Artykuły
  • Register

WP 20140609 18 00 40 RawPod koniec lat 50-tych ХХ w. Wołyńskie Muzeum Krajoznawcze znowu przeprowadziło się do nowego pomieszczenia, tym razem do gmachu przy ulicy Chopina 7.

 

W nowym budynku na parterze znajdował się oddział przyrody (w nazwie muzeum na stałe pozostało określenie «krajoznawcze»), oddział historii okresu przedradzieckiego i biblioteka. Na piętrze, większą część budynku zajmował oddział historii społeczeństwa radzieckiego. W auli umieszczono najwybitniejsze dzieła malarstwa zachodnioeuropejskiego. Perłą kolekcji był «Święty Hieronim» Jusepe Ribery.

 

W latach 50-tych, kiedy dyrektorem muzeum była Warwara Ponomariowa, wydarzyła się sytuacja, którą uznaje się za legendę muzealną. «Specjaliści», którzy w latach 1939-40 upaństwawiali skarby Ołyckiego Zamku Radziwiłłów, «nie rozpoznali» obrazu J. Ribery, ponieważ był bardzo uszkodzony, podobnie jak wiele innych dzieł sztuki, przywiezionych do muzeum przez A. Dublańskiego i Z. Leskiego jeszcze przed wojną.

 

Na początku 1950 roku odrestaurowano i oceniono dzieło we Lwowie. Obraz zajął główne miejsce na ekspozycji, niedużego wtedy oddziału artystycznego. Gdy się okazało, że dzieło malarskie słynnego hiszpańskiego artysty jest jednym z dwóch znajdujących się w Związku Radzieckim, próbowano go zabrać z Muzeum Wołyńskiego i przenieść do jednego ze stołecznych muzeów. Jednak pani Warwara nie pozwoliła na to. Otrzymała wówczas naganę od Ministerstwa Kultury ZSRR, ale «Święty Hieronim» pozostał w zbiorach.

 

Po wojnie koncepcja ekspozycji całkiem się odmieniła. Jeśli wcześniej najlepsze przedmioty muzealne były wystawiane w etnograficznym, archeologicznym i artystycznym oddziałach ekspozycji, to teraz wszystkie oddziały, tematy, podtematy i poszczególne eksponaty miały podlegać «jedynie słusznej» doktrynie marksistowsko-leninowskiej. Były one badane, zatwierdzane i sprawdzane przez cenzurę i dopiero wtedy uzyskiwały prawo do życia, czyli do ekspozycji. Wystawa muzealna musiała wyświetlać wszystkie aspekty życia z punktu widzenia marksizmu-leninizmu. Nawet w oddziałach przyrody i archeologii cytowano Engelsa i Lenina. Czerwony, jak wtedy mówiono, wątek ekspozycji oddziału historii, polegał na przedstawieniu walki robotników w obronie władzy radzieckiej, a wszystkie powstania sprzed rewolucji październikowej, poniosły porażkę dlatego, że nie posiadały rządzącej i przewodniej siły – partii komunistycznej. Oddział historii społeczeństwa radzieckiego miał gloryfikować zwycięstwo rewolucji i Lenina, zwycięstwo w II wojnie światowej i Stalina, zwycięstwo systemu Państwowych Gospodarstw Rolnych i Chruszczowa, zwycięstwo socjalizmu i przyszłe zwycięstwo komunizmu, którego na szczęście nie doczekaliśmy. A zamiast Dziesięciu Przykazań Bożych uczyło się na pamięć Kodeksu Moralnego Budowniczego Komunizmu.

 

Te wszystkie zadania miał pełnić nieduży zespół pracowników muzealnych: T. Andriejewa, R. Kaszewska, L. Tulina, N. Fedorenko, O. Nahorna, O. Oszurkewycz, I. Czernecki, J. Struciuk. Dyrektorem muzeum był A. Kaliszczuk.

