Artykuły
  • Register

Gdyby człowiek z okresu międzywojennego, kiedy to Równe znajdowało się w II Rzeczypospolitej, pojawił się na ulicach współczesnego miasta, z pewnością zwróciłby naszą uwagę stylowym ubiorem.

Przemysł związany z modą w okresie międzywojennym na Wołyniu, a zwłaszcza w Równem, ulegał szybkim i radykalnym zmianom, odtwarzając tendencje zachodnie. Przybycie do Równego nowych fachowców po przyłączeniu miasta do Polski, możliwość bywania za granicą oraz dostęp do europejskich towarów zmieniły styl jego mieszkańców. Wówczas zaczęto otwierać sklepy z gotowymi ubraniami, tkaninami, akcesoriami i maszynami do szycia, sklepy z futrami, modne studia i zakłady krawieckie tudzież sklepy obuwnicze.

Rejestrację państwową miejskich zakładów handlowych i towarowych przeprowadzał Rówieński Sąd Okręgowy. Tak więc w dokumentach Sądu z lat 1924–1939, znajdujących się na przechowaniu w Archiwum Państwowym Obwodu Rówieńskiego, jest zaznaczona następująca liczba działających w obrębie województwa wołyńskiego zakładów handlowych: sklepów z gotowym ubraniem – 64, obuwniczych – 88, artykułów skórzanych – 138, galanterii – 258, towarów kolonialnych (artykułów importowanych) – 368, sklepów oraz magazynów manufaktury – 201.

Właściciele sklepów okresu II Rzeczypospolitej uzyskiwali licencje roczne zezwalające na prowadzenie handlu artykułami określonej grupy przemysłowej. Dla większej wygody oraz w trosce o interes i wpływy, wytwórcy przemysłu lekkiego i handlu zrzeszali się w tzw. cechy. Obowiązkowe dla cechów było posiadanie statutu, który regulował wykonywanie pracy, jak np. «Statut cechu krawców zrzeszonych w Równem», «Statut cechu szewców-chrześcijan w Równem», «Statut cechu krawców-Żydów w Równem» etc.

Jak podaje Księga Adresowa, populacja ludności w Równem w 1930 r. wynosiła 57 288 mieszkańców. Zawiera ona również wykaz działających w mieście zakładów handlowych. Na przykład, sklepów z kapeluszami było 11 i skupiały się one przeważnie na ul. 3 Maja (obecnie Soborna). Sklep kapeluszy M. Izdebskiej znajdował się przy ul. 3 Maja 214; sklep kapeluszy damskich W. Kerlicha o pretensjonalnej nazwie «Bon-Gout» – przy ul. 3 Maja 134 itd. Właściciele dokładali sporo wysiłku, aby swój biznes ulokować w centrum handlowym Równego. Tendencje te nie zmieniły się do dzisiaj, bo przecież miejskie centrum handlowe znajduje się w tym samym miejscu.

Sklepów tekstylnych, tzw. manufaktur, w Równem było 13, sklepów z futrami – 6, obuwniczych – 18, sklepów ze sprzętem do szycia – 2, krawców zaś 10. Przy tym naliczyłam aż 44 (!) sklepów, gdzie sprzedawano kosmetyki oraz perfumy. Przypomnę tylko, że chodzi o rok 1930.

Warto również opowiedzieć o zarejestrowanych w Równem firmach, które zajmowały się produkcją i dystrybucją artykułów przemysłu lekkiego. Było ich całkiem sporo. Miały iście europejskie nazwy bądź nazywano je imionami właścicieli. Można tu wymienić chociażby «Zinger Sewing Machine Company», specjalizujące się w dystrybucji maszyn do szycia; Polskie Stowarzyszenie Eksportu Tekstyliów przy ul. Szosowej 74 i zajmujące się produkcją i sprzedażą odzieży tekstylnej; firma odzieży męskiej «Szyk», której właścicielem był I. Kreplak; obuwnicze domy handlowe Israela Birnmauma i Riwki Diner; magazyn tkanin i chust Szymona Brakiera; prowadząca handel tkaninami hurtownia «Pabiamo»; firma galanteryjna L. Pietka i A. Choryszka i in.

