Artykuły
  • Register

Stepan Prociuk jest powszechnie znany na Ukrainie jako uniwersalny autor, który pisze wiersze, prozę, publicystykę. Stworzył ponad dwadzieścia książek. Urodził się na lwowszczyźnie, obecnie pracuje w Iwano-Frankowsku. Ostatnio w Łucku został wydany najnowszy zbiór jego esejów «Cienie pojawiają się o świcie». Dzisiaj Stepana Prociuka gości «Monitor Wołyński».

«W polityce nigdy nie brakuje skrajnie egocentrycznych, z moralną głuchotą i maniakalnym dążeniem do władzy»

– Na początku powstania niepodległej Ukrainy wraz ze swoimi przyjaciółmi z Iwano-Frankowska założył Pan interesujący zespół literacki «Nowa degeneracja», który budził ówczesne środowisko literackie Ukrainy. Kto obecnie jest nowym degeneratą w ukraińskiej polityce, kulturze, sztuce?

– Nazwa ta była w cudzysłowie, Wiktorze. (Śmieje się – Aut.). W polityce nigdy nie brakuje ludzi do skrajności egocentrycznych, z moralną głuchotą i maniakalnym dążeniem do władzy, nawet do rządzenia ludzkimi duszami… Takich w rządzie dzisiaj jest dużo. Wszystko to jest skomplikowane przez ich traumatyczną, pół radziecką mentalność. Politycy niebogatych krajów zawsze pragną odnaleźć harmonię wewnętrzną poprzez bogactwo, częstą obecność w mediach itd. Jednak nawet gwiazdy źle znoszą popularność! Cóż powiedzieć o większości ukraińskich polityków, którzy nie są popularni wśród ludności, ale mają, być może, takie ukryte nadzieje? Co dotyczy kultury i sztuki, moim zdaniem, wszelkie formy talentu są rozwojem.

– Kiedyś powiedział Pan, że «pisarz, który nie ulega zmianom, powinien porzucić pisanie». Co nie pozwala Stepanowi Prociukowi stać w miejscu i popycha do stałej ewolucji?

– Dziękuję. Chyba wewnętrzne zaniepokojenie. Dla mnie brak ruchu jest równoznaczny śmierci. W życiu też jestem dosyć aktywnym, energicznym człowiekiem, niestety z przerwami na napady melancholii… Taka dziwna kombinacja. Ponadto, człowiek się zmienia – otóż moje utwory sprzed dziesięciu lat i utwory obecne ukazują te zmiany. Być może, jest to postęp, a być może i regresja. (Uśmiecha się – Aut.). Chciałbym jednak czuć wielki spokój wewnętrzny, ukojenie, które nie byłoby widoczne na zewnątrz, jednak wiedziałbym, że jest, a cała reszta to tylko tło. Żal i smutek powstają z naszego nadmiaru egoizmu… Najbardziej chciałbym zniszczyć własny egoizm, stopić go w ogniu odnowy. Jak mawiał Hipokrates, czego nie wyleczy woda, to wyleczy żelazo, czego nie wyleczy żelazo, to wyleczy ogień.

«Pisarz nie ma wieku, jeżeli ma młodą duszę»

– Ostatnio więcej uwagi w swojej twórczości skupia Pan na prozie. Czy bycie poetą w dorosłym wieku jest trudne? Czy w ogóle istnieje dojrzałość w literaturze?

– Pisarz nie ma wieku, jeżeli ma młodą duszę. Moje zerwane stosunki z poezją, ten dramat osobisty, został dokładnie naświetlony w mojej powieści «Złożenie ofiary». Szale dojrzałości ↔ młodości są względne. Nikt nie poleci na to uniwersalnych recept i proporcji. Po prostu nie istnieją, bo co dla jednego jest pokarmem, dla drugiego trucizną.

Goethe tworzył arcydzieła w podeszłym wieku. Rimbaud porzucił pisanie w wieku dziewiętnastu lat i został handlarzem niewolników.

Literatura ma tak różne formy ekspresji, że one są bezgraniczne. Jeśli pisarz jest «podłączony» do wiecznego źródła Życia, z którego czerpie siły, jeśli tworzy nie rozumem, a tym wyższym ładunkiem energii, który wznosi się nad jednowymiarowym ludzkim rozumem i nawet myślą, to dla niego są bez znaczenia zmiany formy cielesnej, ponieważ nawet najpiękniejsze kobiety po latach tracą piękno cielesne. Jedyne, co pozostaje, czego nigdy nie tracimy – to jest nasza proporcjonalność z Życiem, z jego przekształcaniem się z jednej formy w drugą…

– Proszę Pana, Pan obecnie wykłada współczesną literaturę ukraińską na Uniwersytecie Podkarpackim. Co Pan sądzi o wypowiedzi obecnych przedstawicieli Ministerstwa Oświaty i Nauki, Młodzieży i Sportu Ukrainy o tym, że współcześni literaci nie potrzebują szkoleń w ramach obowiązującego programu studiów?

