Artykuły
  • Register

jency podsumowanie

Dzisiaj kończymy cykl szkiców biograficznych o żołnierzach Wojska Polskiego, którzy we wrześniu 1939 r. trafili do niewoli sowieckiej.

 

 

 

Szczególnym rodzajem represji stosowanych wobec polskich żołnierzy na terenach Zachodniej Ukrainy od września 1939 do czerwca 1941 r., było ich bezprawne przetrzymywanie w obozach dla jeńców wojennych oraz wyzyskiwanie jako darmowej siły roboczej, które Ławrientij Beria «pobłogosławił» jeszcze we wrześniu 1939 r. W podpisanym przez niego rozkazie chodziło o to, że rząd poleca NKWD rekonstruowanie drogi Nowogród Wołyński–Równe–Dubno–Lwów. Dokument ten wzywał do założenia obozu jenieckiego, który podlegał Zarządowi Budownictwa Drogi Zachodnioukraińskiej nr 1 NKWD ZSRR. Trafiło do niego 25 tys. polskich jeńców wojennych. Według komunikatu telefonicznego 22100 Ławrientija Berii z dnia 3 października 1939 r., uwolnienie jeńców – mieszkańców terenów zabranych przez Armię Czerwoną, z placówek na terenie USRR było zezwolone dopiero po pełnej obsadzie obozu budowlanego.


Znaczną część jeńców stanowili oficerowie rezerwy Sił Zbrojnych z centralnych regionów Polski zmobilizowani na początku wojny niemiecko-polskiej w celu zastąpienia funkcjonariuszy KOP na granicy polsko-sowieckiej. Ich liczba znacznie przekraczała prognozy bolszewickiego rządu. Jedna z największych placówek dla jeńców wojennych była położona w Szepetówce. Właśnie tam ich rejestrowano i kierowano do obozów pracy.


Z powodu braku pomieszczeń dostosowanych do przetrzymywania jeńców, zarząd NKWD podejmował spontaniczne decyzje o lokalizacji zatrzymanych osób, które zwykle nie były zgodne z postanowieniami lokalnych zarządów partyjnych. Na posiedzeniu biura Rówieńskiego Komitetu Obwodowego KP(b)U 11 czerwca 1940 r. omawiano kwestię nielegalnego przywłaszczenia terenu Werbskiego Tartaku na obóz dla jeńców wojennych 4. dzielnicy budowlanej Budowy nr 1 NKWD dokonanego 15 października 1939 r. Według zeznań lokalnych mieszkańców, tereny tartaku były ogrodzone drutem kolczastym, a w obwodzie wystawiono wieże ze strażą.


Jeden z obozów powstały na terenie Obwodu Rówieńskiego znajdował się w Dubnie, w byłych polskich koszarach wojskowych. Drugi obóz założono w dawnej chmielarni w Surmiczach pod Dubnem. Miejscowej ludności powiedziano, że można dostarczać jeńcom wyżywienie. Ta sytuacja trwała 2–3 dni, dopóki nie przyjechała kuchnia polowa. Plan wyżywiania jeńców nie istniał, tak więc w statutach wojskowych nie przewidywano zarządów, na które położonoby obowiązek pełnienia tej funkcji. Produkty do obozów pracy częściowo dostarczały miejscowe władze oraz poszczególni obywatele, którzy dostali specjalne zlecenie od dowództwa 5. Armii lub dowódców garnizonów. Przeważnie produkty uzyskiwano jako trofea.


Po nadejściu zimy 1940 r. placówka obozowa we wsi Warkowicze (obecnie rejon dubieński) przeprowadziła się z letniska pod namiotami do zimowiska w akademiku. Z zeznań świadków dowiadujemy się, że w Hoszczy dla potrzeb obozowych baraki wybudowali sami jeńcy, a materiały budowlane były brane z rozbieranych stodół, pozostawionych przez właścicieli po pojawieniu się tu nowych władz. Reszta więźniów zamieszkiwała w piętrowym budynku.


Do ochrony obozów zaangażowani byli sami jeńcy. Na ochroniarzy wybierano «postępową część Ukraińców i Białorusinów» z jednej placówki obozowej i kierowano do pracy na inną placówkę, gdzie wydawano im broń.