Wśród właścicieli sklepów byli przedstawiciele trzech narodowości, przeważnie Polacy i Żydzi. Ich sklepy miały bardzo wygodną ze względów handlowych lokalizację, przy ulicach: 3 Maja, Zamkowej, Szkolnej, Poniatowskiego, Handlowej etc.

Koszt usług krawieckich oraz tkanin był niemały. Doskonale pamiętam, jak babcia wymawiała te magiczne słowa: «gabardyna», «szyfon», «krepa żorżeta», «krepdeszyn» – tkaniny, z których niegdyś szyto szykowne ubrania. Panie i panowie lubiący modne stroje niezbyt często mogli sobie pozwolić na powiększenie własnej garderoby. Ubranie szanowano i zakładano «od święta». Często kobiety same potrafiły bardzo dobrze szyć, ręcznie haftowały kołnierze i mankiety, robiły na drutach swetry i wyszywały. Szczególną uwagę poświęcały wyszywanym strojom ludowym, które też chętnie nosiły.

Należy też wspomnieć o metodach sprzedaży towarów. Reklama na łamach gazet rówieńskich zachęcała do kupowania, noszenia i bycia najmodniejszym… Właściciele sklepików mocno podkreślali, że ich towar został przywieziony z Warszawy bądź z Paryża, co od razu nadawało mu walor importowanego. W jednej z reklam w gazecie rówieńskiej «Wołyńskie Słowo» czytamy: «Sklep G. Wugmeistra w Równem przy ul. 3 Maja, tel. 194. Z okazji sezonu wiosenno-letniego!!! Na wszystkie warunki pogodowe, od najniższych cen, najrozmaitszy wybór ze świeżej dostawy tkanin: komplet pościeli o różnych wzorach, rozmaite markizety i marokeny, letnie tkaniny szwajcarskie, plusz meblowy, ręczniki, gobeliny, pokrowce na tapczany i firanki».

Starsi ludzie wspominali, że handlarze odzieżą stali przy wejściu do swoich sklepów, zachęcając przechodniów, by weszli i «tylko popatrzyli» na towary ze świeżej dostawy… Z pustymi rękami owi przechodnie stamtąd, oczywiście, nie wychodzili. Nawet jeśli nie mieli pieniędzy, dostawali propozycję zabrania towaru oraz warunek «potem przyniesiesz».

Na stare zdjęcia mieszkańców naszego miasta nie można spoglądać obojętnie: piękni, stateczni, z poczuciem własnej godności ludzie. Mieszkańcy Równego ubierali się bardzo stylowo. Noszenie kapeluszy i rękawiczek było obowiązkowe o każdej porze roku. Letnie kapelusiki wykonane były z najwyższej jakości słomy lub ze sztywnego materiału, rękawiczki zaś – koniecznie koronkowe. Zimą obowiązywały futra, tkanina wełniana i stylowe obuwie. Nawiasem mówiąc, nie było osobnych sklepów z torebkami i sprzedawane one były najczęściej w sklepach galanteryjnych.

Magazyny kobiece, których strony przeglądały nasze babcie w tamtych odległych czasach, uczyły wyszywania koszul ornamentami ludowymi, urozmaicania garderoby o różne fasony, szycia i przerabiania odzieży dla dorosłych na odzież dla dzieci. Wszystko dokładnie jak dzisiaj.

Odbywały się także pokazy mody m.in. we Lwowie, które były reklamowane w prasie.

Mawiają, że wszystko się zmienia – czasy, moda, gusta, poglądy. Jedno po drugim zmieniają się pokolenia, wnosząc do każdej epoki historycznej coś swojego. Są jednak rzeczy, które w ciągu wieków pozostają niezmienne, takie jak chęć ładnego i eleganckiego wyglądu. Tajemnicza «doba polska» niczym niedokończona powieść daje nam możliwość, by nieco pofantazjować na ten temat.

Olena Gumińska, archiwistka
W oparciu o materiały Biblioteki Naukowej Państwowego Archiwum Obwodu Rówieńskiego

1.jpg
2.jpg
3.jpg
4.jpg
5.jpg
6.jpg

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1