Artykuły
  • Register

pavlCiekawy i oryginalny poeta, dziennikarz, naukowiec pochodzący z Wołynia, Igor Pawluk zasłynął daleko poza granicami swojego kraju ojczystego - jest dobrze znany nie tylko we Lwowie i Kijowie. Wiersze i dramaty autora zostały przetłumaczone na języki rosyjski, białoruski, polski, angielski, japoński i inne języki świata.

Wynikiem jego uznania jest kilkadziesiąt nagród literackich, odznaczeń, wyróżnień. Ostatnio Igor Pawluk w Kijowie zrobił habilitację doktorską w dziedzinie komunikacji społecznej. Dzisiaj gości go «Monitor Wołyński».

Panie Igorze, obecnie dużo mówią o Panu jako o «złotym chłopcu», który mimo swojej młodości już potrafił zostać nie tylko wybitnym pisarzem, lecz także słynnym naukowcem. Czy trudnym jest stanie się «kowalem» własnego życia?

– Najtrudniej jest żyć tak, żeby ludziom wydawało się, że niby żyjesz łatwo. W rzeczywistości kiedy i gdzie udawało się żyć łatwo sierocie?.. Chociaż strzegła mnie, jak teraz to czuje, sama przyroda: cały tragizm mego pełnego sieroctwa uświadomiłem sobie gdzieś około trzydziestki, kiedy stałem późnym jesiennym wieczorem w samotności na grobie mej matki... Dotychczas nie widziałem siebie ze strony, nie czułem zranień z powodu jakiegoś swojego niedowartościowania. I to mnie chroniło. Najpierw pragnąłem zostać oficerem – studiowałem w Sankt Petersburbu, w Wyższej Zawodowej Szkole Wojskowej... Kiedy przekonująco we własnym sercu poczułem się poetą – zechciałem pozostawić studia. Nie pozwolono mi na to. Takie były wtedy okrutne czasy. Kiedy nalegałem, wysłali mnie do tajgi: budować z więźniami tajemną drogę. Później – kiedy nadeszła „pieriestrojka” – pracowałem jako dziennikarz, studiowałem na Lwowskim Uniwersytecie Narodowym, obroniłem doktorat, potem był Kijów, praca w Instytucie Literatury Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, habilitacja doktorska... w międzyczasie – praca w Stanach Zjednoczonych, podróże po świecie... I książki, książki, książki... Czytanie czyichś i publikowanie własnych, których na razie mam 27: wiersze, proza, utwory dla dzieci, monografie naukowe...

Widocznie nie bez powodu ważne miejsce w twórczości Igora Paluka zajmuje temat polski. O ile wiem, dziadkowie, którzy Pana wychowali, pochodzili z Polski i spotkał ich tragiczny los repatriantów.

– Tak, oni musieli pozostawić dopiero co wybudowany rozkoszny na tamte czasy dom z ocynowanym dachem na wsi Kułkowicze w pobliżu Chełma. Tam się osiedlił ich dobry sąsiad Polak, z którym dziadek do samej swej śmierci nostalgicznie korespondował.

O prasie tych terenów, które zamieszkiwali moi przodkowie od strony matki (od strony ojca byli to Wołyniacy z okolic Torczyna), wydałem kilka książek. Temat «polski» ukazuje się w mojej dopiero co powstałej powieści «Bug», która zostanie opublikowana w czasopismie «Kurier Krywbasu». Uwielbiam twórczość Adama Mickiewicza, filmy Jerzego Hoffmana. Ważną rolę w kształtowaniu mej wizji świata odegrał «Zniewolony umysł» noblisty Czesława Miłosza, a także jego wiersze.

Twórczość Pana jest niezwykle bogata. Do półwiecznego jubileuszu jeszcze kroczyć i kroczyć, a skarbiec Pana już zawiera prawie dwadzieścia zbiorów poetyckich, dwa zbiory prozy, jeden zbiór dramatów, siedem monografii, liczne przekłady na język rosyjski. W jakiej hipostazie chciałby Pan spędzić najbliższe lata, w czym pragnie Pan nadal siebie realizować?

– Cóż, bogate czy skromne to są napracowania – oceni to nieuległy sędzia Czas. Mój dziadek zawsze chciał, żebym został księdzem... Być może niech się spełnia jego wola?.. Przecież jeszcze nie jest na to za późno. Lub zostanę prorokiem kaznodzieją… Podobnie jak Skoworoda. Lub prorokiem strategiem. Ich się mniej bije, aniżeli proroków taktyków. (Śmiech - aut.). Żartuję, oczywiście. Bez literatury swego życia nie wyobrażam sobie. Ona jest moją religią.

Nadal będę dbał o swoją twórczość. Chcę wyszlifować, doprowadzić do porządku wszystko, co napisałem w ciągu 25 lat. Pisać bajki. Podróżować. Uzasadnić swoje pięknie ułożone wyrazy dobrymi czynami. Mam marzenie swojego życia. Jednak to, co jest marzeniem życia, to jest niewypowiedziane, to znaczy osobiste...