– Z jednej strony, niektórzy szkolni nauczyciele literatury ukraińskiej rzeczywiście profanują to, o czym mówią. To jest prawda, która znana jest wszystkim zainteresowanym. Z drugiej zaś strony, nie sądzę, że «przedstawiciele» Ministerstwa Oświaty, zwłaszcza Minister Dmytro Tabacznyk, są na tyle zainteresowani jakością nauczania współczesnej literatury ukraińskiej, że nie życzą sobie, aby współczesnych pisarzy duchowo zmumifikowały programy szkolne. Niestety, chodzi im raczej o cięcie i zmniejszenie duchowości ukraińskiej. Dlaczego tak jest – to już jest inna kwestia, o której już dużo powiedziano, jednak zmian na lepsze wcale nie widać…

«Teraz lepiej, żeby Ukraińcy zapomnieli o swoim kulturalnym kompleksie Nobla»

– Kim, Pańskim zdaniem, jest dzisiejszy czytelnik współczesnych pisarzy ukraińskich?

– Każdy, komu nie jest obojętna kultura ukraińska. Są to ludzie o różnym wieku, płci i zawodzie. Na przykład, moi czytelnicy to są ludzie, którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze soba nic wspólnego. Jednak wiem, co ich łączy. Przede wszystkim to struktura psychiczna, podobna do autorskiej, to znaczy mojej. Ja, kierowany przez wolę pewnych energii kosmicznych, stałem się nośnikiem właśnie takiego światopoglądu, który ma wiele osób. Są czytelnicy, którzy moich książek nie czytają, bo dla nich taka mentalność autorska jest obca i niezrozumiała. Myślę, że podobna sytuacja złożyła się u każdego mniej lub więcej znanego (są to kryteria bardzo względne) pisarza.

– Czy literatura ukraińska dojrzała do tego, aby mieć wreszcie laureata nagrody Nobla?

– Literatura dojrzała, ale za bardzo się o to martwimy. Wszystko, co spotyka się z oporem, wzmacnia odporność. Są to niezgłębione prawa metafizyczne. Ponadto, potrzebna jest potężna promocja państwowa. W tym przypadku nie wystarcza entuzjazm lub obsesja. Teraz lepiej, żeby Ukraińcy zapomnieli o swoim kulturalnym kompleksie Nobla. Jeśli coś ma się wydarzyć –to się wydarzy…

– Miał Pan spotkania literackie nie tylko w wielu miastach Ukrainy, lecz także w Polsce i Niemczech. Proszę porównać środowisko literackie na Ukrainie z niemieckim i polskim.

– W Polsce i Niemczech miałem spotkania jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Mówienie o tym teraz jest już bez sensu, bo czasy są inne. W bieżącym roku miałem spotkanie literackie w Czechach, w mieście Ołomońcu. Spotkanie zorganizowała ukrainistka, docent Uniwersytetu Palackiego Ulana Chołodowa. Atmosfera była naprawdę interesująca i przyjazna, zwłaszcza, że była to konferencja ogólnomiejska, a nie spotkanie w ścianach Uniwersytetu Palackiego. Pytaniami zarzucali mnie zarówno lokalni Ukraińcy, jak też Czesi, którzy interesują się literaturą ukraińską.

«Gdy literatura staje się całkowitym substytutem życia, pisarz ulega powolnej śmierci duchowej…»

– W łuckim wydawnictwie «Twerdynia» został wydany najnowszy zbiór Pana esejów «Cienie pojawiają się o świcie». Według mnie, jest to oryginalna spowiedź autora oraz refleksje o chwili obecnej, w tym wszystkie rozmyślania obfitują w trafne i ciekawe alegorie, humor, satyrę. Proszę opowiedzieć o Pana nowej książce i planach na przyszłość.

– Książka ukazała się dzięki «Twerdyni» i Mykole Martyniuku (dyrektor łuckiego wydawnictwa – Aut.). Nawiasem mówiąc, obecnie «Twerdynia» jest jednym z najbardziej wytwornych i estetycznych wydawnictw ukraińskich, które nie łapie się na tanie chwyty. Jak mawiał jeszcze Seneka, jeśli kto pragnie przypodobać się tłumu, coś nie tak z nim. Co dotyczy humoru w mojej książce, to Pan przesadza – humoru tam dużo nie jest, tylko sarkazm… Jednak śmiać się potrafię, chociaż niektórzy uważają mnie za ponurego i ciągle smutnego. O książce, niech Pan mi wybaczy, opowiadać nie będę – niech najpierw czytają. Zachowajmy intrygę. Gdybym zaczął o niej opowiadać, nasza rozmowa wydłużyłaby się dziesięciokrotnie.

– Pana eseje są wypełnione refleksjami zaczerpniętymi z własnego życia, jest w nich dużo przekształconego biografizmu. Aby nadal pisać pociągająco, oryginalnie, musiałby Pan przeżyć coś nowego, unikalnego?

– Moje życie układa się w ten sposób, że często nabywam pewnych nowych doświadczeń. Inaczej pisarz staje się mumią przy biurku. Gdy literatura staje się całkowitym substytutem życia, pisarz ulega powolnej śmierci duchowej… Pragnę zmieniać się dopóki żyję, przekształcając swoje prywatne doświadczenia i swoje przekonania. Dla mnie ważne jest, żeby spisane refleksje były uniwersalne, a nie stały się mało interesującymi żałosnymi dziennikami dojrzałego mężczyzny. Pisarz kierunku egzystencjonalnego przede wszystkim eksperymentuje na sobie…

Rozmowę prowadził Wiktor JARUCZYK

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1