Artykuły
  • Register

312812_259946750713934_121691327872811_696509_263779854_n

Tadeusz Kościuszko to bohater narodowy Polski, bojownik o jej wyzwolenie i niezależność w czasach, kiedy naród polski, pod koniec XVIII wieku, uległ pazernemu caratowi rosyjskiemu. Bohatera wielbiono i czczono również w Stanach Zjednoczonych, gdzie walczył o niepodległość jako wolontariusz w szeregach republikańskich, pełniąc funkcje adiutanta samego Georga Washingtona...

Na Wołyniu pamiętają o tym, że w murach Kolegium Pijarów, w Lubieszowie « kształcił swą wzniosłą duszę i umysł Tadeusz Kościuszko 1753-1759» z czego centrum rejonowe, do dziś jest dumne!

Jedną z najbardziej smutnych chwil życia Kościuszki była ta, gdy jako przywódca antyrosyjskiego powstania wyzwoleńczego 1794 roku, trafił do niewoli. Czytamy o tym w jednej z encyklopedii: «W bitwie pod Maciejowicami (10 października), w którym powstańcy ponieśli klęskę, Kościuszko został ciężko ranny i trafił do niewoli». Być może, gdzieś w źródłach historycznych są podane szczegóły tej bitwy. We współczesnej «Historii Polski od najdawniejszych czasów do naszych dni» (Warszawa, Wydanie Naukowe PWN, 1995) również istnieje wpis: «10 październik w bitwie pod Maciejowicami wojsko rosyjskie rozbiło polskich żołnierzy, a ranny dowódca trafił do niewoli». I znowu żadnych szczegółów. Czytelnik nie może dowiedzieć się o najważniejszym, jak do tego doszło.

Udało mi się odnaleźć szczegóły w czasopiśmie «Ruskaja Starina» wydanym w listopadzie 1874 roku, gdzie zostały opublikowane (po 80 latach od przebiegu opisanych wydarzeń! – Aut.) «Notatki dońskiego atamana Denisowa». Właśnie tam jest opis bitwy (wraz ze szczegółami, jednak je opuszczam – Aut.). Zacytuję ocenę autorską sprzeciwu polskich powstańców patriotów: «Polacy do ostatniej chwili nie ruszali z miejsca i prawie wszyscy zginęli. Powinienem oddać hołd ich kanonierzom, którzy pośród naszych Kozaków i kawalerzystów, bez ukrycia, jeszcze odwracali swe armaty w różne strony i czynili sprzeciw». Lub: «Ich pierwsze skrzydło nadal stało wystrojone i mężne: artyleria działała, a jeźdźcy... byli w zamieszaniu i rozproszeniu».

Gdy bojownicy wycofali się, oni podzielili się na trzy grupy, trzy kierunki cofnięcia się. Kozacy Denisowa ścigali ich, mając na celu na wszelki sposób schwycić Kościuszkę żywym. Gdy Denisowa poinformowali, że Polak został wzięty do niewoli, on pojechał na miejsce. Obejrzał zabitych, chciał rozpoznać dowódcę, ale nie potrafił, chociaż z wyglądu znał swego przeciwnika: «On był żywy, ale na tyle blady, że był podobny raczej do martwego: głowa cała była we krwi, nogi bez butów, ubrany w kaftan z licznymi wiązanymi guzikami, w atlasowej kamizelce i spodniach». Żeby upewnić się, że przed nim znajduje się dowódca powstania, Denisów przyrównywał zewnętrzny wygląd więźnia z grawerowanym portretem, który miał dla rozpoznania.

Więzień przez cały czas milczał. Denisow wydał rozkaz, aby umieścić rannego na kozackich płaszczach i okryć nimi przemarzniętego, leżącego na gołej ziemi człowieka.

Na pytanie Denisowa, czy on sobie czegoś życzy, Kościuszko spokojnie odpowiedział, że nic, a na uwagę Rosjanina, że go zna i «że wielkiemu człowiekowi on jest gotów zaoferować wszelką pomoc», «on odpowiedział, że też mnie zna, że jestem pułkownik Denisow, i dodał jeszcze parę słów». Na inne pytania Kościuszko nie odpowiadał. Jemu opatrzyli dwie lub trzy rany na plecach, z włóczni zrobili nosze i Denisow wysłał więźnia pod eskortą do lokalizacji Rosjan.

Dalej ataman Denisow opowiada, o czym dowiedział się później: w czasie pośpiesznego cofnięcia się Kościuszko zabłądził między ogrodzonymi wiejskimi polami, w ten sposób oddzielił się od reszty wycofujących się. Na bagnach dognali go Kozacy, gdzie «natychmiast towarzyszącego mu majora i jednego szeregowego zabili. Trzeci, wśród zamieszania, zdążył zeskoczyć z konia i udać martwego, ale wierny swemu dowódcy, od czasu do czasu śledził za nim. Kościuszko rzucił się w bagno, koń pod nim topił się i bił się [...]. Tutaj Kozak dostał go drutem, dwukrotnie ranił i kazał wracać do niego. Koń bez najeźdźcy, po kilku wysiłkach zerwał powodzie, wyskoczył z błota i uciekł. Wtedy Kościuszko został oddany w ręce Kozaków. Oni wyprowadzili jego z błota i zaczęli rabować, lecz on sam podał im portfel z niedużą liczbą czerwońców i zegarek, nie mówiąc, kim jest».

Do grupy Kozaków i więźnia podjechał wachmistrz Pułku Ułanów, zobaczył polskiego oficera i zaczął bić go po głowie pałaszem, od czego Kościuszko przewrócił się. A wcześniej wspomniany Polak, który udawał martwego, zapomniał o niebezpieczeństwie, zawołał, żeby oficera nie zabijali, bo to jest ich dowódca. Przestraszyli się wszyscy, wachmistrz pobiegł z powrotem pierwszy, za nim – Kozacy. Tylko stary doświadczony Kozak pośpieszył do Denisowa i zawiadomił go o pojmaniu Kościuszki. Jednak o tym ataman opowiedział już wcześniej.

Kiedy Denisow spisywał wspomnienia o wydarzeniu, już w 1822 roku, nie zapomniał powiedzieć, że w tym czasie przechowywał jeszcze pistolet, który dostali z kieszeni Kościuszki. Nawet był dumny z tego, że dzięki jego wstawiennictwu dowódca powstania pozostał przy życiu, chociaż mógł wtedy i zginąć.

Materiały «Ruskiej Stariny» z 1874 roku dla «MW» opracował

Walerian TYNCZUK, m. Kiwerce

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1