 

Podstawą każdego muzeum są zbiory muzealne, tak więc ich gromadzenie jest najważniejszym zadaniem pracowników naukowych. I bez względu na to, na ile krytycznie odbieramy czasy powojenne, ekspozycje muzealne nie mogły nie przedstawiać wydarzeń II wojny światowej, rozwoju kołchozów і budownictwa Lwowsko-Wołyńskiego Zagłębia Węglowego z pierwszymi Bohaterami Pracy Socjalistycznej, oswojenia przez człowieka kosmosu i procesów urbanizacyjnych, zjazdów – partyjnych, komsomolskich oraz związków zawodowych itp. W 1954 roku na skalę krajową obchodzono 300. rocznicę połączenia Ukrainy z Rosją, w 1965 roku – 20. rocznicę zwycięstwa w wojnie (pierwsze powojenne obchody), w 1967 – 50. rocznicę Rewolucji Październikowej, w 1972 – 50. rocznicę założenia ZSRR. Te wszystkie globalne tematy były konieczne do prezentacji w wystawach muzealnych. Tak więc trzeba było stworzyć zbiory tematyczne, które przedstawiałyby (i nie tylko ze względu na perspektywę) wymagane wątki.

 

muzeum Puszkar 5 2 OszurkewyczPodróże służbowe «w poszukiwaniu eksponatów» do wołyńskich miast i wsi były zjawiskiem normalnym. Czasem wyjeżdżano też poza granice regionu. Rzadziej eksponaty do muzeum dostarczał ktoś inny, jak to było ze skarbem srebra, znalezionym w czasie kopania dołu do kiszonki we wsi Kaczyn w rejonie kamień-koszerskim. O. Oszurkewycz założył w muzeum zbiory poświęcone artyście ze wsi Uchowieck (rejon kowelski) Andronykowi Łazarczukowi. Korespondował on z córką Łazarczuka Ołeną i wybierał się w podróże służbowe do miasta Borzny w pobliżu Czernihowa, gdzie artysta spędził ostatnie lata swojego życia.

 

Najstarszymi mieszkańcami Łucka opiekowała się Rymma Kaszewska, kierownik oddziału historii. Od czasu do czasu odwiedzała swoich podopiecznych – Bourów, Alapeusów, Milaszkiewiczów, Tandryków, Lewczaniwskich, Ostapenków. Przy herbacie z ciasteczkami i cukierkami, które przynosiła ze sobą, potrafiła zdobyć ich zaufanie i «rozgadać» staruszków, a jeszcze –  najważniejsze – miała dar słuchania. Dlatego zwykle wracała do muzeum z ciekawymi eksponatami i wspomnieniami. Nie ma już ani inteligencji przedrewolucyjnej, ani pani Rymmy, ani nawet wypraw za różnymi okazami. Sztuką było umieć rozmawiać i słuchać, żeby przynieść do muzeum album ze zdjęciami z ХІХ wieku, wśród których później znaleziono zdjęcia przyjaciółki Łesi Ukrainki Mani Bykowskiej i jej męża Piotra Bielajewa; żeby uczestnik Rewolucji Lutowej, żołnierz Pułku Wołyńskiego Mykoła Herasymenko oddał własne zdjęcie (oryginał z 1916 roku) i znaczek «Wołyniak»; żeby rodzina marynarza z krążownika «Wariag» Łucjana Mazurca przekazała jego dokumenty, nagrody z udziału w wojnie rosyjsko-japońskiej i ubranie (uszyte co prawda w 1955 roku) – ozdoby stałej ekspozycji.

 

Pod koniec lat 60-tych XX wieku, muzeum wykonując rozporządzenie Ministerstwa Kultury Ukrainy, przeprowadziło szereg ekspedycji do poleskich rejonów Wołynia. Celem było gromadzenie materiałów o charakterze etnograficznym dla przyszłego skansenu w Kijowie: fotografowanie domów, dworów, budynków gospodarczych, poszczególnych przedmiotów, kopiowanie wizerunków (kolorowych zdjęć wtedy jeszcze nie było), spisywanie adresów, pod które później mogli wybierać się po eksponaty inni pracownicy z muzeów w Kijowie. Wypadało też skorzystać z tych wypraw w celu uzupełnienia własnych zbiorów, co z pewnością uczyniliśmy: dziesiątki przedmiotów etnograficznych, zdjęć i negatywy trafiły do skarbca muzeum. Ponadto, te podróże stały się dobrą szkołą prac poszukiwawczych, co dla pracownika muzeum jest bardzo ważne. Przewodnikiem ekspedycji była główny kustosz muzeum Natalia Fedorenko.

