Artykuły
  • Register

kapelan 1Hieromnich Makarij Diadiuś z męskiego klasztoru Świętego Mikołaja Cudotwórcy z Miry w Żydyczynie spędził w strefie działań wojennych dwa lata. Opowiedział nam, jak życie w strefie ATO zmienia człowieka i jego światopogląd.

 

Ojciec Makarij przez długi czas unikał kontaktu z dziennikarzami. Zdarzały się bowiem przypadki, że przedstawiciele mediów po odwiedzinach strefy działań wojennych publikowali zdjęcia z miejsc lokalizacji żołnierzy, po czym zaczynały się aktywne ostrzały pozycji ukraińskich.


Makarij Diadiuś był kapelanem w 2. Batalionie Gwardii Narodowej Ukrainy. Z posługą kapłańską przebywał na górze Karaczun, w Iziumie, Słowiańsku, Kramatorsku, Debalcewem, Wuglegorsku, Stanicy Ługańskiej, Starobielsku i innych miastach na wschodzie Ukrainy. Według prawa ukraińskiego, nie musiał jechać na wojnę, ale rozumiał, że jego obecność jest tam konieczna.


Najpierw, kiedy żołnierze widzieli księdza w sutannie z krzyżem, pytali: «Po co ksiądz tam jedzie?» Później zaczynali rozumieć, że hieromnich nie znalazł się na wojnie przez przypadek. Kiedy żołnierze widzą, że jest z nimi ksiądz, czują się spokojniej. Ksiądz dla nich to pewnego rodzaju amulet ochronny. Makarij Diadiuś przyznaje, że ta wojna odmieniła wiele osób, w tym jego: «Na różne rzeczy zacząłem patrzeć prościej. Kiedy trafiłem tam, zrozumiałem, że życie to jedna minuta, jedna godzina. Broń Boże przyleci «grad». I już nie ma nic... Chce się żyć. Ktoś mnie pytał o samobójstwa na wojnie. Nie widziałem takich chłopaków. Wszyscy żołnierze chcą żyć» – mówił hieromnich. Na wojnie każdy ranek rozpoczynał się modlitwą, poświęceniem posterunków, terenu, na którym mieszkali żołnierze. Wieczorem też zwracał się do Boga...


W lipcu 2014 r. na górze Karaczun pod Słowiańskiem na skutek ostrzałów terrorystów spadła wieża telewizyjna o wysokości 222 m. Cudem nikt nie ucierpiał. «Spadła o północy. Ukraińscy żołnierze wówczas byli blisko niej. Jednak żaden żołnierz nie został zraniony. Wszystko skończyło się na lekkim szoku. Później jeden żołnierz podszedł do mnie i powiedział: «Ojcze, wczoraj jeszcze byłem ateistą, a teraz wierzę» – opowiadał Makarij Diadiuś. Ksiądz wspominał, że razem z jednym mężczyzną ruszyli do miejsca, w którym stała wieża telewizyjna. Tam, gdzie wybuchła mina, wszystko zostało zniszczone, ale w miejscu, gdzie leżał modlitewnik, metal w ogóle się nie uszkodził.


«Kiedy przyjeżdżasz na wojnę, rozumiesz, że na wiele rzeczy po prostu nie jesteś przygotowany. Pierwsze moje spotkanie ze śmiercią odbyło się, gdy strącono helikopter na Karaczunie. Poproszono mnie o odprawienie panichidy w miejscu katastrofy. Kiedy zobaczyłem na tym terenie ludzkie zwłoki, byłem zszokowany» – opowiadał hieromnich.


Makarij Diadiuś twierdzi, że wojna kształtuje charakter: «Siedzieć pod ostrzałem – na to się nie da przygotować. Zdajesz sobie sprawę, że jeśli słyszałeś świst kuli, to nie trafiła w ciebie, ale leciała dość blisko. Takie okoliczności hartują. Później reagujesz na to prościej». Ze smutkiem dodaje, że teraz nie wszyscy zastanawiają się nad tym, że na wschodzie Ukrainy trwa wojna. Kapelan jest przekonany, że jeśli nie będzie się bronić swojego terenu przed agresorem, to on pójdzie dalej.

 

Maja GOŁUB
Foto: www.facebook.com/Макарій Дядюсь

CZYTAJ TAKŻE:

NASZĄ BRONIĄ RÓŻANIEC I MODLITWA

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1