Artykuły
  • Register

czilaczawa

Raul Chilachava już dawno stał się synem narodu ukraińskiego, chociaż urodził się i nadal nie przestaje należeć również do kultury gruzińskiej. Jest doktorem habilitowanym filologii, profesorem, akademikiem, doktorem honoris causa Akademii Nauk Łotwy, Honorowym Artystą Ukrainy, członkiem Związku Pisarzy Ukrainy, Gruzji i Łotwy, Międzynarodowego Stowarzyszenia Pisarzy i Publicystów, członkiem Związku Aktorów Ukrainy. Pełnił obowiązki Ministra Ukrainy ds. Narodowości, Wiceprezesa Komitetu Krajowego ds. Narodowości i Migracji, profesor wielu uniwersytetów. Laureat wielu nagród różnych krajów europejskich. Autor około 100 książek: poetyckich, naukowych, publicystycznych, przekładów. W latach 2005-2010 piastował urząd Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Ukrainy w Łotwie. Dzisiaj słynnego poetę, naukowca, dyplomatę i publicystę  gości «Monitor Wołyński».

– Panie Raulu! Niestrudzenie opowiada Pan, że przez wszystkie lata spędzone na Ukrainie (od 1970 roku – Aut.) przebywa Pan w podróży służbowej. Czy zamierza Pan wrócić do ziemi ojczystej?

– Nie mam gdzie wracać, bo tak naprawdę nigdzie nie wyjeżdżałem. O tym napisałem kiedyś w sonecie «Ziemia Ojczyzny»: «Jam dzisiaj pracowity, bom Gruzin. Zugdidi i Tbilisi, jam – wasz syn! Byłem z wami i zawsze z wami będę. Cokolwiek będzie – zawieja, deszcz lub śnieg – «Ojczyzny ziemię na podeszwach nóg nie uniesiesz!..». Oczywiście, to jest metafora, ale jednocześnie rzeczywista prawda – bez względu na obywatelstwo poety, pozostaje on wiecznym poddanym tylko swojej Ojczyzny. Po wieloletnim pobycie i służbie na Ukrainie w końcu mam możliwość, podobnie jak kiedyś, mieszkać w dwóch stolicach. Mam nadzieję, że na ten «luksus» uczciwie zasłużyłem.

– Proszę opowiedzieć, jak los powiązał Pana właśnie z Ukrainą, gdzie Pan doskonale opanował język ukraiński, zrósł się z Ukraińcami duchowo, stając się pełnoprawnym obywatelem naszego kraju.

– Przyjechałem do Kijowa w sprawie służbowej, na dwa lata stażu studenckiego, który rozciągnął się na cztery dziesięciolecia. Przypadek, zbieg okoliczności, los… – można na różny sposób odbierać moją drogę na Ukrainę, ale złożyło się tak, jak się złożyło, i tym wynikiem, prawdę mówiąc, rozczarowany nie jestem.

– Przez dłuższy czas pracował Pan w Komitecie Krajowym ds. Narodowości i Migracji, tak więc dobrze Pan zna problemy ludzi, którzy etnicznie przynależą do innych krajów, jednak nie do końca stali się też Ukraińcami. Naszych czytelników interesuje to, z jakimi trudnościami przede wszystkim borykają się polskie mniejszości narodowe na Ukrainie.

– Ukraina jest jedną z niewielu byłych republik radzieckich, które stworzyły najlepszą podstawę prawną dla mniejszości etnicznych, zapewniając w ten sposób międzynarodowościowy pokój w kraju. Oczywiście, grupy mniejszościowe, podobno jak sami Ukraińcy, mają dużo wspólnych problemów, które wspólnie należy też rozwiązywać. Co dotyczy trudności specyficznych, to każda mniejszość ma swoje. Ukraińscy Polacy czy polscy Ukraińcy wiedzą o tym więcej  niż ja. Ogólnie mówiąc, muszę zauważyć, że przde wszystkim są to problemy zachowania narodowej, religijnej i językowo-kulturalnej tożsamości, realizacja prawa do edukacji w języku ojczystym i tak dalej. W tym sensie nie ma wątpliwości, że pracy jest bezmiar.

