Artykuły
  • Register

swinoujscie_a_21

Czy można przez 3 godziny oglądać i słuchać dysputy politycznej w TV?

Ja robiłem to kilka dni temu w Łucku, 220 tysięcznym mieście ukraińskim, tuż za naszą granicą, o którym - w przeciwieństwie do wspominanego często Lwowa – wiemy niewiele.

Otóż trafiłem na dyskurs „na żywo” przed kamerami już po 22-giej. Przerzucając w pokoju hotelowym kanały telewizyjne, które tak jak u nas zionęły agresją nachalnej reklamy – czytam nagle, na tle obrazu pokazującego studyjny tłumek osadzony gęsto i w czerwieni dekoracji: „Szuster-live”. Zborny facecik z bródką i okularach uwija się chwacko z mikrofonem, a kolejno – spokojnie i rzeczowo - mówią zaproszeni goście: po ukraińsku, po rosyjsku. Kłopotów ze zrozumieniem nie mam, bo nikt tu nikomu nie przerywa i nie włazi z kopytami póki poprzedni nie skończy. Rzecz idzie o politykę zagraniczną Ukrainy. Uczestnicy to deputaci różnych szczebli i władz oraz dominujący młodzi ludzie elegancko ubrani, ogoleni, kobiety uczesane. Żadnych trampek, dżinsów i luzu, który u nas demonstruje z uporem wartym lepszej sprawy pewna pani profesor. Może to i prowincjonalne, ale wolę, niż barachło z dwudniowym zarostem udające elitę.

Ale mniejsza o obraz. Ważne co mówią. Dyskusja staje się coraz ostrzejsza, a i prowadzący wcale nie unika własnego komentarza, choć nie nadużywa swojej pozycji w programie. Taki – moderator aktywny. Wiemy co on sam myśli na dany temat, ale nikogo nie gasi.

Rozmowa koncentruje się na Libii. Młody, przystojny deputowany w bardzo ostrych słowach krytykuje poczynania amerykańsko-angielsko-francusko-włoskie. Mówi o Obamie, że budził nadzieję, a teraz jawi się jako agresor – co przypomina Irak, a nawet Wietnam. Riposty są również ostre. Ukraina to dziś kraj jakby trzech społeczeństw – patrioci, liczący na zachód – Unię, NATO i zdecydowani zwolennicy Moskwy. W czasie programu prowadzony jest sondaż opinii publicznej, a wynik – przynajmniej dla mnie – jest zaskakujący: 80% mówi NIE WTRĄCAJCIE SIĘ - 16% powinniśmy pomóc… Kadafiemu(!), a tylko 4% optuje za wsparciem rebeliantów.

Łuck jest rozległy. Sporo tu nowych wielopiętrowych osiedli mieszkaniowych. Między nimi doliczam się 4-ech cerkwi, w tym jedna potężna jak nasze katedry. Ale jezdnie w mieście – pożal się boże. Minister Garbarczyk, gdyby został tu wytrzęsiony na dziurach – mógłby pomyśleć: „no, u mnie jest lepiej”.

Największa kolejka przed polskim konsulatem po wizy: 30-40 osób. A konsulat ładny. Widać go z daleka – bo na wzniesieniu przy ważnym skrzyżowaniu dróg. Nowe, jasne tynki i szklane ściany. Dobrze. Gorzej jest na przejściach, gdzie te wizy trzeba pokazać. Tam skandalicznie długie kolejki Tirów. W Dorohusku od strony polskiej ponad 10 kilometrów wielkich samochodów i beznadziejne narzekający kierowcy, których najwyraźniej mają „gdzieś” wszelkie związki transportowców, zrzeszenia przewoźników (namnożyło się tego), ministrowie i inni. Ci ludzie tracą czas, benzynę. Kompromitacja Polski i Ukrainy. Telefonuję z trasy do znanych dziennikarzy „samochodowych” Olka Żyznego, Włodka Zientarskiego. Na nich wylewam gorycz tego, co widzę. No, tak – wiadomo od lat wiadomo, że tak jest. Były protesty, strajki. Nic się nie zmienia. Mówimy o tym ciągle - słyszę: groch o ścianę.

W szczerym polu – godzinami stoją ludzie, czekają. Jaka to współpraca. Jakie szanse na sprawne przeprowadzenie „Euro 2012”. Przejścia już dziś zablokowane. Drogi – rozbabrane. Czy rok wystarczy, aby zrealizować zobowiązania? Dopóki obawiano się pana Plattiniego – że wkurzy się i zabierze prawo do rozgrywek – sprawę klajstrowano. Teraz jednak dynamicznych robót na drogach nie widziałem. No, bo przecież i tak już nam tego niefrasobliwie przyjętego prezentu – nie zabiorą. Jakoś się potoczy. Jakoś to będzie – jak zwykle: Ukraińcy, Polacy – w tej sprawie mentalność podobna.