Dzieła Pana są już przetłumaczone na wiele języków świata. Czy różnią się Pana czytelnicy zagraniczni i ojczyści?

– Czytelnik zagraniczny najpierw postrzega we mnie Ukraińca, dopiero potem to, że jestem pisarzem, ojczysty – wręcz przeciwnie. Chociaż nie tak wiele przetłumaczono, jak ja bym chciał... Teraz jest publikowany w prestiżowym wydawnictwie Nowego Jorku «CreateSpace» mój wspólny z Jurijem Łazirkiem (poetą naszego pokolenia, Ukraińcem z pochodzenia, zamieszkałym w Ameryce) zbiór wierszy w trzech językach (angielskim, rosyjskim i ukraińskim) «Catching Gossamers» («Łowiąc jesienne pajęczyny»), na Ukrainie została wydana przetłumaczona przez Iwana Tepłego i Andrija Bondara «The angel (or) English language?: Książka wierszy Igora Pawluka w języku angielskim». Również jestem współautorem antologii angielsko-ukraińskiej «Ukraine literature today (Literatura ukraińska dzisiaj)». Cały zbiór moich wierszy lirycznych przetłumaczyła na język rosyjski i przygotowała do wydania w Rosji poetka Jewgenia Bilczenko. Niektóre moje utwory zostały przetłumaczone też na język polski, białoruski... Na jednej z ostatnich konferencji Japończycy prezentowali mój wiersz «Dziewczynka»... Irlandzki poeta i piosenkarz Thomas Moore napisał o mnie cały artykuł w języku angielskim: «Pokusa dostępności: Igor Pawluk, wiersze i język jako oświadczenie post-imperialne». Rozpoczęty kolejny ważny projekt międzynarodowy, jednak o nim nieco później – kiedy będę gotowy...

Pan już zdobył Nagrodę Narodową imienia Tarasa Szewczenki, ponadto został zwycięzcą ogólnoukraińskich nagród literackich imienia Wasyla Symonenki, imienia Borysa Neczerdy, imienia Markiana Szaszkiewicza, imienia Grygorija Skoworody, Międzynarodowej Nagrody Literackiej «Triumf». Co Pan sądzi o nagrodach i wyróżnieniach literackich?

– Ogólnie moje nastawienie do nagród jest łatwe i adekwatne. Raz jednak, kiedy wręczano mi pierwszą nagrodę – imienia Wasyla Symonenki – (przewodniczącym jury był Iwan Dracz), chciałem z niej zrezygnować, obawiając się, że nie pozostanę sobą. Przekonali mnie, że to jest normalne, przecież ani Pawluk Symonence, ani Symonenko Pawlukowi drogi nie zastąpi... Chodzi o tę sytuację, o której ludzie mówią: dają – bierz... Z jednej z nagród jednak zrezygnowałem.

To, że w dwóch z trzech przypadków nie dostałem  Nagrody Narodowej Szewczenki, chociaż byłem nominowany trzykrotnie, bardzo mnie zasmuciło, ponieważ uważałem ją za święte odznaczenie niedaremnie przeżytego przeze mnie życia.

«To, co mnie nie złamie, koniecznie zahartuje» – brzmi kolejna mądrość ludowa. Nie złamało. I teraz tę «porażkę» odbieram jako zwycięstwo.

W tym kontekście ciekawym jest opowiadanie o Andriju Małyszce. Ponoć dali mu nagrodę państwową za publikacje poetyckie – medal. Wrócił on do domu i chlubi się przed ojcem, który dość sceptycznie był ustosunkowany do takiego niepewnego i ryzykowego zawodu wybranego przez syna,  jak twórczość literacka. Na to chwalenie się ojciec ze smutkiem odpowiedział: «Dziwne to jest, synu. Chyba jesteś nieprawdziwym poetą. Tarasa Szewczenkę z powodu wierszy wsadzili do więzienia, a ciebie wynagrodzili...». Przypomnijmy, jak rząd potraktował Lermontowa («Psu – psia śmierć» – powiedział car po otrzymaniu wiadomości o śmierci poety), Byrona, Mickiewicza... naszych prawdziwych poetów okresu «rozstrzelanego odrodzenia», Wasyla Stusa...

Dlatego Nagroda Narodowa Tarasa Szewczenki (Żelazny Mamaj), którą otrzymałem w 2008 roku, jest właśnie tym, co pomaga zachować pisarzowi na Ukrainie honor i godność... A wyróżnienia na skalę światową, mam nadzieję, jeszcze przede mną, podobnie jak przyszłe uczciwe wyścigi, podróże i przygody.

 

Rozmowę prowadził Wiktor JARUCZYK,

zdjęcie Wasyla PYŁYPIUKA
FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1