Jeńcy często byli przenoszeni z jednej placówki na drugą, co było spowodowane budową kolejnych odcinków drogi. Jeszcze jedną przyczyną migracji jeńców było zapobieganie tworzeniu «reakcyjnych grup» Polaków w obrębie jednej placówki obozowej. Np. Antoni Mańkowski, jeniec wojenny, o którym pisaliśmy w jednym z poprzednich szkiców, zmienił aż dziewięć placówek.


W obozach pracy razem z Polakami (stanowili oni około 50 % kontyngentu obozowego) przebywali też Ukraińcy, Białorusini, Niemcy i Żydzi. Znane są przypadki konfliktów na gruncie narodowym. Niejednokrotnie wspominaliśmy o tym, że w swojej trudnej sytuacji polscy żołnierze oskarżali Ukraińców і Białorusinów, «którzy źle żyli, więc ich wyzwolono, teraz mamy kołchozy i odpracowujemy normy…» Polacy oskarżali też Żydów. «Gdy Armia Czerwona zajęła Lwów, Żydzi całowali sowieckim żołnierzom ręce. Żydzi zawsze byli bolszewikami, a nie oddanymi obywatelami polskimi…» – sugerował w rozmowie prywatnej ze swoimi kolegami lekarz Limanowski.


Do specjalnej kontroli placówek obozu Budowy nr 1 w Równem został założony Oddział Specjalny NKWD. Jego priorytetowym zadaniem było tworzenie sieci informatorów, którzy mieli gromadzić prawdziwe informacje o jeńcach wojskowych. Do grona informatorów trafiali zarówno polscy jeńcy, jak też pracownicy najemni, którzy często komunikowali się z więźniami.


Jak wynika z dochodzeń śledczych, wszędzie na placówkach obozowych panowała szpiegomania – zjawisko właściwe dla całego społeczeństwa sowieckiego, gdy jednych informatorów śledzili inni. Np. Władysław Zdaniewicz stał się ofiarą zeznania najemnego lekarza S. Fiszmana, który informował: «Pracując w obozie i w trakcie pracy rozmawiając z jego pracownikami, zauważyłem, że niektórzy z nich to nie są sowieccy ludzie. Pracownik kancelarii Władysław Zdaniewicz rozgłasza wśród robotników obozu antysowieckie opinie, w tym z ironią i kpinami wypowiada się o ZSRR…»


O tym, że Polacy chętnie mówili na temat odrodzenia swojego państwa, dowiadujemy się z zeznań już wspomnianego przez nas więźnia placówki obozowej nr 4 Władysława Zdaniewicza. Na przesłuchaniu on opowiadał, że jeńcy niejednokrotnie dyskutowali o możliwych sposobach odrodzenia Rzeczypospolitej. Ogromne nadzieje pokładali w Wielkiej Brytanii i Francji.


Część jeńców uwalniano spod straży i kwaterowano w domach prywatnych, co znaczyło, że ich kontakty ze światem zewnętrznym nie zostały zerwane. Informacje o wydarzeniach w świecie przekazywali też mieszkańcy obozu, którzy często bywali w domach miejscowych dostarczając do placówki wodę i wyżywienie. Źródłem do dyskusji były wiadomości, którymi się dzielili z więźniami ekspedytor M. Jepiel i listonosz Głowacki. Ten niejednokrotnie przekazywał treść przemówień generała Sikorskiego, pokrzepiając Polaków na duchu. Często obudzone w ten sposób uczucia patriotyczne przejawiały się w ogólnych buntach i ucieczkach więźniów. Zdarzało się to dość często, szczególnie w tych placówkach obozowych, w pobliżu których znajdowały się osady wojskowe. Osadnicy dawali uciekinierom ubranie cywilne i czasowe schronisko. Ogólnie w okresie funkcjonowania Rówieńskiego Obozu Pracy od września 1939 r. do 25 sierpnia 1940 r. uciekło 1 408 jeńców wojennych. Po deportacji osadników ucieczki stały się rzadkością.


Jeńcy wojenni często dyskutowali na temat sytuacji gospodarczej i politycznej w Związku Radzieckim. Podstawą do tych rozmów były opowieści więźniów, którzy trafili do obozu w Warkowiczach z Krzywego Rogu. Opowiadali, że dowództwo tamtych obozów często zabierało z placówek wyżywienie, karmiąc w ten sposób swoje rodziny, ponieważ w sklepach nic nie dało się kupić. Brat jeńca E. Lereta podczas odwiedzin w obozie opowiadał, że żołnierze Armii Czerwonej kupują we lwowskich sklepach cywilne ubrania, wyrzucają mundury i ukrywają się u miejscowej ludności.