–  W jakim stopniu procesy migracyjne mogą grozić potencjalnej przyszłości Ukrainy? Czy mamy zagrożenie w postaci masowej migracji ludzi z Chin, Indii, Pakistanu itd.?

– Każde państwo musi ściśle regulować naturalne dla społeczeństwa demokratycznego procesy migracyjne. Ukraina ma specjalny zarząd, który jest do tego powołany. Na tym etapie i w niedalekiej przyszłości zagrożenia z powodu napływu migrantów do kraju ja nie widzę.

– W latach studenckich niemal nie stał się Pan dysydentem, kiedy Pana wiersz o znaczącym tytule «Kijów przeciwko Moskwie» został wydany w Niemczech, poza granicami Związku Radzieckiego.

– Właśnie to się stało bez mego udziału, jednak ze zrozumiałych powodów prawie nie skończyło się dla mnie tragicznie. Dopiero po wyjaśnieniu przez właściwe władze mojej niewinności zniknęło realne zagrożenie surową karą.

– Proszę opowiedzieć o swojej drodze do literatury, jak Pan stał się członkiem Związku Pisarzy Ukrainy.

– Przez całe życie marzyłem o tym, aby zostać pisarzem, od dziecięcych lat pisałem wiersze. Strach powiedzieć: mój pierwszy wiersz został wydrukowany pół wieku temu (w marcu 1962 roku) i od tego czasu uważam, że trafiłem do literatury. Mój pierwszy zbiór przekładów został wydany w 1970 roku, pierwszy zbiór poetycki – w 1972 roku. Tak więc w następnym roku będę obchodził podwójny jubileusz. Przepraszam, nawet potrójny, bo w najbliższym czasie ma się ukazać moja setna książka.

– Dzięki Pana fachowym tłumaczeniom najlepsi ukraińscy pisarze są obecnie znani w Gruzji, a gruzińscy – na Ukrainie. Według jakich zasad wybiera Pan autorów i ich dzieła dla swoich tłumaczeń?

– Zasada jest jedna – artystyczna i estetyczna wartość utworu, znaczenie jego autora w dziejach literatury narodowej. Oczywiście, istotną rolę mają sympatie osobiste, twórcze i duchowe powinowactwo, podobne style, kreatywne myślenie itd. Tłumaczyć można tylko to dzieło, które bardzo ci się podoba, które sam z przyjemnością napisałbyś, gdyby tego nie uczyniono przed tobą.

– Ma Pan już doświadczenie w służbie dyplomatycznej, był Pan Ambasadorem niepodległej Ukrainy w Łotwie. Zwiedził Pan również wiele krajów świata, dlatego chyba jest Pan w stanie ocenić europejskie perspektywy Ukrainy.

– Najważniejszym zadaniem mojej misji dyplomatycznej było właśnie promowanie i obrona euroatlantyckich interesów Ukrainy na terenach jednego z krajów członkowskich UE. Przez pięć lat spędzonych w Rydze napisałem książkę «Zbliżenie ku Łotwie. Wyznania Ambasadora». W niej, bez ubarwień opowiedziałem o niezwykłych szansach Ukrainy na zostanie godnym członkiem stowarzyszenia europejskiego, które wskutek przykrych kłótni domowych pomarańczowych przywódców zostały bezdarnie stracone. Już nie wspominam o tym, jak traci się ostatnią szansę na zastosowanie w praktyce europejskiego marzenia narodu ukraińskiego. Jestem głęboko przekonany, że da się je urzeczywistnić i ono się spełni, jednak kiedy – oto jest pytanie, którego cena jest niezwykle wysoka.

– Podczas Pomarańczowej Rewolucji naród ukraiński i gruziński w szczególny sposób stały się sobie bliskie. Czy ta przyjaźń jest na rękę naszemu «starszemu» bratu – Rosji?

– Pytanie jest o tyle retoryczne, że nie wymaga odpowiedzi. «Starszemu bratu» nie jest na rękę niczyja przyjaźń obok, a gruzińsko-ukraińska w szczególności, ponieważ w każdym takim sojuszu  podejrzewa spisek, którego uczestników, jego zdaniem, należy natychmiast surowo ukarać.

Rozmowę prowadził Wiktor JARUCZYK
FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1