 

W 1967 roku Natalia Puszkar zapoczątkowała (czy raczej odnowiła) zbieranie pisanek, ponieważ od Natalii Fedorenko dowiedziała się, że na początku lat 30-tych w muzeum znajdowała się duża kolekcja tych małych arcydzieł sztuki, co później zostało potwierdzone na podstawie wpisów do ksiąg inwentarzowych okresu polskiego. Obecnie kolekcja pisanek w muzeum liczy ponad 2,5 tys. eksponatów.

 

Podczas pracy w muzeum wydali swoje pierwsze zbiorki poetyckie Iwan Czernecki i Josyp Struciuk.

 

muzeum Puszkar 5 3 PuszkarNiestety, niektóre tematy w ekspozycjach muzealnych, na wystawach, a więc i w gromadzeniu materiałów pozostawały «zakazane»: Strzelcy Siczowi, działalność OUN – UPA, deportacja i wysłanie na Sybir «kułaków» w okresie tworzenia kołchozów, Wielki Głód na początku lat 1930-tych itp. Nie wolno było głośno nazywać wielu działaczy kultury ukraińskiej (w połowie lat 1950 dużo ich jeszcze żyło i działało). A czas leciał nieubłaganie…

 

Na piętrze budynku muzealnego przy ulicy Chopina 7 jedna sala pełniła funkcje magazynu, dwie inne – gabinetów. Ponadto, magazyn zajmował część piwnicy: tam przechowywano zbiory archeologiczne, w tym też przedmioty znalezione przez Jana Fitzke, Zygmunta Leskiego, zbiory peremylskie – w skrzyniach i beczkach. Kolekcje numizmatyczne zajmowały jedno czy dwa wiadra. Nawet zielniki Stefana Macki, wcześniej przechowywano w piwnicy. Być może, doszło do tego wtedy, gdy ratowano eksponaty od żywiołu jeszcze w muzeum przy ulicy Bogdana Chmielnickiego 1, gdy pilnie przenoszono muzeum do piątego z kolei pomieszczenia – przy ulicy Chopina 7 (nie bez powodów mówi się: dwa razy przeprowadzić się to jest to samo, co jeden raz pożar).

 

Prawdę powiedziawszy, warunki przechowywania zbiorów były żadne.

 

W pokoju przeznaczonym do zbiorów stały szafy, w których znajdowały się materiały papierowe – dokumenty, zdjęcia, reprodukcje obrazów, negatywy fotograficzne, książki, w tym też rękopisy, zwoje (w tym Torę), kilka płócien, które nie weszły do stałej ekspozycji, gdzie wystawiano Riberę, Neugebauera, Magnasco, Fałata, Ajwazowskiego, Snydersa, Londonio i innych. Największe bogactwo ekspozycji znajdowało się w czterech oddziałach: przyrody, historii okresu przedradzieckiego, historii społeczeństwa radzieckiego, malarstwa. Przez dłuższy czas kolekcjami archeologicznymi i numizmatycznymi nikt się nie zajmował – nie było kompetentnej osoby. Poprawna musiała być liczba: wszystkiego radzieckiego – ekspozycji, nowych eksponatów, ogólnej ich liczby, wygłoszonych referatów, przeprowadzonych wycieczek – miało być 75 procent od ogólnej liczby.

 

Najwyraźniej Natalia Fedorenko nie gromadziła zbiorów w zwykłym rozumieniu tego słowa (dokumentów do potwierdzenia lub obalenia tej tezy nie ma).