 

Reputację ZSRR osłabiała wojna z Finlandią. Wśród jeńców chodziły pogłoski, że podobno fińskie samoloty bombardują Leningrad, a Klimenta Woroszyłowa usunięto ze stanowiska, oznaczało to, że obrona kraju jest słaba i dawało Polakom nadzieję na odzyskanie wolności.


W grudniu 1939 r. wśród jeńców Rówieńskiego Obozu Pracy wzrosło niezadowolenie, ponieważ większość z nich trafiła do niewoli 17–28 września i obiecano im uwolnienie po trzech miesiącach (na 15 grudnia 1939 r. zaplanowane było uruchomienie pierwszego odcinka drogi Nowogród Wołyński–Równe–Dubno–Lwów). Sytuację utrudniały problemy materialne. Po nadejściu zimy jeńcy w większości placówek obozowych nie otrzymali odpowiedniego obuwia i ubrania, dlatego często się zdarzało odmrożenie rąk czy nóg.


Dokładna indoktrynacja jeńców odbywała się w czasie cotygodniowych informacji politycznych. Komendant Warkowickiej Placówki Obozowej Ławicki, niegdyś członek KPZB, systematycznie dostarczał jeńcom gazety «Głos Radziecki» i «Pod flagą Lenina» («Радянський голос» та «Під прапором Леніна») wydawane w języku polskim. Jednak zawarte w gazetach wiadomości wywoływały ostrą krytykę ze strony Polaków. «U nich w ZSRR nic nie ma oprócz terroru, zajmują się samolikwidacją, o żadnej wolności w ogóle nie ma mowy. O wolności tylko w książkach i gazetach napisano, a w rzeczywistości za najmniejszy przejaw wolności u nich ludzi wsadza się do więzienia» – mówił Tadeusz Lechowicz.


Korzystanie z darmowej siły roboczej było nieskuteczne, szczególnie wolno prace posuwały się w czerwcu–lipcu 1940 r. Zakładamy, że przyczyną tego była irytacja Polaków, w środowisku których od dłuższego czasu mówiło się o powstaniu antysowieckim, zaplanowanym na wiosnę tegoż roku. Jednak gdy w marcu–maju do żadnych zmian na scenie międzynarodowej nie doszło, zaczęli powoli tracić nadzieję na wyzwolenie. Jeńcy wojenni byli podzieleni na grupy, a te, z kolei, na brygady. Np. na placówce obozowej Morgi (obecnie chutor Morgi w rejonie dubieńskim) było ponad 7 dwudziestoosobowych brygad, w Sapożynie (obecnie wieś Sapożyn w rejonie korzeckim) ponad 15 brygad, a w Hoszczy ponad 10. Brygadzistów wybierano spośród samych jeńców i prawie każdy jeniec pełnił tę funkcję. Polacy jawnie sabotowali pracę przy budowie dróg lub stwarzali tylko jej pozory.


Aby w jakiś sposób podnieść efektywność pracy, na posiedzeniu biura Rówieńskiego Komitetu Obwodowego KP(b)U podjęto decyzję o zobowiązaniu partyjnych organizatorów i wydziałów politycznych do organizacji socjalistycznego współzawodnictwa o pierwszeństwo na budowie drogi. Działalność organizacji partyjnych i postępy prac były kontrolowane przez komitety rejonowe KP(b)U, na terenie których budowano drogę. Pełniąc rozkazy zarządów partyjnych, w maju–czerwcu 1940 r. przełożeni Obozu Pracy nr 1 zaproponowali jeńcom podpisanie umowy o socjalistyczne współzawodnictwo pracy między brygadami, mając nadzieję, że w ten sposób przyśpieszą terminy uruchomienia drogi. Jednak Polacy niechętnie przystali na tę propozycję. Zwłaszcza, Antoni Mańkowski powiedział, że jako jeniec wojenny nie może zawierać żadnych umów w państwie, obywatelem którego on nie jest, i nie postawi podpisu pod dokumentem obcego państwa, ponieważ polski rząd nie dawał mu tego pełnomocnictwa.