Jeszcze jeden żałosny widok – to zamieniające się w ruinie wielkie zakłady. Znamy wytłumaczenie. Ale jednak przykro patrzeć jak kombinaty, hale produkcyjne ciągnące się na setki metrów, wielkie obiekty fabryczne – gdzie pracowało po kilka, kilkanaście tysięcy ludzi – stoją teraz z wybitymi oknami i zioną beznadzieją. Przecież to już wiele lat mija od rewolucyjnych zapowiedzi. Symboliczne może być, że np. w wielkim kombinacie (główna hala produkcyjna o długości kilkuset metrów) wytwarzającym kiedyś materiały syntetyczne, dziś powstało CENTRUM ROZRYWKI – nazwane „ADRENALINĄ”! Były dziennikarz, pisarz Pan Iwan Korsak zbudował tu tory gocartowe, rolkowe. Działają kina – trójwymiarowe i sale grozy, kawiarnie, restauracje, sklepy z odzieżą sportową, a także jezioro dla wędkarzy, wreszcie strzelnica - gdzie można walić do tarcz nawet z „kałasznikowa”.

Choć Łuck jest niewielki – powiedziano mi, że jego centrum zabawowo-rozrywkowe jest największym w państwie ukraińskim. Odwiedza je około tysiąca osób dziennie. Jaka jest więc dzisiejsza Ukraina: podzielone społeczeństwo, zawiedzeni ludzie, niewiedzący w którą iść stronę. Były ZSRR. Jeszcze się go czuje. Po dziurawych jezdniach przemykają najnowsze modele Mercedesów, Toyot, BMW. Ale dziesiątki tysięcy ludzi wyjeżdża „za chlebem” – m. in. do Polski. Porobiło się. Co będzie dalej?

- Otworzy się przed nami szerzej Unia - to Rosjanie zahamują nasz eksport – mówią mi.

- Na Majdanie było kolorowo i szczęśliwie, ale wyidealizowani przywódcy pokłócili się i zawiedli naród – słyszę.

- Poszedłbym wtedy z gołymi rękami na czołgi – mówi student informatyki – a teraz nienawidzę tej baby i tego mięczaka.

Pozmieniano nazwy ulic. Zostali – Szewczenko i Lesia Ukrainka. Przynajmniej coś. W wielkich budynkach partyjnych wznoszonych z przepychem i rozmachem, po już ledwo trzymających się kupy parkietach przebiegają gromady studentów. Tacy sami jak u nas. Bynajmniej nie w fartuszkach szkolnych czy mundurkach. Wszyscy trzymają przy uchu komórki, wszyscy mają adresy mailowe, wszyscy rozumieją po polsku. Serdeczni. Jeśli zjawisz się nawet przez południem – nie obędzie się bez lampy (!) koniaku. I to przedniego. I tylko nie zacznij wygłaszać toastów. Bo będziesz musiał wypić do dna.

Korupcja. Sami to mówią. Wszechobecna, obezwładniająca państwo korupcja. I rzesze urzędników. Z jednej strony gdzieś tych ludzi trzeba upchnąć. (Popatrzmy co w tej sprawie zrobił u nas rząd Tuska – opowiadano bajki o redukcjach, a tymczasem biurokracja jeszcze się rozrosła). Polska-Ukraina, Ukraina-Polska. Byle do „Euro”, a potem? Kto tam by się martwił co będzie potem. Nie wtrącać się – mówią uczestnicy telewizyjnej dyskusji w sprawie Libii u redaktora Szustera.

„Niech na całym świecie wojna – byle nasza wieś spokojna” – to przecież już znamy. Ale czy w globalnej wiosce w ogóle jest to możliwe?

 

Stefan TRUSZCZYŃSKI

 

P.S.: Autor jest Sekretarzem Generalnym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dziennikarzem, reporterem, publicystą, dokumentalistą filmowym. W dorobku ma programy telewizyjne - wielkie transmisje, kilkadziesiąt godzinnych wywiadów na żywo z najważniejszymi - najbardziej znanymi ludźmi w Polsce, reportaże i filmy dokumentalne z kilkunastu krajów - był kilkakrotnie korespondentem wojennym (m.in. w Chorwacji), przez ponad 30 lat organizował wyprawy i realizował filmy o tematyce podwodnej - głównie o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku. Angażuje się w obronie ludzi i ich spraw.

 

Tekst został opublikowany 10.04.2011r. na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziale „Felietony” (http://www.sdp.pl/trzy-lyki-lucka).

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1