 

Wykonane przez nią wpisy do ksiąg inwentarzowych – w języku ukraińskim – zaczynają się od 3 listopada 1961 roku. Należy zauważyć, że przed nią w 1961 roku księgi inwentarzowe przez krótki okres prowadził O. Oszurkewycz. Niektóre wpisy zrobione zostały przez R. Kaszewską i T. Andriejewą. Jest to świadectwo na to, że po przeprowadzce na ulicę Chopina 7 zbiory muzeum nie były należycie zagospodarowane. Przygotowana ekspozycja była przenoszona z jednego miejsca do drugiego, uzupełniana w nowe materiały ze względu na zwiększenie przestrzeni ekspozycyjnej i zmianę sytuacji politycznej w państwie. Koncepcji nie zmieniano. Archeologa w muzeum nie zatrudniano. Rzadkie wizyty kolegów ze Lwowa (na przykład I. Swiesznikowa) nie sprzyjały w identyfikacji artefaktów: najczęściej wyrażali żal z powodu zniszczenia takich bogatych zbiorów muzealnych. Podobna sytuacja dotyczyła kolekcji numizmatycznych. Natalia Fedorenko nie była fachowcem w tej dziedzinie i nie czuła się zobowiązana do tego, aby zająć się tak odpowiedzialną sprawą.

 

muzeum Puszkar 5 5 NaradaW 1958 roku w Kijowie w sposób centralizowany zostały ułożone księgi inwentarzowe o nowym wzorcu, z ciemno-czerwonymi twardymi okładkami. Na początku lat 60-tych trafiły one do Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego. Księgi obejmowały 14 pozycji na rozbudowanych stronach. Zakładano, że wpisy do nich będą robione w języku ukraińskim. Na początku lat 60-tych Natalia Fedorenko była w Kijowie na posiedzeniu poświęconym przechowywaniu zbiorów. Prawdopodobnie to właśnie ona przywiozła z Kijowa te nowe księgi inwentarzowe, uzyskawszy do nich instrukcje (ustne, pierwsza instrukcja drukowana pojawiła się w roku 1968) obliczania, przechowywania i być może nowej inwentaryzacji zbiorów. Od 1963 roku prowadzono wpisy do nowego wydania ksiąg inwentarzowych – z nową paginacją, zaczynając od numeru 1. Każda następna inwentaryzacja wyglądała podobnie. Przypomnę posiedzenia u dyrektora. Na każdym z nich stawiano pytanie: kiedy nastąpi koniec ponownych inwentaryzacji. Zarząd, który nie za bardzo wyobrażał sobie, co to jest ponowna inwentaryzacja z przepisywaniem ksiąg inwentarzowych, stawiał wymagania, ale nie udzielał pomocy, nie liczył się z dużym zasięgiem prac, których jeden człowiek wykonać nie był w stanie. Natalia Fedorenko, chociaż była bardzo pracowita i rzetelna, jeśli nie miała podróży służbowych czy nie prowadziła wycieczek, siadała i pisała, pisała, pisała. Zrozumiała jednak, że sama tego Kamienia Syzyfa nie udźwignie.

 

Pozostawiając swoje stanowisko na początku lutego 1972 roku, powiedziała mi (Natalii Puszkar – aut.): «Życia mego nie wystarczy na rozwiązanie tych problemów. Daj Boże, żeby Pani życia starczyło».

Natalia PUSZKAR, Ilona NESTORUK
Kontynuacja (początek w nr 11-14 «Monitora Wołyńskiego»).

 

Na zdjęciach:
1. Do tego budynku przy ulicy Chopina 7 muzeum przeprowadziło się pod koniec lat 50-tych XX wieku.
2. N. Fedorenko – kierownik oddziału zbiorów w latach 1960-х -1972.
3. O. Oszurkewycz (1933 - 2010).
4. N. Puszkar. 1967 r., pierwszy rok pracy w muzeum.
5. Posiedzenie dyrektorów muzeów publicznych. Maniewicze, koniec lat 1960-tych. W pierwszym rzędzie po lewej stronie – dyrektor Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego A. Kaliszczuk (koniec lat 1950-tych, lata 1960).

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1