Na placówkach obozowych niejednokrotnie były organizowane dekady stachanowskie. Jednak żeby wypełniać zaplanowane w tym ruchu normy, budowniczym brakowało 7-godzinnego dnia pracy. Przełożeni zmuszali jeńców pracować do godziny 21.00, a tych, którzy się sprzeciwiali, wsadzali do karceru na trzy dni. W dni wolne przeważnie też pracowali. Ustalone normy pracy przewidywały odpowiednią zapłatę – 300 gramów chleba.


Właściwe dla państwa sowieckiego «rozrywki» dotarły również na placówki obozowe. Na przykład w obozie w Hoszczy przełożeni zorganizowali działalność artystyczną. Polacy chętnie z tego korzystali, śpiewając w klubie pieśni patriotyczne. Działalność artystyczna była zjawiskiem, które nawet u nieznajomych ludzi budziło poczucie przynależności do jednej narodowości.


Jeszcze jednym czynnikiem, który łączył tych ludzi, była religia. Mimo zakazów administracji, wspólnie się modlili, a mieszkańcy placówki obozowej «Czerwonoarmijsk» przeprowadzili zbiórkę pieniędzy na opłacenie podatku za miejscowy kościół.


Sprawy śledcze, które stały się podstawą źródłową do napisania tego artykułu, miały miejsce we wrześniu–listopadzie 1940 r. Na razie nie wiadomo, kiedy zaczęły się masowe aresztowania jeńców w obozach pracy. Oskarżano ich wszystkich o nacjonalizm, szerzenie w obozach propagandy antysowieckiej, chwalenie państwa polskiego, wyrażanie nadziei na szybkie jego odnowienie, rozpowszechnianie «prowokacyjnych pogłosek» o życiu klasy robotniczej w ZSRR itp. Sowiecki rząd realizował jedno ze zobowiązań zawartych w Traktacie o granicach i przyjaźni pomiędzy Rządem Rzeszy Niemieckiej a Rządem ZSRR (28 września 1939 r.) o zdecydowanym zahamowaniu agitacji, prowadzonej przez Polaków.


Śledczy z góry wiedzieli o wszystkich przypadkach demonstracji antysowieckich nastrojów wśród jeńców wojennych, ponieważ Oddział Specjalny stale kontrolował większość z nich, a sprawy śledcze przeciwko nim zakładano na długo przed aresztowaniami. Np. Jan Palka został aresztowany 28 grudnia 1940 r., a świadkowie jego «działalności kontrrewolucyjnej» byli przesłuchiwani jeszcze w czerwcu i lipcu.


Za działalność antysowiecką Polacy skazywani byli na 8–10 lat pracy w obozach, najczęściej z ograniczeniem praw według punktów «a», «b» і «c» art. 29 КК USRR do pięciu lat.


Tragiczne losy polskich żołnierzy świadczą o brutalnych i nieuzasadnionych metodach działalności władz sowieckich. Mimo zmian w polityce rządu ZSRR wobec Polaków w drugiej połowie 1940 r., większość zabranych do niewoli we wrześniu 1939 r., a później aresztowanych przez zarządy NKWD i wysłanych do obozów GUŁAG-u, nie została objęta amnestią. Zgodnie z decyzją prezydium Rady Najwyższej z 1941 roku ci polscy obywatele bez śladu przepadli w radzieckich obozach pracy.


Tetiana SAMSONIUK

 

CZYTAJ TAKŻE:

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW HUMNICKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN NOWAK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW STACHURSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: CYPRIAN LIBERA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN MALINOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JERZY SZMIGULANT

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: CZESŁAW SZYMAŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: LEON KNAPIŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: ANTONI WAGNER

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STEFAN SMOLIŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: ANTONI MAŃKOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WŁADYSŁAW NĘDZI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN PALKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: TADEUSZ LECHOWICZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: MAKSYMILIAN ŚLIWIŃSKI

O KAROLU BIELAKOWIE RAZ JESZCZE

MARIA I KAROL BIELAKOWIE. GDZIEŚ TU ZAKPIŁ LOS...

NIEOPŁAKANE DUSZE WOŁAJĄ O PAMIĘĆ (ciąg dalszy o Stefanii Kurzweil)

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WACŁAWA CAŁOWA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STEFANIA KURZWEIL

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: MIECZYSŁAW KWIATKOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JÓZEF PUTRYCZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: KAROL GODOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: KAROL BIELAKOW

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WŁADYSŁAW ZDANIEWICZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: HELENA BAŃKOWSKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN GAJEK

FB
TW

Biblioteka MW

 Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

 

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1