przyjęło 14 miast w Polsce. Z zainteresowaniem oglądali ją nie tylko Polacy związani w przeszłości z Krzemieńcem, ale także miłośnicy sztuki, dziennikarze i działacze społeczni. Zainteresowanie wzrosło, kiedy wystawa została wzbogacona bezcenną kolekcją Jakuba Hoffmana, historyka i krajoznawcy przedwojennego z Łucka, zawierającą skarby historyczne: odznaki, znaczki, widokówki z okresu Legionów Polskich, w sumie około 500 eksponatów. Latem 1939 r. była ona eksponowana w Krzemieńcu, a po nagłym napadzie sowietów we wrześniu 1939 r. została ukryta w pewnym domku na krańcach miasta i miała niezwykłą historię odnalezienia na początku lat 90-tych. Jako część krzemienieckiej wystawy po raz pierwszy owa kolekcja była eksponowana w Warszawie. Wywarła duże wrażenie na naukowcach, ponieważ polskie muzea tak bogatych zbiorów nie posiadały.

W każdym następnym mieście wystawę odwiedzały rzesze ludzi, pozostawiając w kronice swoje wpisy. Dziś ta kronika jest świadkiem i pamiątką naszych pierwszych kontaktów z wolną Polską. Dzięki wystawie została poruszona opinia społeczna w całym Kraju, a Krzemieniec pozyskał sobie zwolenników i przyjaciół, którzy dali nam nieocenione świadectwa bezinteresownego zaangażowania się w sprawy krzemienieckich Polaków.

W kilku kolejnych wernisażach wystawy w Polsce uczestniczył Eugeniusz Józefów, nowo wybrany prezes Towarzystwa Odrodzenia kultury Polskiej w Krzemieńcu oraz uczennice sobotniej szkoły będące w tym momencie już studentkami polskich uczelni. Było to dla nas ważnym atutem, ponieważ mogliśmy przedstawić polskiej społeczności członków naszego towarzystwa.

Osiągnęliśmy dobrą pozycję dla budowania pozytywnej aury społecznej, służącej pozyskaniu aktywnego udziału Polski w sprawę odrodzenia Muzeum Juliusza Słowackiego w jego rodzinnym mieście.

Przy okazji zwiedzania ekspozycji odnajdywali się dawni znajomi, w przeszłości – krzemieńczanie, którzy niespodziewanie spotykali się tu. We Wrocławiu, jak się okazało, mieszkało dużo byłych krzemieńczan, nie wiedząc o sobie, a kiedy spotkali się na wystawie, to postanowili zawiązać Towarzystwo Miłośników Krzemieńca, którego prezesem został Mikołaj Szczerbina, wiceprezesem – Antoni Chojcan. Dłuższy czas utrzymywaliśmy z nimi kontakt. Otóż, jeszcze jeden atut – wystawa zjednoczyła ziomków.

To właśnie oni zainicjowali projekt budowy Domu Polskiego w Krzemieńcu. Wacław Kamocki, znany w Polsce architekt, krzemieńczanin, wykonał rysunki techniczne przyszłej siedziby Towarzystwa, a my zrobiliśmy wszystkie pomiary zgodnie z wymaganiami. Pomagała nam ekipa, oddelegowana przez Krzemieniecką Radę Miejską. Rada Miejska przydzieliła także działkę pod budowę Domu Polskiego, który miał powstać w miejscu dzisiejszego parkingu koło naszego kościoła. Projekt i wniosek o nadanie funduszy został przekazany «Wspólnocie Polskiej». Niestety, komisja na czele z dyrektorem Andrzejem Chodkiewiczem nie wyraziła zgody na przyznanie funduszy, z powodu, jak twierdził, zbyt małej liczby Polaków w Krzemieńcu. Cała sprawa zamarła. Rada Miejska miała nam to za złe i od tamtej pory nigdy już poważnie nie traktowała naszych wniosków o przyznanie budynku na siedzibę Towarzystwa.

Nasza wystawa pełniła jeszcze jedną ważną funkcję zainicjowaną przez dawnych krzemieńczan, mieszkających w Polsce. Do specjalnej drewnianej lakierowanej skrzynki zbierano wolne datki na odrodzenie Muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu. W końcu komisja złożona z czterech prezesów oddziałów Towarzystwa Miłośników Krzemieńca otworzyła ową skrzynkę i oznajmiła, że zostało zebranych 11 tys. złotych, które zostały przeznaczone na merytoryczne sprawy przyszłego Muzeum. Suma została ulokowana w Kredobanku w Łucku i w późniejszym czasie wykorzystywana była na wydawnicze sprawy Muzeum Wieszcza.

Wystawa trwała z przerwami do 1994 r. W przewiezieniu eksponatów do Polski pomagała znana budowlana polska firma Energopol, bez problemów transportując nasze kartony przez granicę. Kiedy nastał czas powrotu wystawy do Krzemieńca, na granicy pojawiły się komplikacje. Zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce w tym czasie zostały zmienione przepisy celne. Nieocenioną pomoc okazał nam wtedy Mariusz Olbromski, kierownik wojewódzkiego Departamentu Kultury w Przemyślu i to dzięki jego wstawiennictwu przed urzędem celnym udało nam się przewieźć eksponaty z powrotem.

W następnym etapie eksponaty można było oglądać w Tarnopolu, gdzie wystawa stała się bardzo popularna, a także w Krzemieńcu, rodzinnym mieście Wieszcza.

Kroniki Krzemienieckie 6 2

Mikołaj Pazizin na wystawie o Krzemieńcu w Warszawie

Kroniki Krzemienieckie 6 1

Spotkanie warszawskich krzemieńczan z pisarką Barbarą Wachowicz na wystawie o Krzemieńcu

Jadwiga GUSLAWSKA,
Krzemieniec

CZYTAJ TAKŻE:

KRONIKI KRZEMIENIECKIE: NOTATKI O ROZWOJU POLSKOŚCI W KRZEMIEŃCU NA TLE HISTORII KRAJU

KRONIKI KRZEMIENIECKIE: KRZEMIENIEC PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ

TOWARZYSTWO POLSKIE W KRZEMIEŃCU: PIERWSZE KROKI ORGANIZACYJNE

KRONIKI KRZEMIENIECKIE: ŻYCIE POLSKIEJ WSPÓLNOTY W LATACH 1989–1990

KRONIKI KRZEMIENIECKIE: WYSTAWA O KRZEMIEŃCU

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1